W sercu Pomarańczowej Rewolucji - epizod trzeci: W obliczu faktów

Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Trzecia i ostatnia część naszej serii trzech reportaży poświęconych odkryciu młodych, którzy dokonali rewolucji na Ukrainie. Czy Juszczence uda się dotrzymać obietnic danych młodzieży głodnej gruntownych zmian?

Czerwone Krzyże świętego Grzegorza na białej fladze: tego poranka w dniu wyborów, 26 grudnia, w Kijowie, obca flaga powiewa w samym środku pola namiotowego uczestników pomarańczowej rewolucji. To flaga Gruzinów. Są umieszczone kilka metrów od namiotu, ku pamięci innego obywatela Gruzji, dziennikarza Grigorija Gongadze, zamordowanego w 2000 roku, w sprawie która nigdy nie została wyjaśniona, ale która, na skutek dostania się do obiegu kompromitującej kasety magnetofonowej, zachwiała władzą znajdująca się w rękach prezydenta Kuczmy i jego Pierwszego Ministra Janukowicza.

Kaukaskie braterstwo

Gruzinów przyciągają na Ukrainę prestiżowe kijowskie uniwersytety. Eléné, w połowie Ukrainka, w połowie Gruzinka, studiuje na narodowym uniwersytecie w Kijowie. Tak samo jak jej ukraińscy koledzy, pozostawiła wszystko dla rewolucji i teraz spaceruje z pomarańczową różą w dłoni, w miejscu gdzie krzyżują się dwie rewolucje jej życia. „Jesteśmy mieszkańcami miast przybyłymi aby bronić Ukrainy, niektórzy z nas byli obecni w Gruzji podczas różanej rewolucji [która doprowadziła do upadku władzy prezydenta Szewarnadze w 2003], inni mieszkają, żyją i pracują tutaj.” Nazywają się Grigorij, Levan, Timour i Elene. W Gruzji zorganizowali zbiórki pieniędzy, aby móc przyjechać tutaj i wspierać ukraińskich manifestantów. Każda taka rewolucja wzmacnia pozycję opozycjonistów we wszystkich krajach strefy post-sowieckiej. „Protestujemy przeciwko zbrodniom tego rządu, wspieramy lud ukraiński. Gruzja dała przykład do naśladowania, jeśli będzie miała miejsce inna rewolucja, na przykład na Białorusi, tam również pojedziemy.” Bez wątpienia także Ukraińcy będą gotowi wspierać swoich sąsiadów i kuzynów z Białorusi. Dla Gruzinów bez większego znaczenia jest fakt, że obietnice Saakashviliego nie zostały jeszcze spełnione. „ Nawet jeśli rozwój nie postępuje zbyt szybko, Saakashvili dał nam wolność ” , dowodzi Grigorij.

Drugi upadek muru

Nawet jeśli niektórzy zastanawiają się nad możliwością sprowokowania tej rewolucji przez jakąś niewidzialną rękę z zewnątrz– amerykańską, lub inną – scementowanie ruchu pozostaje przede wszystkim zasługą mieszkańców, zmęczonych zasadami panującymi w społeczeństwie post-komunistycznym. W przeciwieństwie do krajów Europy środkowej i wschodniej w 1989, Ukraina najpierw była zmuszona walczyć o swoją własną niepodległość, na zewnątrz ZSRR, którego stanowiła część. Właśnie dlatego oparła się na ukraińskiej klasie kierowniczej złożonej z czołowych przedstawicieli aparatu sowieckiego. Zatem liberalizacja dotyczyła jedynie zysku, a nie obyczajów politycznych: prawo do wzbogacania się zostało przyjęte, ale niejasne reguły, komuniści i system autorytarny pozostawały…

Patrząc na Majdan, plac niepodległości, plastikowe ogrodzenia otaczające obóz, jak fundamenty obalonych murów, zamalowanych graffiti oraz słowem „ pokój ” , można odnieść wrażenie, że przed chwilą upadł drugi mur berliński, który oddzielał Unię Europejską od dawnych republik sowieckich . Wydaje się, że otwiera się drugie demokratyczne przejście w Europie, nadeszła druga fala obalająca system sowiecki, wszczęta przez poczucie patriotyzmu i chęć odsunięcia dawnej władzy totalitarnej, którą Ukraińcy nazywają w sposób jeszcze zbyt „kolonialny” Rosją.

