WAMP w węgierskim designie

Artykuł opublikowany 22 kwietnia 2010
Artykuł opublikowany 22 kwietnia 2010
WAMP, bazar designu w Budapeszcie, od 2006 roku co miesiąc przyciąga setki młodych węgierskich projektantów, których prace podziwia coraz szersza publiczność. WAMP to jednak nie tylko kolektyw promujący węgierski design, to także wspaniały katalizator rozwoju gospodarczego.

Butik Musu zajmuje maleńki lokalik na parterze opasłego budynku, usytuowanego w okolicy budapesztańskiego Mostu Małgorzaty, tuż obok spokojnie płynącego Dunaju. Na wystawie: radziecki telewizor, pinsy, maskotki, no i oczywiście trochę ciuchów. Dwie koleżanki, „Betty” i „Boggy”, założyły w 2007 roku małą firmę, która z czasem wyspecjalizowała się w sprzedaży ubiorów rowerowych: alternatywnych, wygodnych i wytrzymałych - jednym słowem sportowy szyk.

Zaprojektuj mi baranka

Betty ze swoją Pandą, maskotką markiMusu dołącza do WAMP-a w 2008 roku, po przejściu eliminacji mających na celu wyłonienie designerów szczególnie dbających o jakość swych prac. Nagroda: pożądane przez wielu z branży stoisko na znakomitym bazarze designu w Budapeszcie. Jest to obowiązkowe miejsce spotkań młodych twórców stolicy, skupiające co miesiąc około 100 wystawców (na 400, którzy wchodzą w skład kolektywu). Bazar, zimą kryty, latem pod pięknym madziarskim niebem, odwiedza 5000 gości. 

Réka Matheidesz, jedna z trzech założycielek kolektywu WAMP: „Skoro istnieje bazar designu w Nowym Jorku, to dlaczego nie w Budapeszcie?”. Każdego miesiąca wystawia się na nim ubrania, biżuterię, ceramikę, zabawki, przedmioty z recyklingu, itp. „To jest niesamowita szansa dla tych projektantów, którzy nie mają możliwości otwarcia butiku”. WAMP wspiera ich również marketingowo: „Każdego miesiąca jeden twórca jest wyróżniany ze względu na jakość i oryginalność swojej pracy. Jest to forma promocji najzdolniejszych”.

Międzynarodowy festiwal designu

Oprócz comiesięcznych spotkań WAMP organizuje również coroczny międzynarodowy festiwal designu, którego celem jest nawiązanie międzynarodowego dialogu między designerami oraz propagowanie węgierskiej twórczości wśród profesjonalistów z branży. Ostatnia edycja, zorganizowana wspólnie z Holandią, w ciągu 3 dni zgromadziła ponad 8000 gości, którzy mogli uczestniczyć w pokazach, warsztatach oraz specjalnym wieczorze zamykającym wydarzenie. W niedalekiej przyszłości WAMP chciałby zadomowić się również w innych węgierskich miastach. Kolektyw nie jest jednak jedynie zwykłym bazarem rękodzieła: „Łączymy twórczość i design z innymi dziedzinami po to, by zwrócić uwagę na piękno codziennych przedmiotów oraz zainicjować nowe trendy w węgierskim projektowaniu”. W kraju, który ciągle naznaczony jest „Soviet way of life” wraz z jego w nieskończoność powielanymi przedmiotami codziennego użytku, design jest pojęciem nowym. „Dopiero w ostatnim dziesięcioleciu mogliśmy zauważyć prawdziwe inicjatywy w tym sektorze – wyznaje Réka – jeszcze trochę i będziemy mogli obserwować rozkwit prawdziwie narodowego designu”.

Wykształcone, z licznymi zagranicznymi doświadczeniami, wszystkie trzy dziewczyny zarządzające kolektywem widzą w europejskiej integracji nowe możliwości. Niektórzy projektanci mieli zresztą okazję reprezentować Węgry podczas międzynarodowych wydarzeń w Wiedniu, Berlinie, a nawet Pekinie.

Design nie jest towarem luksusowym

„To marże narzucane przez designerskie sklepy sprawiają, iż design jest tak kosztowny"

Kryzys? Nie jest im straszny! Większość projektantów WAMP-a zdobywa coraz szerszą popularność i zwiększa swoje obroty. „Dziś chcemy kupować tylko to, co tanie lub niepowtarzalne. A nasze przedmioty są niepowtarzalne, oryginalne, inne" – cieszy się Betty. Kupujący wiedzą, za co płacą. Design nie jest towarem luksusowym, jak to się wielu wydaje: „Tym, co sprawia, że design jest tak kosztowny, są marże narzucane przez sklepy na towary, które się im powierza; bez problemu potrajają oni ceny” – wyjaśnia Betti. „Na bazarze WAMP-a sprzedajemy przedmioty po naszych cenach”. „WAMP ma rację bytu, ponieważ dzięki niemu design staje się łatwo dostępny – dodaje Réka – bazar stanowi pomost między publicznością a designerami”.

Klienci są raczej młodzi, między 15 a 35 rokiem życia, choć wzrasta liczba osób poniżej 20-tki. Ale nie tylko: „Coraz częściej spotykam w butiku matki z dziećmi, które przychodzą uzupełnić garderobę – przyznaje Betti – design się demokratyzuje”.

Musu: „Myśleć, śmiać się, kręcić”

Mimo tych sukcesów, nie wszyscy projektanci mogą się ze swej twórczości utrzymać. Betti jest szczęśliwa, że może korzystać z mieszkania swojego chłopaka. Wielu innych ma jakieś dodatkowe, lepiej płatne zajęcie. „Trzeba być cierpliwym – przekonuje Réka – kiedy zaczynaliśmy, WAMP był jedynie pasją, pracowaliśmy za darmo. Teraz to już prawdziwa praca”.

„Design jest również sposobem na obudzenie w społeczeństwie zmysłu zakupów. Nie kreujemy mody, ale przedmioty, które mają szczególną wartość” – mówi Betty. Nie bez powodu slogan Musu to: „Myśleć. Śmiać się. Kręcić”. W rzeczy samej, węgierski design wydaje się rozkręcać.

Zdj.: ©Fabien Champion