UE zajmuje stanowisko odnośnie konfliktu w Darfurze

Artykuł opublikowany 26 września 2007
Artykuł opublikowany 26 września 2007

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Ministrowie obrony krajów UE spotykają się 28 września w Portugalii aby w końcu dać zielone światło oddziałom w Czadzie i Republice Środkowej Afryki.

Poniedziałek, 17 września 2007. Na pasie startowym w francuskiej bazie wojskowej niedaleko stolicy Czadu coraz większy upał. Jak co dnia oczekuje się na powrót samolotów zwiadowczych krążących nad granicą Czadu - granicą, która de facto już od dawna nie istnieje. Uzbrojone grupy przestępcze rekrutujące swoich członków spośród masy bezrobotnych młodych ludzi sprawiły, że region graniczny pomiędzy Sudanem, Czadem a Republiką Środkowej Afryki stał się jednym z najbardziej niebezpiecznych regionów na świecie.

W roku 2003 miały miejsce wystąpienia uzbrojonych buntowników z Darfuru przeciwko sudańskiemu rządowi, na które zareagował on ingerecją uzbrojonych oddziałów milicji arabskiej. Odtąd region ten ogarnięty jest krwawą wojną domową. Co najmniej 200 000 ludzi już zginęło, a prawie 2 miliony musiało opuścić swoje domy. Już wcześniej walki rozprzestrzeniły się także na kraje sąsiednie, gdzie w sumie 370 000 ludzi musiało opuścić swoją ojczyznę. W obliczu tych problemów oba państwa już wielokrotnie zwracały się z prośbą o pomoc międzynarodową, której jak dotąd udzielała tylko Francja stale demonstrująca militarną obecność na terenach swoich byłych kolonii.

Kraje członkowskie dochodzą do porozumienia odnośnie misji UE

W budynku Rady Europejskiej w brukselskiej dzielnicy europejskiej panuje tego poranka ożywiony ruch. Przedstawiciele wszystkich 27 państw członkowskich debatują na temat chyba jednej z największych w historii Unii ingerencji zbrojnych - planowanej misji UE w Republice Czadu i w Republice Środkowej Afryki. Trzytysięczny kontyngent żołnierzy, który utworzy głównie Francja, ale i Polska oraz prawdopodobnie kilka innych państw jak Belgia, Szwecja, Hiszpania i Włochy, będzie miał za zadanie chronić uchodźców przed utrzymującą się przemocą w regionie przygranicznym.

To, że Unia Europejska, ostro krytykowana za względną bierność wobec konfliktu w Sudanie, aktualnie angażuje się tam nie tylko finansowo, ale i militarnie, zawdzięczać należy inicjatywie prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego. Minister spraw zagranicznych Francji, Bernard Kouchner, niedawno nalegał na podjęcie działań przez UE. Po rozmowach z prezydentem Czadu, Idrissem Déby, w końcu udało się uzyskać zgodę na wysłanie oddziałów z Europy. Misja UE ma towarzyszyć utworzonej w lipcu 2007 liczącej 26 000 osób wspólnej grupie operacyjnej Unii Afrykańskiej i ONZ w Darfur. Na temat czy brać udział w operacji i jak ma ona wyglądać obradują aktualnie rządy krajów członkowskich Unii. Uchwalenia strategii Akcji Wspólnej oczekuje się w ciągu kilku najbliższych tygodni. Pod koniec października do Afryki mają przybyć pierwsi żołnierze. Za bardziej relistyczną datę faktycznego początku misji europejskiej podaje się w kręgach brukselskich styczeń 2008.

Wyzwanie wojskowe i psychologiczne

Francuskie zaangażowanie w Afryce nie zawsze jest przyjmowane pozytywnie. Również państwom zachodnim rząd sudański zarzucał, że angażując się militarnie w Afryce robią to tylko dla własnych interesów. "Oczywiście, że w Afryce są diamenty i inne surowce, ale to nie jest powód, dla którego się nas tu wysyła", odpiera takie zarzuty francuski żolnierz. "Dla takich celów operacje tego typu są o wiele za drogie. Jesteśmy tu tylko i wyłącznie po to, by nie dopuścić do eskalacji wojny domowej". Dla niego to wystarczający powód do dobrowolnego uczestnictwa w misji.

Jednak plan misji UE ciągle jeszcze znajduje się w fazie wstępnej. Pewne jest jedynie, że misja się odbędzie, odkąd Rada Bezpieczeństwa ONZ 27 sierpnia wyraziła się pozytywnie o planie UE. W Stałym Przedstawicielstwie Polski przy UE nastroje są optymistyczne: "Wszystko przebiega według planu, nie ma opóźnień w negocjacjach". Polska była jednym z pierwszych krajów, który stanął po stronie Francji i zaoferował oddziały dla misji. W specjalnym obozie treningowym niedaleko Gliwic już teraz szkoleni są żołnierze do tej międzynarodowej misji. Program przygotowań zawiera oprócz ćwiczeń wojskowych również wykłady z wiedzy o Afryce. "Na misję pojadą tylko najlepsi żołnierze, nie należy przeceniać obciążenia militarnego i psychologicznego", podkreśla porucznik Sztarleja. Widok niedożywionych uchodźców oraz dzieci, które ze sobą walczą, jest tam smutną rzeczywistością. Ponadto na porządku dziennym jest ryzyko odniesienia ran podczas walk na nieznanym terytorium.

Z tego powodu ministrowie spraw zagranicznych Unii są za rezolucją przewidującą jasną strategię wycofywania sił zbrojnych. Nasuwa się pytanie, jak daleko sięga faktycznie zaangażowanie Europejczyków. Po 12 miesiącach miałyby one przejąć oddziały ONZ, przy czym prezydent Czadu na razie nie udzielił zgody na taki plan. Jak widać, dyplomaci w Brukseli mają jeszcze wiele szczegółowych kwestii do wyjaśnienia. Na rychłe porozumienie czeka przede wszystkim afrykańska ludność cywilna, ponieważ wojna i prześladowania trwają nieprzerwanie.

Akcja Wspólna jest instrumentem prawnym Unii Europejskiej i polega na skoordynowanych akcjach operacyjnych państw członkowskich. Akcja Wspólna przewiduje użycie środków finansowych lub zasobów ludzkich, ekspertyz lub sprzętu do osiągnięcia jasno zdefiniowanych celów. Sposób wykonania oraz czas trwania takiej akcji zostaną dokładnie opisane w odpowiednim dokumencie. Decyzja zostanie podjęta jednogłośnie przez państwa członkowskie.