Unijny satelita

Artykuł opublikowany 31 lipca 2007
Artykuł opublikowany 31 lipca 2007
Szwajcaria kultywuje mit rajskiej wyspy, wedle którego jej neutralność chroni ją przed wszystkimi możliwymi kłopotami

Skąd bierze się stały opór Szwajcarów wobec integracji z Unią Europejską? Kiedy są o to pytani wymieniają same racjonalne argumenty: możliwa niekompatybilność systemu wspólnotowego z demokracją bezpośrednią, różnica w podatku VAT, kult franka szwajcarskiego i oczywiście, przywiązanie do narodowej suwerenności. W związku z tym, ich wahanie ma głębokie przesłanki emocjonalne.

Szwajcaria będąc wolna od konfliktów, które spustoszyły dwudziestowieczną Europę, pozostaje przekonana że jej interesem jest trzymanie dystansu wobec swoich sąsiadów. Kraj ten nie zaznał ani powojennego okresu niepokoju jaki nastał na zachodzie Europy ani mroku komunizmu, który zapadł na Wschodzie.

Kraj euro-kompatybilny

Jednakże gospodarka szwajcarska jest ściśle związana z gospodarką unijną. To dlatego Helweci zawierają szereg umów bilateralnych z Brukselą. Konfederacja Szwajcarska w dyskretny sposób ujednolica swoje prawodawstwo z systemem unijnym: w każdym z ministerstw wyznaczeni funkcjonariusze czuwają aby podejmowane przez ich zwierzchników decyzje i rozporządzenia były euro-kompatybilne.

Ta gra pozwala Szwajcarii być de facto członkiem Unii w tych dziedzinach, w których sama sobie tego życzy oraz trzymać się z daleka od obszarów mniej cenionych, jak choćby wspólna polityka rolna. Strategia ta jest przegłosowywana podczas plebiscytów ludowych i stale wykorzystywana przez rząd.

Złudna narodowa suwerenność

Tymczasem cześć polityków i ekonomistów odpowiada szczerze, że ta droga prowadzi do nikąd. Porozumienia z rozszerzoną Unią są coraz trudniejsze. Wzmaga to niezadowolenie wśród Szwajcarów, którzy nie chcą politycznego partnerstwa z Europą.

I z roku na rok staje się jasne, że pozycja unijnego satelity nie pozwala na podejmowanie istotnych dla Szwajcarów decyzji. Na przykład wolny przepływ osób został narzucony Szwajcarii, mimo że nikt nie podjął z nią konsultacji w sprawie dalszego rozszerzania Unii, które jest również finansowane przez Berno.

Suwerenność narodowa jest fikcją, zarówno dla Szwajcarii jak i dla krajów członkowskich. Różnica kryje się w możliwości wpływania na przyszłość wspólnoty, gdzie Berno nie ma nic do powiedzenia.

Aby dokonywać zmian nie trzeba być młodym

Jednak rzeczywistość kraju tak dumnego ze swej kultury politycznej wymyka się spod kontroli opinii publicznej. Niektóra środowiska, z bankami i skrajną prawicą na czele, uważają, że trzymanie się z dala od europejskiego klubu jest korzystne dla Szwajcarów.

Skąd mogą nadejść zmiany? Przez długi czas wierzono, że nowe pokolenie odważy się je wprowadzić. Jednak dziś uważa się że wiek obywateli nie jest najważniejszy. Trzeba czegoś innego dla integracji Szwajcarii. Kłopoty w podpisywaniu umów bilateralnych z Unią, spadek wartości franka wobec euro. I najważniejsze – dojście do wniosku, że jedynie Europa jest w stanie zapewnić temu małemu krajowi pokój i dobrobyt. Trzeba założyć, że psikusy historii mogą zakończyć się po zachwianiu mitologią.