Verdi w czasach popkultury

Artykuł opublikowany 2 marca 2007
Artykuł opublikowany 2 marca 2007
Verdi i Web 2.0: Kongres w Paryżu szukał odpowiedzi na pytanie, jakby można było zachwycić młodych ludzi operą.

Mając 400 lat trudno zbliżyć się do młodych ludzi. Jednym z pierwszych wybitnych wydarzeń operowych w historii muzycznej była premiera "Orfeusza" Monteverdiego 24. lutego 1607 roku. Dziś "elektrowni uczuć", jak określił pisarz Alexander Kluge operę, grozi wymarcie. Albowiem opera matrwi sie o następców z młodego pokolenia, których zafacynowałby "Czarodziejski flet" Mozarta oraz "Traviata" Verdiego.

Miłośnik w wieku 55 - 64 lata

Dlatego też młodzież jest punktem odniesienia Europejskich Dni Opery, które zorganizował Związek "Opery Europa" w lutym w Paryskiej Operze Bastille. Przez jeden weekend spotykali się tam dyrektorzy, artyści i przyjaciele opery z ponad stu teatrów muzycznych z całej Europy.

W licznych grupach dyskutowano o możliwościach uatrakcyjnienia opery dla młodych. Liczby mówią za siebie. Opery mają wystarcząjaco dużo widzów, lecz prawie jedna trzecia z nich jest w przedziale wiekowym od 55 do 64 lat. Taki wynik wykazały badania, które zostały przeprowadzone przez Operę Europy w dziewięciu europejskich operach.

iPod zamiast opery

Na dodatek połowa publiczności to szefowie firm i menadżerowie. Zaledwie co dziesiąty widz jest studentem lub uczniem. Starszyzna to wierni odbiorcy w porównaniu do młodzieży, która tylko czasami znajduje drogę do opery. Oczywisty problem to koszt wstępu. Według publiczności młodego pokolenia spektakle operowe są zbyt drogie, co zostało potwierdzone badaniami. Nic dziwnego: średni koszt wstępu za jedno miejsce wynosi według badania 60 euro od osoby.

Sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana, albowiem właśnie duże opery oferują od dawna liczne zniżki dla młodych ludzi. Phillip Agid, twórca "Książki o operze paryskiej" i doradca dużych instytucji kulturalnych mówi: Cena jest jedną sprawą, a motywacja młodych to kwestia zupełnie inna. Jeśli młodzież chce kupić iPoda, to to zrobi. Pytaniem jest: czemu nie kupi za te pieniądze biletu do opery?

Interaktywna nauka śpiewu

Problemem jest to, że młodzież ma niekończacy się zakres rozrywek do dyspozycji, mówi Achim Thorwald, głowny dyrektor Opery w Karlsruhe. Pięćdziesiąt lat temu tego nie było. Dlatego opera próbuje otwierać się dla mediów. W Paryżu dyskutowano przede wszystkim na temat znaczenia internetu.

Francuski autor Jacque Attali nawoływał działaczy operowych w przemowie inauguracyjnej do udziału w rewolucji internetowej. Dzięki Web 2.0 oraz projektom takim jak My Space i You Tube, pasywni widzowie stają się aktywnymi twórcami. Tak właśnie Brytyjska Opera Narodowa próbuje oczarować nową publiczność. Można brać udział w interaktywnej lekcji śpiewu na stronie internetowej projektu. Każdy może nadesłać swoją arię operową, na którą inni urzytkownicy mogą głosować przez kliknięcie myszką. Można również oglądać próby na żywo lub pisać komentarze dotyczące ostatniego przedstawienia. Na swoich blogach śpiewacy opowiadają o próbach.

Niedziela dla całej rodziny

Jednak menażerowie mają zastrzeżenia. Bezpośrednie doznanie w czasach całkowitej wirtualizacji jest dużą zaletą opery twierdzi młody dyrektor Królewskiej Opery w Kopenhadze, Kaspar Bech Holten w debacie "Opera i technologia". Według Holtena opera per se to interaktywne medium przemawiające do uczuć widza. Młodym udziela wskazówek, aby postrzegali operę jako klub fitness: Chodźcie do opery! Tam możecie trenować wasze mięśnie miłości, nienawiści i zazdrości!

Achim Thorwald również jest przekonany o konieczności szukania bezpośredniego kontaktu z młodzieżą w celu zapełnienia sal operowych. Tutaj w Karlsruhe organizujemy koła młodzieżowe i imprezy dla studentów z uniwersytetu, mówi Thorwald. W teatrze organizują także "rodzinne niedziele": kiedy rodzice idą do opery, dzieci mogą brać udział w warsztatach dotyczących przedstawienia. Rodzice są zaskoczeni gdy wychodząc z opery zauważają, że ich dzieci też przeżywają muzykę jak oni sami, zdradza Thorwald z uśmiechem.

Jednak przede wszystkim niemieckie teatry średniej wielkości mają od dawna trudności z inwestycjami w takie projekty. Brak nam pieniędzy oraz wsparcia ze strony polityków, skarży się Thorwald. Jeśli patrzy się na sytuację w Europie, to właśnie w Niemczech oraz Włoszech państwo okraja budżet na kulturę, potwierdza Phillip Agid. Sytuacja w pojedynczych europejskich państwach bardzo się różni. We Francji teatry mają się dobrze, w Hiszpanii obserwuje się niesamowitą dynamikę w tej dziedzinie. Według Agida ważne jest, aby tworzyć dobra kulturowe mimo ograniczonego budżetu - w końcu to kwestia mądrego zarzadzania.

Nie wiesz czy lubisz Verdiego? Zobacz: Angela Gheorghiu. Sempre Libera - La Traviata