Maksym Pevshen, książę i producent telewizyjny, dostarczył pomocy materialnej, niezbędnej ukraińskim „ rewolucjonistom”. W tej kwestii jest kategoryczny: bez klas średnich i wsparcia ukraińskich przedsiębiorców, pomarańczowa rewolucja nigdy by się nie udała. „Pomógł każdy przeciętny businessman. Przede wszystkim dlatego, że okres kiedy przez dwa lata Medvechuk, ojciec chrzestny oligarchicznego klanu w Kijowie, był dyrektorem administracyjnym Kuczmy, a jego brat szefem administracji podatkowej na Ukrainie, był dla nas czasem niezwykle trudnym. Nie było żadnych zasad, ani żadnej możliwości by wymierzyć sprawiedliwość. Władza była w rękach bandytów. Chciała zmonopolizować biznes. Interesy były po prostu upłynniane. A korupcja się rozprzestrzeniła.” Dla niego i ludzi interesów, którzy należą do Stab, zgromadzenia które zajmuje się połączeniem logistycznym między obozami, poparcie dla Juszczenki to jedyny wybór : „ Jeśli zwyciężyłby Janukowicz i klan który go wspiera, klan Akmetova ( oligarcha, który kontroluje przemysł węglowy na wschodzie kraju ), nasze interesy byłyby skończone…i opuścilibyśmy kraj.”

Również główni doradcy finansowi należący do partii Juszczenki, TAK i PORA, studenckiej organizacji, która zainicjowała rewolucję, są dopiero rozpoczynającymi działalność przedsiębiorcami i młodymi businessmanami. Jeden z kluczowych punktów programu Juszczenki odpowiada potrzebom tego elektoratu, głodnego rozwoju ekonomicznego i jasnych, przejrzystych reguł : „Chcemy zmiany, która dałaby szansę rozwoju małym i średnim przedsiębiorstwom, a nie wprowadzenia większej ilości podatków”, oświadcza szef kampanii przyszłego prezydenta, Aleksander Zinczenko.

Większe apetyty gospodarcze

Na Majdanie ogłoszeniu wyników trzeciej tury wyborów towarzyszy wybuch wielkiej radości. Rozentuzjazmowany tłum młodych, starszych, studentów, ludzi interesów, bogatych i biednych, jednoczy się razem na placu niepodległości i oczekuje przemowy świeżo wybranego kandydata. Czekając, oglądają Kanał 5, kanał wspierający Juszczenkę, który analizuje pierwsze wyniki.

Jednakże nazajutrz, czas paniki…w całym kraju ludzie masowo zabierają swoje oszczędności: boją się, że wraz ze zmianą władzy ich banki zbankrutują… Po wielu tygodniach rewolucji ukraińska gospodarka jest w złym stanie. Jednak zwycięstwo Juszczenki spowodowało wzrost kursu walut i przyszłe interesy finansistów rewolucji zapowiadają się obiecująco. Władza mogłaby powrócić do prywatyzacji lub do innych projektów, jak gazociąg Odessa-Brody, zwiększając w ten sposób apetyt gospodarczy. Inny projekt ma polegać na podwyższeniu emerytur dla „ babuszek” , staruszek, które prawie nie mają z czego żyć, i które aby związać koniec z końcem sprzedają szaliki organizacji TAK i pomarańczowe lalki.

Tak więc, założenia Juszczenki zapowiadają się rozsądnie. Niestety, nie będzie mógł ich wprowadzić w życie bez poparcia Europy, i tak już będącej celem politycznych ataków. Narzuca się również pytanie czy nowy układ nie przyniesie korzyści tylko zaufanym ludziom prezydenta, podczas gdy większość manifestantów oczekuje generalnych porządków w kraju.

Na początku grudnia, podczas negocjacji z Leonidem Kuczmą, które pozwoliły na przeprowadzenie trzeciej tury oraz na uniknięcie interwencji sił porządkowych, Juszczenko rzeczywiście się zaangażował w realizację ważnej reformy : zmiany systemu prezydenckiego na system parlamentarny w okolicach września 2005 roku. Na wprowadzenie w życie reformy pozostało mu więc tylko kilka miesięcy, o ile uchwała zdobędzie większość głosów. Później stery władzy przejmie parlament. Obecnie prym wiodą polityczne partie oligarchów. Czy wielka pomarańczowa rewolucja nie pozostawi tylko wrażenia słomianego zapału?