„Unia Europejska nie jest profesorem w dziedzinie demokracji”

Artykuł opublikowany 16 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 16 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Respektowanie praw Człowieka w strefie Euromed? "Pozostawia wiele do życzenia" według Helene Flautre, przewodniczącej podkomisji do spraw praw człowieka w Parlamencie europejskim w Strasburgu.

Francuska eurodeputowana, członkini grupy Zielonych, 47 letnia Helene Flautre, często styka się z rzeczywistością w tej dziedzinie. Potępia europejską politykę dwóch znaczeń, dwóch środków w procesie demokratyzacji i nalega na konieczność wprowadzenia skutecznych sposobów nacisku.

Czy po dziesięciu latach współpracy z Euromed, bilans w dziedzinie praw człowieka odpowiada ustalonym celom z Deklaracji Barcelońskiej?

Nie potrzebna jest zbyt wnikliwa analiza aby stwierdzić, że ten bilans jest bardzo złagodzony na poziomie realizacji podstawowych praw. Wolność prasy, niezależność sądów, demokratyzacja systemów politycznych jak również prawo o stowarzyszeniach pozostawiają wiele do życzenia. Jednakże, ten proces pozwolił na wprowadzenie instrumentów finansowych jak również do ustanowienia relacji z NGO i ze społeczeństwami obywatelskimi poprzez dialog polityczny. W centrum zainteresowania Euromed znajdują się dwa główne zagadnienia europejskie takie jak: zarządzanie ruchem migracyjnym i walką z terroryzmem. Niestety, nasi parlamentarzyści i społeczeństwa obywatelskie nie są wystarczająco włączeni w ocenę dokonanego postępu. Konieczne jest wprowadzenie inicjatorów politycznych i asocjacyjnych z tego regionu tak aby wszyscy mogli w tym uczestniczyć.

Czy uważa Pani, że Nowa Europejska Polityka Sąsiedztwa jest bardziej wymagająca? Czy strategia "benchamarking" pozwala na osiągnięcie założonych celów?

Nowa Europejska Polityka Sąsiedztwa (PEV) zawiera plany akcji narodowych z bardziej sprecyzowanymi celami w dziedzinie demokracji i podstawowych praw, które są bardziej operacyjne. Jednakże, cele te nie są jeszcze ocenione w sposób jasny, przez podkomitet do spraw Obrony Praw Człowieka, ponieważ Unia Europejska przyjęła prośbę Izraela o nie powoływanie podkomisji szacunkowej. Skutkiem tego Europa prowadzi politykę dwóch znaczeń, dwóch środków i traci swoją wiarygodność wobec innych partnerów, takich jak Maroko, Jordania czy Tunezja. Jeśli chodzi o zbadanie sytuacji praw człowieka, przypadek po przypadku zostaje to jeszcze kwestią do przedyskutowania. Indywidualnej ocenie podlegają sytuacje, kiedy w tych krajach, obrońcy praw człowieka nie mogą dobrze wykonywać swojej pracy.

Dlaczego Unia Europejska nie wykorzystuje swojej władzy w zakresie stosowania sankcji w chwili gdy szydzi się z praw człowieka w krajach Śródziemnomorskich?

Unia Europejska jest niezdolna do wprowadzenia narzędzia nacisku. Przykładem jest Tunezja, która jako pierwszy kraj podpisała porozumienie o stowarzyszeniach w tym regionie. Mimo wysokiej stopy wzrostu gospodarczego i odnotowanego od kilkunastu lat rozwoju niezależności kobiet, obecnie Tunezja cofa się przed przestrzeganiem podstawowych praw. Zawiodła hipoteza według której, rozwój ekonomiczny miałby być "dzieckiem" demokracji. Od 1987 roku, w Tunezji nie powstało żadne nowe stowarzyszenie, rząd blokuje odpowiednie fundusze zagrażając tym samym tunezyjskiemu społeczeństwu obywatelskiemu. Najbardziej spektakularnym przykładem jest Tunezyjska Liga Obrony Praw Człowieka, która nie dostaje żadnych subwencji. Bardzo ważne jest aby Unia Europejska znalazła jakiś sposób nacisku by uniknąć osłabienia swojego wizerunku na arenie międzynarodowej.

Jakie rozwiązania Pani proponuje?

Rozwiązania te powinny znaleźć się w centrum zainteresowania Komisji Europejskiej i Rady która stawiałaby twarde wymagania. W konsekwencji Tunezyjski prezydent Ben Ali, dbający o swój wizerunek zmuszony byłby zareagować. Należałoby na przykład, wstrzymać niektóre fundusze, oczywiście nie zagrażając rozwojowi ekonomicznemu kraju. W końcu Tunezja stanowi wyzwanie dla wiarygodności procesu euro-środziemnomorskiego.

Czy oskarżona o "deficyt demokracji" i wplątana w bełkotliwy plan D, Unia Europejska może być dobrym profesorem demokracji?

Należy przestać myśleć, że Unia Europejska jest "profesorem" w dziedzinie demokracji i unikać ocierania się o postawę neokolonialistyczną. Chodzi raczej o to, aby poprzez pakt międzynarodowy realizować wspólne zobowiązania w dziedzinie demokracji. Społeczeństwa obywatelskie krajów trzeciego świata podzielają te same wartości co my, takie jak wolność zrzeszania się, wolność prasy jak również niezawisłość sądów. Zresztą Unia Europejska nie mogłaby zareagować, gdyby nie istniała potrzeba demokracji z ich strony. Obserwuję również że, wymagania, które wynikają z walki przeciw terroryzmowi, stawiają wyzwanie promocji demokracji i rozwojowi poszanowania praw człowieka. W momencie kiedy, Unia Europejska pokazuje, że istnieje możliwość przyznania środków pieniężnych na granice Libii, siedliska terroryzmu, wystawia na próbę swoją wiarygodność.