Unia zakazuje chińskiego mleka i serwuje skażoną kawę

Artykuł opublikowany 4 grudnia 2008
Artykuł opublikowany 4 grudnia 2008

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Nastały ciężkie czasy dla chińskich ciastek z wróżbą: po tym, jak we wrześniu zakazała sprowadzania z Chin mleka i produktów mlecznych, UE chce wprowadzić dalsze ograniczenia. Wysoki poziom toksycznej melaminy znaleziono również w chińskich jajkach i produktach sojowych.

Ochrona przede wszystkim! Taką politykę stosuje Komisja Europejska, gdy zarządziła przeprowadzenie testów na obecność melaminy we wszystkich produktach zawierających śladowe ilości soi, mleka, jajek i proszku do pieczenia, czyli we wszystkich słodkich i chrupiących rzeczach, które można znaleźć w chińskich sklepach spożywczych w całej Europie.

Sankcje zmartwiły klientów, polityków i europejskich rolników. Jednak mimo że komisarze stosują zasadę „lepiej zapobiegać niż leczyć” w handlu zagranicznym, nie zwrócili uwagi na to, że w kawie, którą piją od stycznia jest znacznie więcej niklu i ołowiu niż powinno być.

(Światowe Forum Gospodarcze/flickr)Austriak pracujący w Berlaymont, brukselskiej siedzibie Komisji Europejskich zauważył, że cappuccino dziwnie smakuje po tym, jak stare maszyny do kawy zastąpiono dwudziestoma nowymi z Włoch. Za maszyny robiące kawę jak ze Starbucksa zapłacono 100 000 euro, czyli 5 000 euro za urządzenie. Zamęt jest jeszcze większy: po co urzędnikom super maszyny do kawy, skoro poprzednie świetnie działały, jak powiedział gazecie Der Spiegel komisarz ds. przedsiębiorstw i przemysłu Günter Verheugen? Najprawdopodobniej nigdy się tego nie dowiemy – odpowiedzialność za tego typu zachowania jest szeroka w Berlaymont. Jednak tak długo, jak w brukselskim cappuccino nie ma chińskiego mleka w proszku, nie ma powodów do obaw.