W kontrze do Hollywood

Artykuł opublikowany 5 kwietnia 2007
Artykuł opublikowany 5 kwietnia 2007

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Koło miłośników filmu niezależnego ratuje kino dla konserów w Wilnie.

Nad brzegiem rzeki stoi, zachęcająco oświetlone, stare kino Skalvija. W środku młodzi ludzie ogrzewają się w nowo otwartej kafejce Bruce Lee. Wszystkie stoliki są zajęte. Widzowie czekają na następny seans filmowy Murderball, czyli wzruszający dokumentację o koszykarzu na wózku inwalidzkim. W porównaniu z poprzednim rokiem mamy przyrost widzów o 350 procent, mówi z entuzjazmem Greta Zabukaitė, dyrektor Skalvija.

Mnożenie talentów

Program Skalvija jest przeznaczony dla wymagającej publiki, która woli omijać hity Hollywoodu. W zamian za to wierni widzowie zrezygnują z większych luksusów: kino nie posiada systemu Dolby Surround, zimą sale stają się nieprzyjemnie zimne. W zamian można liczyć na interesujący program oraz wstarczającą ilość kocy. Więcej widzom nie potrzeba, aby spędzić miły wieczór w kinie.

Wyświetlanie filmów nie jest jedyną atrakcją. Niedawno Skalvija założyła akademię filmową. Uczniowie stawiają tam pierwsze kroki w świecie filmu. Pod okiem zawodowców nowa kadra talentów uczy się aktorstwa, produkcji oraz techniki filmowej. Pozwalamy rozwijać się talentom uczniów i chcemy, aby stali się wrażliwi na kulturę. Tym sposobem mnożymy swoją publiczność w przyszłości, tłumaczy Greta Zabukaitė.

Koneserzy na przyszłość

Zmiana miejsca. Około godziny 19. przed futurystycznym Life Club niedaleko centrum Wilna zebrało się już prawie stu młodych ludzi. W blasku fleszy nadjeżdzają litewskie gwiazdy telewizyjne. Łagodne dzwięki elektroniczne oraz niskokaloryczne przekąski towarzyszą prezentacji tegorocznego kino pavasaris (kino wiosenne), czyli największego festiwalu filmowego Wilna. W zeszłym roku odwiedziło go prawie 45 000 widzów. W ciągu dwóch lat organizatorzy zdołali podwoić liczbę odwiedzających. Dzięki filmom jak Droga do Guantanamo czy Taxidermia. Vida Ramaškienė, organizator festiwalu, chce przebić zeszłoroczny rekord. Chcemy przede wszystkim zdobyć młodych ludzi. Brak zainteresowania w przyszłości festiwalem i kinem dla koneserów może doprowadzić do ich upadku, mówi Ramaškienė.

Strach o przetrwanie nie jest bezpodstawny. Jesienią 2005 zamknięto Lietuva, największe niezależne kino na Litwie. Budynek był przeznaczony do wyburzenia. Inwestorzy planowali budowę ekskluzywnych domów mieszkalnych dla nowo powstałej wyższej klasy średniej. W tym samym czasie Urząd Miasta ogłosił, że budynek Skalvija również został przeznaczony na sprzedaż prywatnym inwestorom. Liczba widzów była zbyt niska. Kino było bardzo zadłużone. Wyrok o zamknięciu prawie zapadł.

Hity w multipleksie

Do dziś dnia brak kulturalniej różnorodności. W czasach sowieckich co wieczór można było natrafić na długie kolejki przed wieloma małymi kinami w stolicy. Film pozwalał Litwinom, jako jedna z niewielu dziedzin kultury, w pewnym stopniu kultywować tradycję. Dziś Litwini coraz częściej odwiedzają multipleksy na obrzeżach miasta, gdzie przeważnie są wyświetlane hity Hollywoodzkie.

Dzięki zaangażowaniu ludzi zainteresowanych filmem i kulturą, alternatywne środowisko w Wilnie przetrwało. Inicjatywa obywatelska zapobiegła zburzeniu kina Lietuva. Nawet jeśli budynku nie da się uratować. Nieruchomość musi pozostać miejscem kultury, domaga się Sarunas Bagdonas, lider inicjatywy. Wywalczył postępowanie sądowe, które bada nieprawidłowości przy sprzedaży prywatnym inwestorom. Do wyjaśnienie sprawy wyburzenie jest niemożliwe.

Rok ma zbyt mało tygodni

Dla młodych ludzi pomoc dla niezależnych kin to już prawie sprawa honoru. Samo kino pavasaris ma trzydziestu pomocników-wolontariuszy. Na stanowiska zgłosiło się tyle studentów, że organizatorzy byli zmuszeni do rezygnacji z niektórych ochotników. Byliśmy bardzo zadowoleni ze społecznej pomocy. Bez niej pewnie by nie było kina pavasaris, mówi Algirdas Ramaska, przewodnicząca festiwalu.

Jedną z wolontariuszek jest Jurga Stakenaite. Jest koordynatorką odpowiedzialną za logistyczne zadania. Dodatkowo organizuje razem z francuskim centrum kulturalnym w Wilnie mały festiwal filmowy, który odbędzie się zimą. Rozwineło się bardzo aktywne środowisko, które podejmuje wszelkie starania, w celu pokazania kina dalekiego od Hollywoodzkiego mainstreamu, mówi Jurga.

Greta Zabukaitė to potwierdza. Rok ma zbyt mało tygodni, aby pomieścić wszystkie festiwale, mówi uradowana dyrektorka. Szczególnie aktywne są instytuty innych krajów. Organizują filmowe tygodnie lub festiwale litwińskich artystów, zarazem udostępniając filmy ze swojego kraju. Długi Skalvija są spłacone. W grudniu 2006 Zarząd Miasta nawet zapłacił 80 000 euro dodatkowo, aby pod koniec roku przedstawić wyrównany bilans, uważa Greta. Temat sprzedaży kina nie jest już aktualny. Jednak przeprowadzka Skalvija jest bardzo możliwa - pojemność sal jest zbyt mała dla zwiększonej liczby widzów. Dziś Greta Zabukaitė uśmiecha się na myśl o przeprowadzce. Półtora roku temu byłoby to nie do pomyślenia.

Podziękowania dla Daliusa Drevinskasa