W kawiarni, w telewizji… kampania wyborcza w Grecji

Artykuł opublikowany 5 października 2009
Artykuł opublikowany 5 października 2009
W Grecji w niedzielę 4 października odbyły się wybory. W kraju panuje tak ogromny kryzys polityczny i gospodarczy, że odchodzący premier, Kostas Karamanlis z partii Néa Dimokratia, zdecydował się na to, żeby zostały one przeprowadzone wcześniej. Jak wyglądają wybory „po grecku”?

Karamanlis nie mógł podjąć lepszej decyzji : wcześniejsze wybory, które odbyły się w niedzielę 4 października 2009 roku pozwolą ożywić i zreorganizować projekty polityczne, które rozpoczęły się w kraju. Greccy obywatele poszli do urn, aby wybrać nowego premiera. Jak zazwyczaj postawiono przed nimi wybór między dwoma największymi partiami: Pasok (partia socjalistyczna) oraz Néa Dimokratia (centro-prawica). I mimo że Grecja od 1973 roku jest republiką parlamentarną, to niektóre „zwyczaje” pozostają typowe dla Peloponezu…

W telewizji i przy kawie

(zdj.: caseyscamera/flickr)W Grecji szaleje nie tylko „kryzys” wyborczy, ale i medialny. W telewizji na okrągło lecą programy dotyczące wyborów. Mówicie, że to coś normalnego? Jednak wyniki tej całej agitacji zawodzą, a nawet gorzej: nie są poważne. Przykład z dziennika: prezenter rozpoczyna program sam, a następnie zaprasza czterech czy pięciu ekspertów – głównie dziennikarzy czy posłów. Po grecku nazywamy ich „oknami”, ponieważ pojawiają się w małych oknach ekranu. Program przez gości staje się śmieszny (to coś unikalnego w Europie), a widzowie zazwyczaj wyłączają telewizory gdyż nie są w stanie śledzić wątku dyskusji i zrozumieć niejasnej debaty. Dziennik jest stresujący z powodu przedwyborczego napięcia. Jednak w ciągu 60 minut programu nie pojawia się w nim nic nowego i żaden problem nie jest rozwiązany.

Podobną rzecz można zaobserwować na placach miast: w Grecji, każda partia polityczna instaluje swoje stoisko w Atenach: Néa Dimokratia ustawiła swoje na Placu Konstytucji, Komunistyczna Partia Grecji (KKE) – na Placu Zgody. Każdy ma swoje miejsce i trudno uznać wybory za tajne, jeśli można Cię zobaczyć na jednym albo na drugim placu, w związku z czym od razu wiadomo, na kogo zamierzasz oddać głos. Mimo wszystko zabawnie jest móc posłuchać komentarzy i dyskusji toczących się przy filiżance kawy w miejscu publicznym…

Każdy głosuje u siebie

Ostatnim szczegółem wyjątkowym dla Grecji są same wybory. Grecy do 2001 roku mieli obowiązek oddać głos (osoby, które nie spełniły swojego obywatelskiego obowiązku nie płaciły mandatów, ale mogły mieć problemy przy wyrobieniu paszportu bądź prawa jazdy), a zagłosować mogą tylko w swoim rodzinnym mieście albo wsi. W okolicach daty wyborów, które zawsze odbywają się w niedzielę, szkoły i niektóre instytucje są zamknięte od piątku do poniedziałku wieczorem po to, aby ludzie mogli pojechać w swoje rodzinne strony. Dokumenty tożsamości takie, jak karta wyborcza są w miejscu urodzenia – tam, gdzie się jest zarejestrowanym. Mimo że niektórzy przenoszą je w miejsce zamieszkania, większość zostaje wierna swoim rodzinnym stronom. Czy wprowadzenie elektronicznych kart do głosowania nie rozwiązałoby tego problemu?