„Turcja się zmieniła i Europa musi szybko zdać sobie z tego sprawę” 

Artykuł opublikowany 1 września 2016
Artykuł opublikowany 1 września 2016

Zamach stanu w Turcji potężnie wstrząsnął polityką zagraniczną kraju. Można iść o zakład, że Unia Europejska, Stany Zjednoczone i Rosja nie będą w tej sytuacji siedziały z założonymi rękami. Czego możemy się spodziewać w najbliższej przyszłości? Rozmawialiśmy o tym z Gianpaolo Scarante, który do 2015 roku był ambasadorem Włoch w Ankarze.  

cafébabel: Jak zmieni się polityka zagraniczna Turcji po zamachu stanu?

Gianpaolo Scarante: Turecka polityka zagraniczna już się zmieniła. Zmieniała się przez ostatnie 10 lat i wywołała wiele zamieszania, ponieważ w pewien sposób oddaliła się od interesów zachodnich i europejskich. Turcja należąca do NATO już nie istnieje. Zamiast niej istnieje Turcja, która szuka własnej tożsamości narodowej, opierając się na sile gospodarki i na tym, co nazwano „nowym ottomanizmem”, czyli poszerzeniem tureckiej „strefy wpływów”. Dzisiaj pytanie, które sobie zadajemy brzmi: w jakim stopniu, jeżeli w ogóle, turecka polityka jest tożsama z interesami Europy i Zachodu? Nieuniknione jest to, że więzy te będą coraz słabsze i trzeba się z tym pogodzić. Mam wrażenie, że Europa nie do końca to rozumie. 

cafébabel: Jakie konkretnie zmiany zajdą w relacjach Turcji z Europą? 

Gianpaolo Scarante: Spójrzmy chociażby na porozumienie w sprawie imigracji. Przypuszczano, że priorytetem tureckiej polityki było wstąpienie do Unii Europejskiej. W związku z tym UE zaoferowała wznowienie negocjacji i przyznanie wiz w zamian za zaangażowanie Turcji w kryzys migracyjny. Brutalna rzeczywistość jest jednak taka, że przystąpienie do UE nie jest już dla Turcji sprawą największej wagi. Członkostwo Turcji we wspólnocie nie jest możliwy przez następne lata i Turcy zdają sobie z tego sprawę. Unia musi zrozumieć, że nie negocjuje z pozycji silniejszego i nie ma Turcji w garści w kwestii negocjacji i wiz. Europa jako całość musi spojrzeć na stosunki z Turcją globalnie, a nie brać pod uwagę tylko poszczególne jej elementy takie jak imigracja czy gospodarka. Nie może również brać pod uwagę obecnych represji, które w kwestii praw człowieka i wolności osobistej cofają kraj o kilkadziesiąt lat, co prawdę mówiąc jest nie do zaakceptowania. 

cafébabel: Jak rozwiną się relacje Turcji ze Stanami Zjednoczonymi i z Rosją? 

Gianpaolo Scarante: Na tę chwilę wydaje się, że Turcja gra na wielu frontach. Wystarczy spojrzeć na wznowienie dialogu z Izraelem i Rosją. Błędem jest myślenie, że Ankara miałaby być sojusznikiem Zachodu i Stanów Zjednoczonych za wszelką cenę. Turcja gra w sposób bardzo otwarty – realizuje swoje interesy. Jeżeli będzie trzeba współpracować z Rosją, zrobi to. Kryzys w Syrii jest dla światowej dyplomacji kompletną porażką. To największy błąd w ocenie sytuacji w historii pojmowanej przez nas obecnie Europy. Strony, które są w to zaangażowane prezentują pragmatyczne podejście do sprawy. Wśród nich znajdują się również Stany Zjednoczone, które w pewien sposób negocjują z Rosją „podział strefy wpływów” na Bliskim Wschodzie. Turcja wybierze ten front, który wyda jej się bardziej odpowiedni. Jeżeli na przykład Rosja zaoferuje Turcji wsparcie w walce przeciwko Kurdom, Turcy wybiorą Rosję. Turcja jest dzisiaj wolna, nie jest związana ani z NATO, ani z Unią Europejską. Dba o swoje interesy narodowe, które różnią się od tych europejskich i zachodnich. 

cafébabel: Jak bardzo realne jest zagrożenie przywrócenia kary śmierci? 

Gianpaolo Scarante:Erdoğan jest bardzo sprytny. Jak widać , niezależnie od tego, czy kara śmierci zostanie przywrócona czy nie, represje [wobec przeciwników systemu] będą bardzo surowe. Jednak grożąc przywróceniem kary śmierci, Erdoğan zmusił Europę do wyznaczenia granic. Unia zagroziła zawieszeniem negocjacji w przypadku przywrócenia kary śmierci. Tym samym w pewien sposób dała do zrozumienia, że negocjacje pozostaną otwarte, jeżeli Turcja nie powróci do stosowania tej kary. Nie uważam, że był to ze strony Erdoğana błąd, raczej posunięcie strategiczne. Jeżeli w przyszłości kara śmierci zostanie rzeczywiście przywrócona, będzie to brzemienne w skutki wydarzenie, które jeszcze bardziej odizolowałoby Turcję od świata zachodniego. Podejście Erdoğana do tegorocznych wydarzeń i jego reakcja są coraz bardziej impulsywne i niemoralne. Jak najbardziej istnieje ryzyko, że represje mogą mu się wymknąć spod kontroli. To właśnie w tej kwestii Europa powinna być nieugięta, a nie w kwestii kary śmierci, która być może jest tylko posunięciem strategicznym. W obliczu takich represji nie można w ogóle mówić o negocjacjach czy partnerstwie strategicznym między Europą i Turcją. To niedopuszczalne, żeby po zamachu stanu nastąpił regres o dziesiątki lat w zakresie podstawowych praw człowieka. Tak jak już mówiłem, przystąpienie do Unii Europejskiej nie jest dla Turcji sprawą priorytetową. Europa nie ma tutaj przewagi i musi to jak najszybciej zrozumieć. Niemniej jednak, dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że polityka nie może być moralna. Jednak nie można dopuścić do tego, żeby była aż tak niemoralna. Również w sprawie porozumienia dotyczącego imigrantów powinno się mieć na uwadze zasady moralne. 

cafébabel: Jaki przewiduje pan rozwój sytuacji? 

Gianpaolo Scarante: Nie powinniśmy patrzeć na fragmenty historii, które mamy przed sobą. Powinniśmy spróbować zrozumieć tę narrację z dalszej perspektywy. Historia ta mówi nam, że struktury polityczne, dyplomatyczne i ideologiczne, które zostały utworzone po I Wojnie Światowej i przetrwały prawie 100 lat, dzisiaj się kompletnie rozpadają. A Turcja właśnie na nowo rozpoczyna ten proces. Jednak ważne jest to, żeby zrozumieć, że jest to proces globalny i potrzebuje globalnych rozwiązań. Nie można odnosić się tutaj do pojedynczych wydarzeń. Najbardziej martwi mnie to, że Europa nie jest tego świadoma. 

_

Gianpaolo Scarante był do 2015 roku ambasadorem Włoch w Ankarze. Obecnie jest wykładowcą na Uniwersytecie w Padwie, gdzie naucza negocjacji międzynarodowych w teorii i praktyce.