W 2030 r. do władzy dojdą Dzieci Sieci

Artykuł opublikowany 11 kwietnia 2012
Artykuł opublikowany 11 kwietnia 2012

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Kim są Dzieci Sieci? O tym, co sprawiło, że pokolenie Y wyszło na ulicę (czyżby niespodziewanie?) i zaczęło się domagać swoich praw rozmawiam z red. Edwinem Bendykiem - polskim dziennikarzem, publicystą (od lat związanym z tygodnikiem „Polityka”), zajmującym się wpływem technologii na rozwój naszego społeczeństwa. Jego najnowsza książka pt. „Bunt Sieci" ukazała się 4 kwietnia br.

cafebabel.com: Czy „Dzieci Sieci” to po prostu inny sposób nazwania „pokolenia Y”?

Edwin Bendyk: Posługiwanie się zbiorczymi etykietami w dobie indywidualizacji jest ryzykowne. Oczywiście, w jakimś sensie na tworzenie się pokoleniowych, wspólnych cech mogą wpływać podobne wyzwania, z jakimi zmierzyć się muszą przedstawicie różnych grup wiekowych: kształt rynku pracy, infrastruktury, oferty kulturalnej. W tym sensie widać wyraźnie, że „Dzieci Sieci” dość dobrze pasują do charakterystyki Pokolenia Y: bardzo sprawnych, zindywidualizowanych konsumentów zdolnych do skutecznego działania w trybie projektowym. Pojawił się temat ACTA, więc wychodzimy na ulicę, składamy reklamację i po sprawie. Podobnie jak wówczas, kiedy trzeba zadziałać przeciwko bankowi stosującemu nieeleganckie praktyki. To, co wyróżnia młodych Polaków to brak zaufania do jakichkolwiek instytucji, nie liczą oni na to, że państwo może w jakiś sposób pomóc w rozwiązaniu ich problemów. Ma po prostu nie przeszkadzać.

cafebabel.com: Dziś mówi się, że „Cyfrowi Tubylcy” tłumili w sobie niemalże rewolucyjny potencjał już od dawna, aż wreszcie nie wytrzymali i wyszli na ulicę (protesty ACTA). Ale czy ten bunt rzeczywiściemiałcharakter „szczeniacki”?

Edwin Bendyk: Powiedziałbym raczej, że „Cyfrowi Tubylcy”, przy całej publicystycznej umowności tego pojęcia,  od dawna dysponowali kompetencjami umożliwiającymi takie działanie, jak podczas protestów przeciwko ACTA. Pokazywali, w jaki sposób można skutecznie się organizować korzystając z Sieci, czyli Internetu i telefonów komórkowych już wiele lat temu. Moim ulubionym przykładem jest flaga, czyli happenning z koncertu zespołu U2 w Chorzowie w 2005 r. Gdy Bono zaczął śpiewać „New Year’s Day” uczestnicy koncertu utworzyli wielką, biało czerwono-flagę. Nie znali się przecież, do zgrania dziesiątków tysięcy osób wystarczył sygnał puszczony odpowiednio wcześniej przez jednego z fanów. Od dłuższego czasu zadawałem sobie pytanie, czy pojawi się w Polsce powód, by te kompetencje znalazły ujście w działaniu o charakterze bardziej politycznym. Ani flaga, ani bunt anty-ACTA nie były szczeniackie: różny cel, lecz podobna skuteczność by wyrazić coś ważnego.

cafebabel.com: Dlaczego protesty przeciw ACTA były najgłośniejsze akurat u nas, w Polsce? Przecież polska sieć nie jest wyjątkowa.

Edwin Bendyk: To prawda, nasza Sieć jest raczej przeciętna. Suma przypadków i czynniki strukturalne stworzyły jednak mieszankę wybuchową. Pamiętajmy, że na tydzień przed naszymi protestami w USA był protest akcja przeciwko ustawom PIPA i SOPA, bardzo nagłośniony przez media. Anty-ACTA wpasowało się w tę atmosferę. Jednocześnie okazało się, że w Polsce Internet jest niezwykle ważnym miejscem realizacji autonomii przez coraz większą część społeczeństwa, zwłaszcza młodych wypchniętych z innych wymiarów przestrzeni publicznej. Gdy dostrzegli, że i ten ostatni bastion jest zagrożony, nie wytrzymali.

cafebabel.com: Pisze Pan na swoim blogu, że „protesty ACTA podważyły legitymację trwającego modelu rozwoju obnażając wszystkie iluzje, na jakich był oparty”. Co Dzieci Sieci uznały za iluzję?

