Ukraina: "To walka na śmierć i życie"

Artykuł opublikowany 1 lutego 2014
Artykuł opublikowany 1 lutego 2014

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

W ze­szłym ty­go­dniu na ki­jow­skim Eu­ro­Ma­jdanie padły pierw­sze ofia­ry śmier­tel­ne, które natychmiastowo obwołano męczennikami ruchu antyrządowego. Jak bę­dzie roz­wi­ja­ła się sy­tu­acja na Ukra­inie, je­że­li na­praw­dę wy­buch­nie wojna do­mo­wa, a Unia Eu­ro­pej­ska bę­dzie nadal od­wra­ca­ła wzrok od swojego wschodniego sąsiada?

Od ponad dwóch mie­się­cy prze­ciw­ni­cy ki­jow­skie­go re­żi­mu gro­ma­dzą się na Maj­da­nie i do­ma­gają się dy­mi­sji kon­tro­wer­syj­ne­go pre­zy­den­ta Ja­nu­ko­wy­cza. Ma­ni­fe­stan­ci żą­da­ją re­spek­to­wa­nia war­to­ści re­pre­zen­to­wa­nych przez Unię Eu­ro­pej­ską i od­cię­cia Ukra­iny od ro­syj­skie­go Wiel­kie­go Brata. Do­tych­czas ruch był po­ko­jo­wy, ale dra­koń­skie prawa, które we­szły w życie we wto­rek 21 stycz­nia, spro­wo­ko­wa­ły roz­lew krwi. Obec­nie nawet po­ko­jo­wi ma­ni­fe­stan­ci po­pie­ra­ją przy­pad­ki uży­cia prze­mo­cy przez naj­bar­dziej ra­dy­kal­nych opo­zy­cjo­ni­stów. Jak za­uwa­ży­ła pro­te­stu­ją­ca od po­cząt­ku ma­ni­fe­stant­ka: „nawet je­że­li prze­moc jest nie­wska­za­na, nawet je­że­li nasze szan­se na zwy­cię­stwo są zni­ko­me, je­stem prze­ko­na­na, że na­le­ży kon­ty­nu­ować walkę”.

„GO­TO­WI NA KULKĘ W ŁEB”

Zdo­mi­no­wa­na przez pra­wi­cę opo­zy­cja używa coraz ostrzej­sze­go tonu. Jeden z jej li­de­rów, Ar­se­nij Ja­ce­niuk, oświad­czył we wto­rek: „Da­je­my Ja­nu­ko­wy­czo­wi dwa­dzie­ścia czte­ry go­dzi­ny na za­prze­sta­nie prze­mo­cy. W prze­ciw­nym razie jutro sta­nie­my do walki. Je­że­li mamy za to do­stać kulkę w łeb, to ją do­sta­nie­my”. Ta wy­po­wiedź może wy­da­wać się ra­dy­kal­na, jed­nak więk­szość opo­zy­cjo­ni­stów cał­ko­wi­cie po­pie­ra prze­moc mło­dych ak­ty­wi­stów ze skraj­nie pra­wi­co­wej grupy Prawy Sek­tor. Zda­niem jed­ne­go z ma­ni­fe­stan­tów obroń­cy de­mo­kra­cji muszą re­ago­wać w ob­li­czu eska­la­cji prze­mo­cy ze stro­ny rządu. „Już nie można ich za­trzy­mać, wi­dzie­li­ście do czego są zdol­ni?! To nie jest tak, że mo­że­my wró­cić do cie­płe­go dom jak już się zmę­czy­my. Będą nas szu­kać i prze­śla­do­wać nasze ro­dzi­ny. To walka na śmierć i życie” - mówi.

Rzą­do­we re­pre­sje prze­peł­ni­ły czarę go­ry­czy. Sym­bo­lem tych re­pre­sji, wzo­ro­wa­nym na Mo­skwie, stała się seria dra­koń­skich ustaw prze­gło­so­wa­nych we wto­rek 21 stycz­nia. Prawa te do­ty­czą mię­dzy in­ny­mi ogra­ni­cze­nia prawa do ma­ni­fe­sta­cji, prze­wi­du­jąc na przy­kład do pięt­na­stu dni wię­zie­nia za po­sta­wie­nie na­mio­tu. Zo­bo­wią­zu­ją or­ga­ni­za­cje po­za­rzą­do­we ko­rzy­sta­ją­ce z za­gra­nicz­ne­go wspar­cia fi­nan­so­we­go do de­fi­nio­wa­nia się jako „za­gra­nicz­ni agen­ci”; obec­nie też nie­do­zwo­lo­ne jest no­sze­nie ka­sków w miej­scach pu­blicz­nych. Za blo­ko­wa­nie bu­dyn­ków pań­stwo­wych grozi 5 lat wię­zie­nia. Jak wy­ja­śnia przed­sta­wi­ciel spo­łecz­ne­go ruchu Che­sno takie dzia­ła­nia „po­skut­ku­ją ogra­ni­cze­niem wol­no­ści de­mo­kra­tycz­nych i mogą sta­no­wić próbę le­gal­ne­go usta­no­wie­nia dyk­ta­tu­ry na Ukra­inie”.

