Tuż przed wyborami - publiczna debata z austriackimi Eurodeputowanymi w wiedeńskiej Uranii.

Artykuł opublikowany 17 maja 2009
Artykuł opublikowany 17 maja 2009
Autor: Annamaria Szanto Tłumaczenie: Magdalena Labus Według najnowszej ankiety jedynie 21% Austriaków planuje oddać głos podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego. Nic więc dziwnego, że publiczna debata nie przyciągnęła tłumów w słoneczne niedzielne popołudnie, a w niewielkiej sali Uranii nie wszystkie miejsca zostały zajęte.

Debata bardziej przypominała zebranie związkowe niż dyskusję, podczas której uczestnicy siedząc grzecznie przysłuchiwali się posłom. Zwrotów „panie magistrze”, „pani doktor” czy „panie prezydencie” naturalnie nie mogło zabraknąć. Na żarty pozwolił sobie jedynie szef. Spóźniony dobrą godzinę prezydent Pöttering z pomocą prowadzącego przerwał wywody posła Mölzera przemową na temat pogody oraz stosunku Austriaków do Niemców etc. akurat w momencie, gdy padł temat Urzędu Nadzoru Rynku Finansowego. Na pytanie, jak chciałby przyczynić się do wzrostu frekwencji podczas wyborów, upomniał prowadzącego, że czytał inne ankiety z lepszymi wynikami, przy czym podkreślił, że właśnie dlatego przybył do Wiednia w piękną słoneczną niedzielę, aby przekonać obywateli Austrii do głosowania.

Wstąpienie Turcji do Unii Europejskiej, tarcza antyrakietowa dla Europy, środki zaradcze podczas kryzysu gospodarczego, Traktat Lizboński, dyrektywa dotycząca zatrzymywania generowanych lub przetwarzanych danych, klęska Austrii w kwestii dopuszczenia na rynek genetycznie modyfikowanej żywności, sprzeczne interesy Austrii i Unii w sprawie polityki transportowej, problemy i brak przejrzystości w podejmowaniu decyzji podczas unijnych przetargów, kwestia polityki dotyczącej kobiet ....

Uznanie dla tych, którzy odważnie zadawali pytania oraz dla precyzyjnie sformułowanych wypowiedzi zupełnie pozbawionych agresji. Uznanie dla cierpliwości, ponieważ prowadzący oddawał głos jedynie grupowo. O tym, kto odpowiadał na jakie pytanie decydował w efekcie przypadek, przy czym niektóre niestety nie trafiły na wyczerpującą odpowiedź.

W kwestii wielu zagadnień posłowie byli zaskakująco zgodni. Na tyle zgodni, że padło pytanie, z jakiego powodu wyborca powinien zagłosować na tego, bądź innego posła. Za wyraźnie przesadzoną uznali wszyscy debatę dotyczącą równości kobiet i mężczyzn w Europie i środków przeciw dyskryminacji. Wszyscy zgodnie podkreślili, jak ważna jest jednolita postawa wobec Ameryki w kwestii tarczy antyrakietowej. Poseł Karas w tonie retoryki „crescendo“ nawoływał, iż pojedyncze państwa nie mogą pozwolić sobie na skłócenie w kwestii amerykańskiej (Polska i Czechy negocjowały samodzielnie z USA na temat umieszczenia na ich terytorium tarczy antyrakietowej). Temat odrzucenia aneksji Turcji do UE nie spotkał się na forum ze sprzeciwem i został uzasadniony naruszaniem praw człowieka.

Na temat kryzysu rynku finansowego nasi posłowie najczęściej milczeli. Jedynie Euro zasłużyło na pochwałę ze strony socjaldemokraty Swobody, ze względu na swoją funkcję zapewniającą stabilność w dobie kryzysu, podczas gdy Karas opowiedział się za wprowadzeniem podatku spekulacyjnego.

Autoreklama w tonie retoryki „crescendo“ podczas debat politycznych oznacza, że mówca zaczyna cicho, stopniowo wypowiadając coraz głośniej każde słowo w zdaniu, by wreszcie wykrzyczawszy najważniejszy argument czekać na oklaski publiczności. Posłowie Karas i Swoboda, jak również prezydent Pöttering dowiedli swoich talentów w tej dyscyplinie, jednak owe akcenty artystyczne były dla publiczności na tle całości raczej ośmieszające.