Uwaga! Ruszył casting na nowego prezydenta Polski!

Artykuł opublikowany 9 kwietnia 2015
Artykuł opublikowany 9 kwietnia 2015

Kampania prezydencka sięgnęła zenitu: co drugi billboard w Warszawie prezentuje uśmiechnięte, acz poważne miny kandydatów, po kraju jeżdżą „bronko-" i „dudabusy”, a Państwowa Komisja Wyborcza rejestruje składane na wyścigi podpisy. Kim są pretendenci na urząd prezydenta RP? Cafebabel przedstawia sylwetki kandydatów na najwyższą posadę w kraju oraz ich sposoby na prowadzenie kampanii wyborczej.

10 maja odbędą się w Polsce kolejne wybory prezydenckie. Według sondaży największym poparciem cieszą się: Bronisław Komorowski (PO), tzw. „najmniejsze zło”, Andrzej Duda (PiS), uważany za kandydata z „najlepszą prezencją” oraz Magdalena Ogórek (SLD), piękny wytrych reklamowy zdartej lewicowej płyty politycznej. Do walki staną również Adam Jarubas (PSL) – kandydat jednej z największych partii w Polsce, mający mniej niż 7 tysięcy „lajków” na Facebook’u, muzyk Paweł Kukiz (niezrzeszony), promujący się jako pierwszy obywatelski prezydent Polski, skandalista Janusz Korwin-Mikke (KNP), „pozytywny nacjonalista” i osobisty trener fitness Marian Kowalski (Ruch Narodowy), przedsiębiorca Janusz Palikot (Twój Ruch), polityk „konserwatywno-liberalny” Jacek Wilk (KNP), monarchista i tradycjonalista Grzegorz Braun (niezależny), szerzej nieznany Paweł Tanajno (Demokracja Bezpośrednia) oraz związana wcześniej z Twoim Ruchem Wanda Nowicka (niezależna).

Niestety wymaganego do rejestracji na listach wyborczych poparcia nie uzyskała kandydatka Ruchu Zielonych (lewica społeczna) Anna Grodzka. Polityk jest kontrowersyjną postacią ze względu na swoją transseksualność i według sondaży w porównaniu do pozostałych kandydatów niestety budzi największą niechęć w naszym społeczeństwie.

By dobrze przygotować Was do majowego glosowania, przedstawiamy kompendium wiedzy na temat najpewniejszych kandydatów na nowego prezydenta Polski. Każdy może znaleźć tu coś dla siebie.

Bronisław Komorowski – obecny prezydent Polski, faworyt w rankingach. Do wyborów startuje z ramienia rządzącej Platformy Obywatelskiej. Prywatnie emeryt, żonaty od kilkudziesięciu lat. Rodzina kandydata pochodzi z Litwy. Ociec Komorowskiego był żołnierzem AK, później profesorem Uniwersytetu Warszawskiego. Matka – socjolog, przez lata związana z Instytutem Filozofii i Socjologii PAN. Sam Komorowski ukończył historię na UW. W czasach PRL brał udział manifestacjach patriotycznych, angażował się w opozycyjną działalność wydawniczą. W rządzie RP był ministrem obrony narodowej (1997 - 2001), w roku 2007 sprawował urząd marszałka Sejmu. W 2010 roku, po tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego, pełnił obowiązki głowy państwa. Te i wiele innych faktów poznać możemy dzięki wydanej „przypadkowo” na krótko przed wyborami biografii polityka pt. „Zwykły polski los”.

Hasło przewodnie kampanii wyborczej Bronisława Komorowskiego to: „Wybierz zgodę i bezpieczeństwo”. I choć slogan wydaje się być aktualny w kontekście niestabilnej sytuacji na wschodzie Europy, same propozycje polityczne są nieco „zwietrzałe”.  Media nazywają tę strategię „polityką ciepłej wody w kranie”, bo stawia ona na kwestie obronności oraz ochrony rodziny. Jednak od czasu kampanii na poprzednią kadencję nie przedstawiono żadnych wizjonerskich czy rozwojowych propozycji. Na potrzeby wyborów, PO wraz z Komorowskim przyśpieszają działania w kilku kluczowych  i zarazem medialnych kierunkach. Mowa o tzw. konwencji antyprzemocowej, która ma przyczynić się do wypracowania państwowych mechanizmów ochrony przeciwko przemocy. Dodatkowo, mają zostać zwiększone wydatki na obronność – do 2% PKB rocznie. W planach rządu jest również przyjęcie projektu ustawy regulującej procedurę in vitro. Z kolei zupełnie wyciszony jest temat ustawy o związkach partnerskich – prawdopodobnie niechęć Polaków do homoseksualistów nie sprzyja publicznej dyskusji nad projektem w przededniu wyborów.

Dlaczego zatem wielu wyborców uznaje Komorowskiego za „najmniejsze zło”? Jest konserwatystą ale nie zamordystą, ostrożnym w swoich decyzjach ale nie panikarzem. W tym oszczędnym planie politycznym nic już nie przypomina walecznego, niegdyś internowanego Bronisława Komorowskiego.

