W poszukiwaniu planu B

Artykuł opublikowany 29 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 29 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Presja przed francuskim referendum kładła nacisk na głosowanie "tak", a działacze politycznymi wskazywali, że nie ma planu "B". Więc co się stanie teraz gdy Francja zagłosowała "nie"?

Po traktacie konstytucyjnym, który został podpisany w Rzymie 29 października 2004 roku, liderzy UE ustalili, że dokument zostanie ratyfikowany w ciągu dwóch lat. Jak dotąd dziesięć krajów ratyfikowało tak zwaną konstytucję europejską w referendum lub parlamencie, ciągle jednak pozostaje osiem państw, które wstrzymały referenda. Francja nie pozwoliła na ratyfikację zmian politycznej sceny i niestety nie ma planu "B" na rozwiązanie tego problemu. Jednak alternatywny scenariusz zaczyna się powoli krystalizować.

Wkraczając w nieznane

Pomimo propagowania ideologicznego ruchu "bliższej niż kiedykolwiek Unii", nie ma praktycznego wyjścia do poradzenia sobie z problemem. Krytycyzm wobec traktatu konstytucyjnego jest obfity: niektórzy uważają dokument za zbyt ekonomicznie liberalny, inni za zbyt socjalistyczny – niektórzy określają go zbyt federalnym, inni niewystarczająco federalnym – i prawie wszyscy zgadzają się, że jest zbyt długi i skomplikowany. Jak więc możemy znaleźć podstawę do renegocjacji, jeśli zależy to od zgody 25 państw członkowskich? To jest ta zagadka, która spowodowała uspokojenie europejskich liderów, popierających proces ratyfikacji bez renegocjacji traktatu, mając nadzieję, że jeśli tylko Francja głosuje na Nie konstytucja wejdzie w życie. Valery Giscard d’Estaing, kierujący projektem, powiedział francuskiemu tygodnikowi L’Express "Nie będzie nowego tekstu, ponieważ nie będziemy w stanie poprosić krajów, które konstytucję już ratyfikowały, aby zapomniały o swoim głosowaniu". Ponadto pod koniec kwietnia były przewodniczący Komisji Europejskiej, Jacques Delors zasugerował, że jeśli wszystkie państwa ratyfikowałyby konstytucję, Francja byłaby zobligowana do przeprowadzenia ponownego referendum. Ten glos byłby wtedy przyłączony do członkowstwa UE żeby powiększyć prawdopodobieństwo ratyfikacji.

Jednakże rozważanie przeciwstawienia się dokumentowi przez pozostałe państwa, szczególnie przez Wielką Brytanię, jest ryzykowną taktyką. Czy więc konstytucja zmieni się w nieistotny dokument, jeśli więcej państw członkowskich jej nie zatwierdzi? Udoskonalony traktat jest potrzebny, żeby gwarantować gładkie funkcjonowanie powiększonej Unii. Unia i jej instytucje mogłyby kontynuować pracę nad Traktatem Nicejskim, który został podpisany przez 15 a nie 25 państw członkowskich i z tego względu obecnie nie jest już długoterminowym rozwiązaniem. Jeśli liderzy UE stwierdzą, że nie ma szans dla konstytucji, będą musieli pracować nad innymi ważnymi kwestiami, jak polityka ekonomiczna, obrona i bezpieczeństwo i uszczuplić istniejące traktaty, ratyfikując nowy uproszczony dokument, zatwierdzony w parlamentarnym głosowaniu zamiast w referendum. Nawet jeśli to może być trudne, i chociaż większość członków uprawomocniłoby głosowanie bezwzględną większością głosów aby ułatwić podejmowanie decyzji, niedawna kontrowersja dotycząca propozycji usług europejskich zapowiada trudności w przyszłej próbie stworzenia zgody wśród wszystkich członków. Tymczasem indywidualni członkowie mogą wziąć wkrótce sprawy w swoje ręce, aby współpracować i osiągnąć obustronne porozumienia poza porządkiem UE.

Prawdziwe wyzwanie leży w kwestii zmian atmosfery w Europie. Zmęczona rosnącym eurosceptycyzmem Francja, wyobraziła sobie reorganizację Europy do unii sześciu oryginalnych członków-założycieli. Unia składałaby się z politycznego rdzenia i luźnych ekonomicznych związków na jej peryferiach. W tym scenariuszu państwa będą mogły zaadaptować odmienne stopnie politycznej integracji, odpowiednie dla ich narodowych preferencji, przewodzące do wielowarstwowej Europy z pokrywającymi się strukturami opartymi na współpracy. UE więc może upodobnić się do każdej innej międzynarodowej organizacji. Tak jak, na przykład, Organizacja Europejskiej Współpracy i Rozwoju (OECD) w Paryżu. Nawet, jeśli nie są podejmowane radykalne zmiany, wkraczamy w okres "eurosklerozy" (jak nazwał to The Economist). Wiele narodowych rządów może pochwycić szansę optowania przeciw niekorzystnej dla nich polityce i osłabić i tak już słabą dyscyplinę Unii.

Po nieudanej próbie przekonania obywateli do korzyści płynących z traktatu konstytucyjnego, 25 liderów stanęło twarzą w twarz z problemem legitymizacji. Niemniej szok, spowodowany Francuskim Nie, może sprowokować do pracy nad wzmocnieniem projektu europejskiego, a co za tym idzie- wsparcia dla konstytucji. Odkąd Francja oddała swój głos nie tylko przeciwko europejskiej przyszłości, ale też w sprzeciwie dla poszczególnych spraw połączonych przez konstytucję jak przyłączenie Turcji, liderzy UE powinni nie wyolbrzymiać francuskiego sprzeciwu i wzmocnić wysiłki mające na celu uproszczenie traktatu i przybliżenia go ludziom. Renegocjacje wymagają energii i czasu, ale biorąc pod uwagę stawkę, jest to definitywnie warte wysiłku.