Uchodźcy w Berlinie: Mieszkanie ze słoniem

Artykuł opublikowany 31 maja 2016
Artykuł opublikowany 31 maja 2016

Jak to jest dzielić mieszkanie z uchodźcami? Okazuje się, że to nie ludzie, ale ich historie zajmują najwięcej miejsca.

Dostałam maila od starego znajomego. Znalazł dla siebie i swojego syna pięciopokojowe mieszkanie. Dwa pokoje stały puste - chciał, żeby zamieszkali tam uchodźcy. Ahmed i jego brat Mohammad pochodzą z Syrii i od ponad roku mieszkają z Benem i jego synem Johannesem.

Dlaczego ktoś w ogóle podejmuje się takiego eksperymentu? Ben twierdzi, że wybrał najłatwiejszy sposób na wypełnienie prawa i obowiązku każdego obywatela w obliczu kryzysu migracyjnego. „Nie mógłbym pracować w centrum pomocy dla uchodźców” – mówi. Oczywiście, każdy miał inne podejście do sprzątania, gotowania, mieszkania razem. Jednak konflikty na tym tle można tłumaczyć różnicami kulturowymi.

O wiele bardziej istotny jest emocjonalny bagaż, który dźwigają Ahmed i Mohammad - bagaż wielki jak słoń. Słoń jest wszędzie i dużo waży, ale nie można go zobaczyć. Ahmed opowiada o swoich przyjaciołach, którzy są w więzieniu albo zostali zastrzeleni, ponieważ nie chcieli wstąpić do armii. Jako jedyny spośród 50 aresztowanych studentów wyszedł z więzienia żywy, dzięki znajomościom ojca. Nigdy by nie pomyślał, że będzie musiał opuścić Syrię. Mógł zarobić dużo pieniędzy, zbudować dom. Praca w syryjskim banku narodowym, mieszkanie, studia – to wszystko przepadło. Przepadły też jego marzenia i nadzieje związane z przyszłością. Znaleźć żonę, założyć rodzinę? „Nie chcę myśleć o tym, jaka mogłaby być moja przyszłość”. Myślami jest ze swoimi bliskimi. Rodzice i reszta rodzeństwa wciąż przebywają w Al-Hasace. To dla niego ogromne obciążenie – to on, jako najstarszy syn, jest odpowiedzialny za rodzinę. Teraz Ahmed zastanawia się, jak ściągnąć do Niemiec trzeciego brata.

Ben wszystko przemyślał. Chciał, żeby do mieszkania wprowadziło się rodzeństwo, bo wiedział, że będą mogli sobie wzajemnie pomagać, porozumiewać się w tym samym języku. Współlokatorzy nie zastąpią rodziny, ale mogą pomóc. Jak zamieścić ogłoszenie na eBayu? Gdzie można tanio kupić meble i wyposażenie pokoju? Jak nawiązać kontakty? Czy emerytowana nauczycielka z drugiego piętra byłaby gotowa udzielać braciom lekcji niemieckiego?

Ahmed opowiada, że wędrówka z syryjskiego Aleppo przez Turcję, Grecję, Macedonię, Serbię i Austrię do Monachium, a potem do Berlina trwała 25 dni. Spał w lesie, na ulicy, na ławkach, żywił się wyłącznie snickersami i wodą. Co z organizacjami przestępczymi, które zarabiają grube pieniądze na nielegalnym transporcie setek tysięcy ludzi? „Pod koniec już się ich nie bałem. Właściwie nie czułem już niczego”. Najgorszy moment? Kiedy turecka straż przybrzeżna ostrzelała statek z uchodźcami.

Wspomnienia, strach i trauma siedzą z nimi przy stole, przy kolacji. Wspólne posiłki służą temu, by regularnie się widywać i rozmawiać. Są namiastką normalnego życia. Na kolację jest makaron z sosem pomidorowym i resztki z posiłku przygotowanego przez Ahmeda poprzedniego dnia. Czy jedzenie przywodzi mu na myśl ojczyznę? Ahmed śmieje się i kręci głową, bo jego ojczyzna już nie istnieje. „My heart is homeless” - mówi.

---

Artykuł autorstwa członka ekipy lokalnej cafébabel Berlin.