W jakiej sprawie tym razem głosujemy?

Artykuł opublikowany 27 czerwca 2006
Artykuł opublikowany 27 czerwca 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Włosi znużeni poszli do urn po raz trzeci w przeciągu ostatnich trzech miesięcy. Szanse na demokratyczne odnowienie kraju pozostają niewielkie.

25 i 26 czerwca Włosi znów poszli do urn. Tym razem po to, by w referendum konstytucyjnym odrzucić proponowane zmiany większością 61,7%. Tylko 38,3% wyborców chciało zmian dających większą władzę premierowi i regionom. W każdym państwie mającym konstytucję takie referendum wywołałoby poważną debatę publiczną nad naturą demokracji. Głównym zarzutem centrolewicy, która wygrała o włos kwietniowe wybory dzięki koalicji, był fakt, że rząd Berlusconiego pogrzebał demokrację. Dlaczego więc koalicja pod wodzą Romano Prodi kompletnie zaniedbała zaangażowanie Włochów w dyskusję nad dokumentem, który stanowi podstawę ich tożsamości politycznej?

Nic nie słyszę

Dwa wyjaśnienia są oczywiste: po pierwsze, Włosi mają za sobą krajowe i regionalne wybory, które odbywały się w ostatnich dwóch miesiącach i są zwyczajnie znudzeni polityką i politykami. Po drugie, proponowane zmiany obejmują prawie 60 artykułów, więc dyskutowanie o nich jest skomplikowane

Te wytłumaczenia nie są jednak wystarczające. Kwestie zmian w konstytucji są tak ważne, że powinny być jasno wyłożone w kampanii przedreferendalnej i poddane dyskusji. Podczas gdy centrolewica nieugięcie stoi za "nie dla zmian w konstytucji", nie chciała lub nie była w stanie przedstawić żadnej pozytywnej alternatywy ani propozycji, do tego stopnia, że zabrakło im argumentów na uzasadnienie poparcia dla konstytucji w obecnym kształcie. To sprawiło, że centrolewica przedstawiła się jako grupa niezdecydowana. Co więcej, pozwoliło separatystycznej Lidze Północnej zdominować media i zwrócić uwagę na swoje propozycje. Oznajmili oni, że jeśli zmiany w konstytucji dotyczące redystrybucji władzy pomiędzy regionami, parlamentem i senatem nie zostaną zatwierdzone, będą zmuszeni do użycia "niedemokratycznych" środków aby osiągnąć swój cel uzyskania autonomii dla północnej części kraju.

Przełomowa demokracja

Mówi się o możliwości stworzenia "Partii demokratycznej" jednoczącej 9 innych partii od katolickiego centrum po zreformowanych komunistów. Takie zjednoczenie wymaga pewnych zmian ideologicznych, jeśli nowy rząd ma sobie poradzić z tak palącymi problemami jak opłakany stan gospodarki. Ale, co ważniejsze, jeśli nowa partia chce zakończyć erę Berlusconiemu, musi zyskać poparcie prawie 50% Włochów, którzy głosowali na centroprawicę w wyborach parlamentarnych. Musi także zwiększyć polityczne zaangażowanie przy którym rubaszny Berlusconi będzie wypadał śmiesznie (ostatnio nazwał głosujących przeciwko zmianom w konstytucji "niegodnymi" bycia Włochami; natomiast tych, którzy głosowali przeciwko niemu określił mianem "coglioni", czyli "fiutów").

Włochy, ze swoją bardzo mocną tożsamością regionalną, być może najbardziej przypominają strukturalnie Unię Europejską. Włoska centrolewica jest najbardziej proeuropejska. Z tych dwóch powodów jej rewitalizacja jest sprawą wielkiej wagi.