Ucieczka Germanów do Austrii

Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Austria, jako jedyny kraj UE, nie stosuje wobec własnych studentów żadnych ograniczen w naborze do szkół wyższych. Europejski Trybunał Sprawiedliwości zażadał identycznego traktowania studentów zagranicznych. Uczelniom grozi masowe oblężenie.

Siódmego lipca 2005 Europejski Trybunał Sprawiedliwości za naruszenie unijnego obowiązku równego traktowania uznał wymóg przedłożenia zaświadczenia o przyjęciu na uczelenię we własnym kraju stawiany aplikantom z zagranicy. Spowodowało to niemalże natychmiastowe oblężenie przez niemieckich studentów, którzy uciekają obowiązującej ich uniwersytety zasady numerus clausus. Uczelnie zareagowały ogłoszoniem stanu wyjątkowego. Szczególnie ciężka sytuacja panuje na wydzialach medycznych: w Wiedniu na 1560 miejsc mamy po 1500 ubiegających się z Niemiec i z Austrii, w Insbrucku 447 Austriaków konkuruje o 550 miejsc z 2147 Niemcami, a uniwersytet w Graz oferuje 300 miejsc, o które walczy 917 austriackich i aż 1964 studentow niemieckich.

Samoobrona po austriacku

Rząd, w odpowiedzi na ten swoisty szturm, wprowadził tymczasowe prawo zezwlające autonomicznym jednostkom uniwersyteckim na wprowadzanie ograniczeń w przyjmowaniu studentów na ośmiu najbardziej obleganych kierunkach: medycynie, stomatologii, weterynarii, psychologii, biologii, farmacji, zarządzaniu i dziennikarstwie. Austria, niewielkie przecież państwo, czuje się zmuszona do działań prewencyjnych. Nie może być przecież tak, by „ośmio milionowe państwo bez ograniczeń przyjmowało studentów z państwa 80 milionowego” konstatuje pani minister edukacji Elisabeth Gehrer. Dzięki przeróżnym taktykom obronnym i trikom podejmuje się próby, by utrzymać przywilej pierwszeństwa dla austriackich kandydatów na studia.

Brak ograniczeń w przyjmowaniu studentów to w Austrii przywilej chroniony prawnie. Można go zachować tylko poprzez jednoczesne wprowadzenie reglamentacji dla kandydatów z pozostałych krajów unijnych. Ponadto, pełni istotną rolę – przyczynia się do zwiększenia liczby studiujących, stosunkowo niskiej w porównaniu ze średnią europejską. Austria argumentuje, że konieczność przedstawienia zaświadczenia o uzyskaniu miejsca na uczelni w kraju rodzinnym stanowi typowy element prawa unijnego. Komisja na wiele sposobów odwoływała się do zasady kraju pochodzenia jako podstawy działania rynku wewnętrznego a Europejski Trybunał Sprawiedliwości potwierdził tę zasadę wieloma orzeczeniami.

Uczelnie jednak krytykują rząd, a wprowadzone niedawno prawo wyjątkowe traktują jako próbę zepchnięcia na nie całej odpowiedzialności. Gdyby po rozpoczęciu postępowania w roku 2003 odpowiednio wcześnie zareagowano, dziś można by oszczędzić sobie całego zamieszania. „Przez wiele lat politycy zrzucali konieczność dyskusji o ograniczeniach w naborze studentów na uczelnie wyższe” – zauważa rektor Akademii Medycznej w Wiedniu, Wolfgang Schutz.

Austriackie Zrzeszenie Studentów (Österreichische HochschulerInnenschaft) przyczyn zaistaniłej sytuacji dopatruje się w błędach popełnionych przez rząd, natomiast związki studenckie zarzucają pani minister szkolnictwa, iż winą stara się obarczyć Brukselę. Zdaniem Doris Gusennbauer, członka wiedeńskiego oddziału AZS „rząd sam naważył sobie tego piwa, dokonując cięć finansowych na uniwersytetach, a powstałe szkody stara się zatuszować, stosując ograniczenia w naborze kandydatów na studia.

Udział Trybunału Sprawiedliwości

W Belgii, gdzie uczelnie stosowały podobne ograniczenia jak w Austrii, zniesiono je przed dwoma laty w wyniku postępowania przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliowości. W reakcji na to, rząd beligijski zastanawia się nad wprowadzeniem ograniczeń naboru dla osób nie zamieszkujących Belgii przez okres oznaczony w ewentualnej regulacji. Również Wielka Brytania była przedmiotem wyroku ETS, który wprowadził w całej Unii prawo do subwencjonowanych przez państwo pożyczek oraz dopłat studenckich, o ile pomagają one integracji studenta z państwem goszczącym.