PO­TWÓR JA­NU­KO­WYCZ

Głów­ny pro­blem sta­no­wi ukra­iń­ski pre­zy­dent, Wik­tor Ja­nu­ko­wycz. Dawny prze­stęp­ca i obec­ny afe­rzy­sta zrobi wszyst­ko, by za­cho­wać swój sto­łek. Jed­nym z wielu przy­kła­dów jego dzia­łań jest upo­rczy­we trzy­ma­nie w wię­zie­niu opo­zy­cjo­nist­ki Julii Ty­mo­szen­ko, po­mi­mo próśb Eu­ro­pej­skie­go Try­bu­na­łu Praw Czło­wie­ka. „On myśli, że te ma­ni­fe­sta­cje to spi­sek uknu­ty przez Ty­mo­szen­ko” – wy­ja­śnia po­li­to­log Vo­lo­dy­myr Fes­sen­ko. „W 2004 roku,  na sku­tek me­dia­cji eu­ro­pej­skich, Ja­nu­ko­wycz zgo­dził się na prze­pro­wa­dze­nie «trze­ciej» tury wy­bo­rów pre­zy­denc­kich, którą prze­grał. Dla­te­go zgoda na przed­ter­mi­no­we wy­bo­ry by­ła­by dla niego przy­zna­niem się do sła­bo­ści. Unij­ne me­dia­cje są wy­klu­czo­ne. Z po­wo­dów psy­cho­lo­gicz­nych bę­dzie pró­bo­wał wy­trzy­mać do końca” - tłu­ma­czy. Ja­nu­ko­wycz jest upar­ty, po­nie­waż ma silne wspar­cie ze stro­ny swo­je­go ro­syj­skie­go są­sia­da, z któ­rym pod­pi­sał ostat­nio ważne po­ro­zu­mie­nia han­dlo­we. Pomoc w wy­so­ko­ści 15 mi­liar­dów euro wraz z ob­niż­ką cen gazu po­win­ny mu wy­star­czyć na utrzy­ma­nie wła­dzy do czasu naj­bliż­szych wy­bo­rów. Tym bar­dziej, że „je­że­li stra­ci swoją po­zy­cję w po­li­ty­ce, to stra­ci też wszyst­ko inne, a do tego pój­dzie do wię­zie­nia” - pod­kre­śla Oleg Ri­bat­cho­uk, ak­ty­wi­sta po­pie­ra­ją­cy Ty­mo­szen­ko.

Kraj jest więc roz­dar­ty po­mię­dzy dwoma nie­wy­god­ny­mi, ale sil­ny­mi są­sia­da­mi: Rosją i Unią Eu­ro­pej­ską. Wspo­mnia­ne wcze­śniej po­ro­zu­mie­nia han­dlo­we wy­raź­nie po­ka­zu­ją, jak bar­dzo Ro­sja­nom za­le­ży na Ukra­inie. Zda­niem Mo­skwy: „sy­tu­acja jest ma­ni­pu­lo­wa­na z za­gra­ni­cy przez tych, któ­rzy oka­zu­ją swój brak sza­cun­ku do opo­zy­cji pró­bu­jąc spro­wo­ko­wać prze­moc”. Są to słowa Sier­gie­ja Ław­ro­wa, ro­syj­skie­go mi­ni­stra spraw za­gra­nicz­nych, który do­da­je jesz­cze, że: „kiedy po­dob­ne wy­da­rze­nia mają miej­sce w kra­jach Unii Eu­ro­pej­skiej każdy wie, że trze­ba pod­jąć sta­now­cze dzia­ła­nia, by po­wstrzy­mać prze­moc i zamęt”. Cie­ka­we, co do­kład­nie ma na myśli, po­nie­waż jeśli cho­dzi o Ukra­inę, to jak na razie głów­ną stra­te­gią Unii Eu­ro­pej­skiej jest brak dzia­ła­nia. 

UNIA PEŁNA SPO­KO­JU

Co praw­da José Ma­nu­el Bar­ro­so za­po­wie­dział, że: „je­że­li ukra­iń­ski rząd nie bę­dzie prze­strze­gał zasad de­mo­kra­cji, Unia za­re­agu­je w spo­sób bar­dzo sta­now­czy”, ale to tylko de­kla­ra­cje, któ­rych zre­ali­zo­wa­nie jest o wiele bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne. Nie wolno na­ra­żać się Rosji, któ­rej dy­plo­ma­ci eu­ro­pej­scy po­trze­bu­ją m. in. do ne­go­cja­cji ws. za­koń­cze­nia kon­flik­tu w Syrii. Choć ukra­iń­scy ma­ni­fe­stan­ci de­kla­ru­ją swoją eu­ro­pej­skość, dla rzą­dów eu­ro­pej­skich nie jest ona taka oczy­wi­sta. Nowy, 47-mi­lio­no­wy kraj za­chwiał­by rów­no­wa­gę sił, przede wszyst­kim w Ra­dzie Unii Eu­ro­pej­skiej. Je­dy­nie Szwe­cjaPol­ska i kraje bał­tyc­kie przy­ję­ły silne sta­no­wi­sko w kwe­stii eu­ro­pej­sko­ści Ukra­iny. Szwedz­ki mi­ni­ster spraw za­gra­nicz­nych wspo­mniał o „od­po­wie­dzial­no­ści pań­stwo­wej”, a jego pol­ski od­po­wied­nik za­nie­po­ko­ił się tym, że „Ukra­ina wy­raź­nie od­da­la się od UE i nic nie wska­zu­je na to, by miała za­wró­cić z tej ścież­ki”. Niem­cy zaj­mu­ją się gazem, a Fran­cja swo­imi we­wnętrz­ny­mi pro­ble­ma­mi. Wy­glą­da na to, że, że eu­ro­pej­skie rządy jesz­cze nigdy nie dy­stan­so­wa­ły się tak bar­dzo od pro­ble­mów Ukra­iny. In­sty­tu­cje eu­ro­pej­skie w końcu będą mu­sia­ły za­re­ago­wać. Kiedy spad­nie de­mo­kra­tycz­na maska, za którą chowa się Ja­nu­ko­wycz, Unia bę­dzie mu­sia­ła zająć silne sta­no­wi­sko, za­koń­czyć prze­moc i przy­wró­cić de­mo­kra­cję na Ukra­inie.