UE i uchodźcy: „Proszę mi wierzyć, nikt nie jest obojętny”

Artykuł opublikowany 11 stycznia 2017
Artykuł opublikowany 11 stycznia 2017

Pomimo 12-godzinnego spotkania na szczycie pomiędzy szefami państw i rządów, kwestia reformy polityki migracyjnej UE ani drgnęła. Tymczasem europejscy oficjele wyrażają swoje zadowolenie z wyniku obrad. Czy słusznie?

– Proszę mi wierzyć, nikt w Unii Europejskiej nie jest obojętny. Mówię tu o ludziach, instytucjach, politykach. (...) Powinniśmy i będziemy starać się zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby pomóc Wam i Waszym obywatelom z Aleppo – zapewniał Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej, występując w imieniu instytucji europejskich przed burmistrzem wschodniego Aleppo.

Liczby przemawiają na korzyść instytucji europejskich 

Przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego, reprezentowanego przez grupę organizacji pozarządowych, wśród których znajdują się między innymi Amnesty InternationalOxfam czy Human Rights Watch, nie kryją swoich obaw:

– Podobnie do organizacji humanitarnych i ochrony praw człowieka pracujących głównie na terenie Europy, jesteśmy bardzo zaniepokojeni faktem, że politycy europejscy coraz częściej starają się pozbyć ludzi z Europy, utrudniając procedury starania się o azyl i zrzucając całą odpowiedzialność radzenia sobie z zaistniałą sytuacją na państwa graniczne, takie jak Grecja.

Taki wspólny apel zaadresowali 15 grudnia 2016 roku do członków Rady Europejskiej .

To był ważny dzień. Ponowna okazja do przedyskutowania kwestii polityki migracyjnej Unii i omówienia przyjętego w marcu porozumienia z Turcją. Chodziło między innymi o dokonanie pierwszego podsumowania uruchomionego w czerwcu przez Komisję europejską  planu Partnership Framework of Cooperation, który zakładał zawiązanie specjalnej współpracy z krajami trzecimi aby "ratować życia na morzu, doprowadzić do większej liczby powrotów, umożliwić uchodźcom i migrantom przebywanie bliżej swoich rodzinnych stron, a w dalszej przyszłości także wesprzeć rozwój krajów trzecich w celu zaradzenia głębokim przyczynom nielegalnej migracji". Jeszcze przed obradami Rady Europejskiej, statystyki wskazywały na skuteczność europejskich działań. Według UNHCR, w 2016 roku ilość nielegalnych imigrantów docierających do Grecji spadła z 20 000 tygodniowo w lutym do 5 000 tygodniowo w kwietniu, czyli już w miesiąc po podpisaniu porozumienia z Turcją i zamknięciu słynnego "Szlaku Bałkańskiego". Co więcej, w 2016 roku dzięki operacjom prowadzonym przez Unię Europejskom udało się ocalić 110 000 żyć. Jednak prawdopodobnie jednym z najskuteczniejszych działań europejskich jest operacja Triton, uruchomiona w 2014 roku, na którą Unia wydaje ponad 2,9 milionów euro miesięcznie i która ma na celu patrolowanie wód międzynarodowych w promieniu 30 mil morskich od wybrzeża włoskiego.

Jednak ostatecznie nic się nie zmieniło po tym szczycie. Odwołano się do wniosków z poprzedniego, październikowego szczytu, czyli ograniczono się do zalecenia, by wzmocnić współpracę z Turcją i zaapelowania do państw członkowskich o połączenie sił. Rada także ponownie zapewniła o swoim zaangażowaniu wraz z pięcioma afrykańskimi krajami pochodzenia lub tranzytu i nawołała państwa członkowskie do kontynuacji rozpoczętych w ramach planu Partnership Framework działań. Zachęciła też państwa członkowskie do zapewniania Europejskiemu Urzędowi Wsparcia w dziedzinie Azylu wystarczających środków.

Szefowie państw i rządów nie zmienili swoich pozycji co do zasad odpowiedzialności i solidarności, które leżą u podstaw ich działań. Ale ustalenie wspólnego dla wszystkich państw członkowskich stanowiska wymaga jeszcze wiele pracy, pomimo iż konieczność zreformowania procedury przyznawania azylu zdawała się jednogłośnie uznana za prezydencji maltańskiej. Oznacza to, że jeśli dojdzie do porozumienia, powinno ono zostać podpisane jeszcze przed 30 czerwca - zważywszy na fakt, że w styczniu rozpocznie się nowa prezydencja. Wedle jednego z uczestniczących w obradach dyplomatów, Angela Merkel wypowiedziała się za podpisaniem porozumienia przed upływem tej daty, jednak premier Malty Joseph Muscat był innego zdania i oświadczył, że Maltańczycy "postarają się".

Osobiście żałuję

 – Najpilniejszą kwestią jest dziś zapewnienie ewakuacji jak największej ilości ludności narażonej na bombardowania i masakrę  – zapowiedział na wstępie prezydent Francji François Hollande.

 – Wspieramy wszelkie starania mające na celu zapewnienie jak najlepszej ochrony ludności syryjskiej. Jest to bolesny, trudny kryzys. Osobiście żałuję, że Europie nie udaje się pełnić w nim większej politycznej i dyplomatycznej roli  – dodał Charles Michel, premier Belgii.

Po szczycie, przywódcy europejscy wyrażali zadowolenie z przyjętych ustaleń. Paolo Gentiloni, uczestniczący w obradach po raz pierwszy w roli premiera Włoch po rezygnacji Mettea Renziego, oświadczył że jest zadowolony z wagi, jaką Unia przywiązuje do kwestii migracji. Dodał jednak, że postęp posuwa się małymi krokami.

Wysoka przedstawicielka Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, Federica Mogherini podkreślała jak ważne jest, by zacieśnić współpracę z państwami afrykańskimi, a w szczególności z Nigerią, aby zapobiec przedostawaniu się osób do Libii, skąd próbują dostać się do Europy drogą morską. Podobny entuzjazm wykazuje prezydent Komisji Europejskiej, Jean-Claude Juncker, wyraźnie zadowolony ze spotkania:  – Teraz pozostaje nam dojść do konsensusu w sprawie reformy polityki azylowej.

A więc były to intensywne obrady, które niczym nas nie zaskoczyły i z których niewiele wynikło konkretów. Czekamy teraz na reakcje społeczeństwa obywatelskiego: czy obywateli zadowolą ustalenia szczytu?