Utrzymanie status quo

Artykuł opublikowany 17 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 17 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Ponownie rolnictwo znalazło się w centrum rokowań WTO, które tym razem odbywają się w Hong Kongu w dniach 13-18 grudnia 2005. Jak duży kompromis będzie ceną osiągnięcia porozumienia?

Dopłaty rolnicze podzieliły w przeciągu ostatnich piętnastu lat społeczność międzynarodową bardziej, niż jakakolwiek inna kwestia, spychając inne handlowe zagadnienia na dalszy plan. W rzeczy samej, większa część – jeśli nie całość – osiągnięć obecnej rundy rokowań Światowej Organizacji Handlu zależy od tego, czy podczas Szczytu w Hong Kongu świat uprzemysłowiony dojdzie w kwestii rolnictwa do porozumienia z krajami rozwijającymi się. Dlaczego ich stanowiska tak się różnią?

Podział świata uprzemysłowionego

Jeśli chodzi o obcinanie dopłat i ułatwianie dostępu do rynku produktów rolnych, to Pięć Zainteresowanych Stron (podgrupa WTO składająca się z UE, USA, Indii, Brazylii i Australii) mają zupełnie różne oczekiwania. UE jest w tym kontekście często postrzegana jako najbardziej beskompromisowy blok państw rozwiniętego świata, a to z racji wysokiego poziomu dopłat i zniekształcających prawa rynku mechanizmów wzbraniających produktom rolnym spoza Unii wstępu na europejski rynek. 28 października ubiegłego roku Komisarz Europejski ds. Handlu Peter Mandelson zaproponował obniżkę taryf na produkty rolne o 46%, co jest najostrzejszym planem obniżenia taryf w historii UE. Prawdziwą ciekawostką jest jednak fakt, iż programem tym miałyby zostać objęte nawet niektóre towary tzw. „wrażliwe”.

Propozycje Mandelsona wzbudziły zaniepokojenie wśród krajów UE – zwłaszcza Francji – obawiających się, że ugodzą one w ich sektor rolniczy. Jednocześnie jednak przez innych członków Piątki plan został uznany za niewystarczający. Przykładowo USA wyraziły rozczarowanie faktem, iż proponowane obniżki nie wyniosły zgodnie z ich postulatami 90%. Ponadto Stany Zjednoczone nie przegapiły jak zwykle okazji, by przypomnieć swym europejskim partnerom o konieczności zaprzestania praktyk zniekształcających prawa rynku, zgodnie z zasadami liberalizacji handlu WTO. USA jednak także znalazły się w ogniu krytyki, jako że Ustawa Rolnicza z 2002 roku podwyższyła dopłaty dla amerykańskich producentów o 80%, co kosztowało podatników tego kraju około 124 milardy funtów szterlingów.

Grupa Cairns z kolei zabiega o daleko posuniętą liberalizację rynków rolnych. Ta koalicja 17 państw z bardzo wydajnymi sektorami rolnymi, składająca się z krajów rozwiniętych i rozwijających się, żąda by UE przestała ociągać się z reformami rolnymi i zdecydowanie poparła dalsze kroki liberlizacyjne. Przykładowo Australia pochwaliła pakiet Mandelsona jako „pozytywny ruch we właściwym kierunku”, lecz jednocześnie przyłączyła się do innego członka Grupy, Brazylii, w krytyce jego niedociągnięć. Oba kraje z dużym sceptycyzmem podchodzą do wizji osiągnięcia porozumienia w Hong Kongu.

Kraje rozwijające się są zawiedzione

Jedną z głównych trosk świata rozwijającego się w kontekście wyniku szczytu w Hong Kongu jest to, czy dojdzie do ogólnego poszerzenia dostępu do rynków produktów rolnych świata rozwiniętego. Pomimo obietnic obcięcia taryf celnych, kraje rozwijające się nie wiążą zbytnich nadziei z pozornie rycerskimi koncesjami Zachodu. Minister Handlu Lesotho, Mpho Malie, skrytykował wolne tempo reform rolnych w świecie uprzemysłowionym, oraz „małe ambicje” ostatniej propozycji UE. Ponadto kilku członków WTO wskazało na poważną lukę w propozycji Mandelsona: 8 procent kategorii celnych UE nie zostanie objętych pakietem obniżek, co znaczy, że potencjalne korzyści, jakie kraje rozwijające się miałyby osiągnąć z planu UE mogą być mniejsze, niż to się wstępnie wydawało.

Liberalizacja rynku usług – kolejna wysoce sporna kwestia, jaka znalazła się w planie obrad szczytu WTO – także podzieliła kraje rozwinięte i rozwijające się. USA i UE są za dalszą liberalizacją usług, która ma towarzyszyć dalszemu otwarciu rynków krajów rozwijających się. Te z kolei odwdzięczyły się postulatem dramatycznego otwarcia rynków rolnych krajów rozwiniętych. W świetle deklaracji Mandelsona, który „nie zamierza przedstawiać kolejnej oferty w kwestii rolnictwa” wydaje się, że trudno będzie dojść do porozumienia.

Niezależnie od wyniku szczytu WTO w Hong Kongu, kraje rowzijające się raczej nie uzyskają tyle, na ile liczyły w kwestii eksportu swych produktów rolnych. Dotychczasowe dyskusje naznaczone były sprzecznościami poglądów i niechęcią do kompromisu, więc status quo zostanie najpewniej utrzymane do końcówki roku 2006, gdy państwa zbiorą się ponownie w nadziei na wynegocjowanie rozsądnego porozumienia w bardziej sprzyjających okolicznościach.