„Nie wystarczy mieć 2 miliony studiujących, by stworzyć społeczeństwo wiedzy. Nie wystarczy wybudować stadiony, by zamienić miasta w europejskie metropolie”.

Edwin Bendyk: Od 2008 roku obserwujemy zmniejszanie się aspiracji edukacyjnych Polaków. W końcu dostrzegliśmy, że sama chęć nauki to zbyt mało, by zbudować twór zwany przez propagandzistów społeczeństwem wiedzy z gospodarką opartą na wiedzy. Do tego potrzeba jeszcze odpowiedniej infrastruktury: bibliotek, odpowiedniej ilości kadry profesorskiej, dostępu do kultury, systemu edukacji nastawionego na jakość. Nie wystarczy mieć 2 miliony studiujących, by stworzyć społeczeństwo wiedzy. Nie wystarczy wybudować stadiony, by zamienić miasta w europejskie metropolie. To imitacja nowoczesności, której tandetę obnażyli protestujący.

cafebabel.com: Jak w najprostszy sposób można by wytłumaczyć różnicę między dwoma zderzającymi się modelami?

Edwin Bendyk: Protesty ujawniły także głębokie pęknięcie strukturalne, z jakim boryka się cały świat. Polega ono na zderzeniu ciągle jeszcze istniejących struktur i instytucji społeczeństwa przemysłowego z nowymi formami tworzenia więzi, wytwarzania wartości ekonomicznej, wyrażania indywidualnej i zbiorowej podmiotowości właściwymi dla świata o morfologii sieciowej. Na to napięcie strukturalnej nakładają się interesy gospodarcze i polityczne, stąd czasem dochodzi do dość gwałtownych wybuchów.

cafebabel.com: Skoro bunty biorą się z nierówności, to czy wolny Internet jest gwarancją pokoju?

Edwin Bendyk: Wolny Internet to utopia, krytyczna analiza nowych mediów pokazuje jak bardzo uwikłane są one w gry władzy i kapitału. Internet może służyć zarówno za „opium dla mas”, jak i za kluczowe narzędzie zarządzania własną autonomią przez jednostki. To z kolei otwiera niezwykłe możliwości monitorowania i kontroli poczynań tych jednostek. W świecie Sieci nie ma dialektyki, skoku do królestwa wolności nie będzie, jest ciągła komutacja węzłów.

Książka ukazała się 4 kwietniacafebabel.com: W „Buncie Sieci” pisze Pan, że „gdyby nie Wikipedia, polscy uczniowie pozbawieni byliby praktycznie jakichkolwiek rozsądnych i legalnych treści”. Czy wyobraża sobie Pan, że pewnego dnia europejski system edukacji będzie korzystał z systemu Open Access? 

Edwin Bendyk: To już się zaczyna dziać, Open Access i szerzej, idea otwartego dostępu do zasobów edukacyjnych zaczyna nabierać rozpędu. Rozszerza się protest naukowców przeciwko tradycyjnemu modelowi komunikacji naukowej, już ponad 9 tys. uczonych podpisało się pod apelem matematyka Tima Gowersa wzywającym do bojkotu wydawców, którzy blokują dostęp do wyników badań sfinansowanych ze środków publicznych.

cafebabel.com: Czyżby obecna rewolucja była kolejnym „burzeniem muru”? 

Edwin Bendyk: To jeden z objawów złożonego, trwającego już wiele lat procesu, podobnego do tego, co wydarzyło się po wynalazku maszyny drukującej przez Gutenberga. Proces będzie trwał jeszcze wiele lat, jego przebieg już wielokrotnie zaskakiwał i tak będzie też w najbliższej przyszłości.

cafebabel.com: Rok 2030 będzie dla nas wszystkich rokiem szczególnym. Zaczną nami rządzić Dzieci Sieci. Śmiać się, czy płakać?

Edwin Bendyk: Rok 2030 to oczywiście umowna cezura wskazująca na czas, kiedy kluczowe znaczenie w strukturze społecznej mieć będą Dzieci Sieci. Nie tylko z tego jednak względu będzie to zupełnie inny świat, niż dzisiaj. Wierzę, że możemy go całkiem nieźle urządzić, choć gwarancji nie ma.

Fot.: dzięki uprzejmości red. Edwina Bendyka; wideo: koncert U2:U2TheJoshuaSite/YouTube ;red. Edwin Bendyk podczas TEDxWarsaw: TEDxTalks.