W sercu pomarańczowej rewolucji - epizod pierwszy: kijowska zima

Artykuł opublikowany 20 stycznia 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 20 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Pierwszy artykuł wchodzący w skład 3 reportaży napisanych w przeddzień wyborów prezydenckich z 26 grudnia na Ukrainie. Jakie są aspiracje i motywacje młodych ludzi koczujących na ulicach?

Hrynjoly mają przed sobą obiecującą przyszłość. Odkąd ta nieznana wcześniej grupa zaśpiewała Razom Nas Bagato, Ukraińcy żyją w rytm owego hymnu kampanii prezydenckiej Juszczenki. Na ulicy nie przejdzie się stu metrów żeby nie usłyszeć tej pieśni -hymnu .Odkąd 21 listopada 600.000 osób wyszło na Plac Niezależności, żeby pokojowo zaprotestować przeciw fałszowaniu wyborów 2 tury, miasto nie jest takie samo. To miejsce dla mieszkańców, miejsce zaimprowizowanych obozowisk. I miejsce dla demokracji.

Wolność albo śmierć

Ulica jest obecnie miejscem swobodnego głoszenia poglądów. W rozstawionych tu namiotach odnaleźć możemy młodzież ukraińską w dobrym humorze, o zdecydowanych poglądach i pełną zapału do wprowadzania zmian. Podobnie jak w każdej rewolcie to młodzi stanowią siłę napędową rewolucji. Czy więc zima w Kijowie przybierze inny obrót niż praska wiosna? Nikt tego jeszcze nie wie 24 grudnia, dwa dni przed ogłoszeniem wyników. Ja, człowiek z Zachodu, widząc dziś te namioty, nie potrafię przestać podziwiać a jednocześnie zazdrościć temu narodowi, który wie jeszcze co to znaczy walczyć o swoje prawa...

Oksana od miesiąca nie rozstaje się z pomarańczową chustką i czerwono-czarną flagą symbolizującą wolność albo śmierć. Przez rok uczyła się francuskiego w Clermont Ferrand, w samym centrum Francji. W przeciwieństwie jednak do dużej ilości swoich rodaków nie próbowała osiąść tam na stałe. Jej marzeniem nie było szukanie na emigracji lepszego życia. Wraz z tą rewolucja mentalność ludzi się zmieniła- zapewnia - „Ludzie mają dość uciekania ku wolności. Młodzi chcą teraz uczestniczyć w budowaniu ich własnego kraju. Ponieważ Janukowicz i Kuczma odebrali Ukraińcom i prawa i majątki”. Jej jedyne zmartwienie: „Nie mogę jeszcze iść głosować, z powodu moich 17 lat”. Znalazła jednak w tych manifestacjach zaangażowanie, którego jej brakowało od dawna. Duża część młodych nie stawiła się na grudniowe egzaminy lub w pracy po to by manifestować. Poprawki zostały przewidziane dla studentów nawet po wyborach. Ulice okupowało 12 000 ludzi na całej długości. Teraz, po uspokojeniu sytuacji, ta liczba się zmniejszyła. I w Kijowie znajdują się dziesiątki obozowisk rozsianych po całym mieście. Młodzi, którzy je okupują przybyli z całego kraju; z Charkowa, Lwowa, Kijowa...

Kurczak Rambo

Podobnie jak Oksana wielu młodych manifestuje posługując się symbolami, jak żółto-zielona opaska PORA. Ten walczący ruch młodzieżowy za symbol obrał sobie kurczątko, które wykluwa się ze skorupki z przepaską komandosa na ramieniu. Brise Bader, Francuz żyjący w takim obozowisku, mieszka w Kijowie ze swoją ukraińską przyjaciółką. Był świadkiem rozwoju tego ruchu: „PORA ukierunkowuje i krystalizuje tych młodych ludzi dzięki odpowiednim metodom i komunikacji”. To właśnie PORA postawiła pierwsze namioty niedaleko placu Kontraktova i domu Kuczmy, pokazując w ten sposób, że jest to możliwe. Także ona założyła pierwsze obozy w innych miastach w kraju. Jej zasługą są manifestacje w autobusach na początku rewolucji, kiedy rząd próbował zamknąć obozowiska na prowincji i wprowadził ograniczenia na bilety do Kijowa. Jeśli PORA woli uważać się za ruch, to znaczy, że w istocie jest bardzo zhierarchizowana i zorganizowana. W takiej sytuacji możemy mówić o organizacji z prawdziwego zdarzenia.

Na ulicy Desiatynna przygotowuje się kampanię. Celem organizacji - tak jak siostrzanej OTPOR w Serbii i KMARA w Gruzji - jest wyłonić się jako przeciwwaga. „Chcemy stać się działaczami na polu polityki i wybraliśmy metodę nie używania przemocy, żeby chronić wolność i demokrację. Dziś staramy się rozwiązać problem braku komunikacji wewnątrz naszego społeczeństwa aby odpowiedzieć na potrzeby ludności i zapewnić uczciwe wybory” tłumaczy Vladimir Kasziv, dyrektor kampanii obywatelskiej. Metody wystawiane w ten sposób na próbę podczas rewolucji także się ulepszają. „Stworzyliśmy bank danych z numerami komórek naszych członków żeby do maksimum wykorzystać presje miejsca i tego konkretnego momentu. I używamy Internetu by rozpropagować nasze idee. Bez tego nigdy by nam się nie udało”. Strona podaje również kontakty celem zorganizowania akcji oraz przedstawia wycinki z gazet, rysunki czy galerię zdjęć. Anastacia Bezwerka, zarządzająca stroną www, którą codziennie odwiedza 4 000 osób, ma mnóstwo pracy i twierdzi: „Stworzyliśmy nowy typ aktywności politycznej na Ukrainie. Niektórzy naprawdę wolą kontynuować swoją działalność, mieć wpływ i tym samym zakotwiczyć demokrację”. Niektóre pytania pozostaną jednak bez odpowiedzi : w jaki sposób ruchowi, który utworzył się wiosną udało się tak szybko rozbudować? I dlaczego ta przeciwwaga z dnia na dzień tj. po skończeniu się rewolucji rozwiązała się?

Miesiąc w namiocie

Niedaleko stamtąd, inny obóz, należący do administracji prezydenckiej rozmieszcza żółte i czarne flagi organizacji. Mało obecna na Kreszatyk, będąca spontanicznym zgrupowaniem, PORA zdecydowała się skoncentrować na kluczowych miejscach Kijowa: rezydencji prezydenckiej, Radzie, czyli parlamencie ukraińskim i administracji prezydenckiej. Tego wieczoru policjanci ciągle jeszcze trzymają straż, w kaskach i uzbrojeni w pałki. Dowódca obozu, Alexander, przyjeżdża i mnie pozdrawia. „Upłynął już miesiąc odkąd jesteśmy w tych namiotach. I wygramy. Kuczma już nawet nie przychodzi do swojego pałacu prezydenckiego. Już go nie widzimy przechadzającego się, nie ma prawie żadnego sygnału aktywności. Ukrywa się, ale nie wiemy gdzie...” tłumaczy mi i proponuje: „zróbcie nam zdjęcie”. Oksana, ze swoją czerwono- czarną flaga na plecach zbliża się do barierki. Manifestanci przyłączają się do niej, stają metr od policjantów, którzy śmieją się z tej sytuacji, do której już najwidoczniej przywykli.

Na dwa dni przed wyborami, rozgrywka wydaje się być już wygrana. Razom Nas Bagato – wciąż rozbrzmiewa hymn Juszczenki „Jest nas wielu i jesteśmy niepokonani”. Ma rację.