Wakacyjna gimnastyka języka

Artykuł opublikowany 20 maja 2009
Artykuł opublikowany 20 maja 2009
Trening umysłu i języka po europejsku.

Nadchodzi lato, a wraz z nim najwyższy czas na szlifowanie formy i… języków. A dlaczego nie połączyć obu tych czynności? Spalanie kalorii w trakcie gimnastyki buzi i języka jest wprawdzie niewielkie, ale każdy, kto zastąpi nim słodycze, może schudnąć dosłownie nawet przy czerwonych i żółtych lizakach: „red lolly, yellow lolly, red lolly, yellow lolly“.

W tym sensie dietetyczne są też hiszpańskie orzechy kokosowe: „compadre, cómprame un coco. Compadre, coco no compro, que el que poco coco come, poco coco compra” (kolego, kup mi kokosa. Kolego, nie kupię ci kokosa, bo ten, kto je mało kokosów, kupuje mało kokosów).

W Polsce mawia się: „idzie Jerzy i nie wierzy, że na wieży jest sto jeży i pięćdziesiąt jeżozwierzy”. Francuzi zachęcają do polowania na modowe przeceny słowami: „un chasseur sachant chasser sait chasser sans son chien de chasse” (dobry myśliwy nie potrzebuje psa, żeby coś upolować).

Natomiast w południowym Tyrolu trzeba liczyć się z lokalnymi wędrowcami: „trentatré Trentini entrarono a Trento, tutti e trentatré, trotterellando” (do Trydentu idzie 33 mieszkańców Trydentu i każdy z 33 człapie). W Berlinie może i ryczą niedźwiedzie, za to w pobliskim Poczdamie: „im Potsdamer Boxclub boxt der Potsdamer Postbusboss” (w poczdamskim klubie bokserskim boksuje poczdamski szef pocztowego busa).

Jednak nawet ci, którzy zostaną w domu, skorzystają na łamaniu sobie języka, ponieważ trudne do wymówienia zdania mogą być sposobem na przełamanie pierwszych lodów na imprezach. Z resztą nie tylko w barze przy plaży można spytać: „which wristwatch is a Swiss wristwatch?” (który zegarek na rękę jest szwajcarskim zegarkiem?).