Uchodźcy na Idomeni: tak bliscy, a jednak tak odlegli

Artykuł opublikowany 6 czerwca 2016
Artykuł opublikowany 6 czerwca 2016

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Idomeni to mała miejscowość położona na granicy Grecji i Macedonii. Jest to jednocześnie centrum przerzutu imigrantów na szlaku bałkańskim. Wcześniej tak spokojne i anonimowe miejsce, obecnie stało się polem namiotowym dla tysięcy imigrantów. Jakie są tego konsekwencje? Opinia.

Spokojny rytm życia, typowy dla małych, rolniczych miejscowości, został zburzony przez niekończący się pochód imigrantów. Od chwili, w której część krajów bałkańskich zdecydowała się na zamknięcie granic przed falami uchodźców, życia w Idomeni stało się mieszanką niepewności, oczekiwania i egzystencjalnych trudności.

Ponad 10 000 mężczyzn, kobiet i dzieci koczuje tu, między namiotami a stertami śmieci, w oczekiwaniu, że rządy i instytucje europejskie podejmą kroki, które im, uchodźcom pozwolą zacząć prowadzić życie wolne, z dala od widma wojny.

Większość z nich pochodzi z Syrii, Iraku, Afganistanu i Kurdystanu.  Mężczyźni i kobiety, którzy zostawili swoją ojczyznę uciekając przed wojną i skrajną biedą, przybywszy do Europy są zmuszeni na powrót żyć w bardzo ciężkich warunkach.

Z Idomeni rozchodzi się teraz niemy krzyk, który rozchodzi się na cały świat. Krzyk niemy, ale mocny w swoim przesłaniu, proszący o akceptację i sprawiedliwość. Jednak w odpowiedzi dostaje tylko strach przed innością i zamknięte granice.

Paradoks ten staje się jeszcze bardziej niepokojący, gdy pomyśli się, że Idomeni leży w Grecji, kolebce europejskiej cywilizacji, a ten, kto w 2016 roku przybywa na Stary Kontynent uciekając przed wojną może spodziewać się raczej trudności, niż ciepłego przyjęcia. Kiedy myśli się o Idomeni, widzi się Europę pełną barier, resentymentów i egoizmu. Sytuacja na granicy grecko-macedońskiej i innych greckich obozach dla uchodźców jest niepokojąca, ale skandaliczna staje się dopiero wtedy, kiedy spojrzy się na nią oczami dziecka.

40% mieszkańców Idomeni to osoby niepełnoletnie, narażone na trudy uchodźczego życia. Jednak mimo wszystko, potrafią one mieć nadal nadzieję na lepsze jutro, bawić się i marzyć z dużo większą intensywności, niż są to w stanie robić dorośli. Nie jest wykluczone, że pewnego dnia ich wola życia i odwaga wyobrażania sobie innej przyszłości odmieni tą zdegradowaną i opuszczoną, z powodu egoizmu krajów europejskich, przestrzeń.

Obecnie Idomeni, mimo że leży w centrum Europy, wydaje się bardzo odległa... W ostatnich miesiąca mnóstwo aktywistów i wolontariuszy próbowało zmniejszyć ten dystans organizując na miejscu pomoc oraz opiekę medyczną, rozdając żywność, ubrania i prowadząc zajęcia dla dzieci. Te działalność to owoc pracy osób z bardzo różnych stron świata. W tym wypadku doświadczenie solidarności jest bardzo intensywne i wzruszające. Daje nadzieję i siłę, aby nie zostawić samych kobiet, mężczyzn i dzieci z Idomeni. Pokazuje również, że Europa otwarta, pomocna i gościnna nie jest tylko utopią.