Jeden ze spotów wyborczych Bronisława Komorowskiego

Andrzej Duda – uważany za kandydata z „najlepszą prezencją” i absurdalnymi z ekonomicznego punktu widzenia pomysłami. Proponuje on na przykład cofnięcie reformy emerytalnej, która wyznaczyła znacznie wyższy niż do tej pory wiek emerytalny (67 lat), weto ustawy węglowej, likwidującej wiele miejsc pracy oraz odroczenie wprowadzenia euro w Polsce. Piękne propozycję, które w przypadku realizacji zniszczyłyby budżet państwa. Do tego Duda w stu procentach reprezentuje wartości konserwatywnego PiSu – tu liczy się rodzina, czyli potępienie aborcji i in vitro, wiara (w zamach na tragicznie zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego). Najlepszym sposobem uprawiania polityki jest natomiast obrzucanie błotem swoich oponentów. Jednak popyt na takie hasła jest niewątpliwie duży – kandydat złożył do PKW ok 1,6 mln podpisów popierających jego obywateli.

Życiorys Andrzeja Dudy jest do znudzenia poprawny: polityk pochodzi z rodziny profesorskiej, dziadek był żołnierzem AK, żonę poznał jeszcze w liceum, ukończył studia prawnicze na UJ, pracował w strukturach akademickich i piął się po szczeblach kariery politycznej. 42-latek jest również doktorem nauk prawnych, w rządzie Jarosława Kaczyńskiego był wiceministrem sprawiedliwości, a w ostatnich latach rzecznikiem prasowym PiS i eurodeputowanym.

Co do wspomnianej nienagannej prezencji, Andrzej Duda rozpoczął kampanię prezydencką w iście amerykańskim stylu. Na inauguracji pojawił się nawet aktor komediowy, krytykujący na wzór kabaretu obecnie rządzących. Elegancki, młody, potrafiący się wysłowić – z jednej strony więc mamy wzorową glinę do ulepienia sukcesu, z drugiej – lekko niebezpiecznego populistę. Zresztą oceńcie sami:

Magdalena Ogórek – media wałkują pytanie: czy kandydatka rzeczywiście jest nową twarzą partii czy jedynie zabiegiem marketingowym jej wieloletniego prezesa, Leszka Millera? Duże zamieszanie i poruszenie wywołała uroda kandydatki oraz epizodyczne role serialowe, gdzie odgrywała stereotypową blondynkę.

Magdalena Ogórek ma 35 lat, pochodzi z rodziny górniczej ze Śląska. Do pochodzenia w kampanii wyborczej przywiązuje dużą wagę, zwłaszcza, że temat zamykanych przez rząd nierentownych kopalni jest w ostatnim czasie bardzo medialny. Kandydatka ukończyła studia historyczne na Uniwersytecie Opolskim, gdzie później uzyskała tytuł doktora nauk humanistycznych. W międzyczasie studiowała również na Uniwersytecie Warszawskim oraz na uczelni wyższej w Maastricht.  Karierę urzędniczki rozpoczęła w 2004 roku jako specjalistka ds. integracji europejskiej w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Później pracowała w departamencie prasowym MSWiA. Z SLD Ogórek związana jest od 2008 roku, pracując w klubie poselskim Sojuszu. Była również członkinią sztabu wyborczego Grzegorza Napieralskiego. W 2014 roku została komentatorką w telewizji biznesowej.

Co do postulatów politycznych, i w tym przypadku jest raczej nieciekawie. Kandydatka proponuje „napisać prawo od nowa”, argumentując ten ruch niejasnością ustaw, które dostaliśmy w spadku po strukturze komunistycznej, ale też brakiem dostatecznych uprawnień prezydenckich w świetle aktualnych przepisów. Stawia na młodych wyborców – im obiecuje „zniesienie jakiejkolwiek karalności wykroczeń gospodarczych przez pierwsze dwa lata działalności gospodarczej dla osób poniżej 25 roku życia”. Komentarz jest tu chyba zbędny. W swoim spocie wyborczym Magdalena Ogórek postuluje również o utworzenie Gwarii Narodowej, do której zaciągać się mają ochotnicy wsparci członkami klubów strzeleckich i myśliwskich. Zastanawia mnie tylko, czego efektem jest deklarowane w sondażach 7-8 proc. poparcie kandydatki.

Spot wyborczy Magdaleny Ogórek

Według ostatnich badań poparcie dla opisanych kandydatów rozkłada się następująco: 42% – Bronisław Komorowski, 26% - Andrzej Duda, 7% – Magdalena Ogórek. Pozostała ósemka dzieli między sobą około 25 % głosów (dane sondażu Millward Brown).

Na podsumowanie przytoczę cytat byłego premiera Włodzimierza Cimoszewicza, który czuje się „zakłopotany” prowadzoną obecnie kampanią prezydencką: „Rozumiem, że jest wielu ambitnych, że partie mają swoje interesy itd., ale żeby nikt, włącznie z urzędującym prezydentem, nie miał nic sensownego do powiedzenia, to już przesada”.