We francuskim Nantes studenci żywią się za jedno euro!

Artykuł opublikowany 15 lutego 2011
Artykuł opublikowany 15 lutego 2011
Nabiał, owoce i warzywa, mięso, żywność pakowana, konserwy… Zdrowa żywność, na którą studenci nie zwracają nawet uwagi w supermarkecie ze względu na ograniczone możliwości finansowe, sprzedawana jest za symboliczne jedno euro na bazarze organizowanym od 10 lat przez organizację studencką ASEF. W każdy czwartek bazar pełen jest ludzi. Reportaż.

Czwartek jest dniem targowym dla wolontariuszy z ASEF-u (Association Solidaire des Etudiants Français – stowarzyszenie studenckie stawiające sobie za cel pomoc studentom z problemami finansowymi, przyp. tłum.). Co tydzień stowarzyszenie organizuje sprzedaż żywności dla studentów. Zasada jest prosta: na targu ASEF-u może pojawić się każdy student posiadający symboliczne euro oraz torbę na zakupy w ręku. Każdego tygodnia około dwustu osób opuszcza bazar z torbą wyładowaną produktami, które w supermarkecie kosztowałyby około dwudziestu euro.

80 euro oszczędności miesięcznie

Rano grupa osób udaje się do Banku Żywności w Nantes (składuje się tam żywność nieodpowiednią do sprzedaży w supermarketach, ale jeszcze nieprzeterminowaną, przyp. tłum.) by załadować samochód dostawczy. Artykuły przewożone są następnie do lokalu stowarzyszenia, którym jest garaż na kampusie uniwersyteckim, udostępniony przez CROUS (Centre Régional des Oeuvres Universitaires et Scolaires - uniwersyteckie biuro do spraw studenckich kierujące akademikami, prowadzące tanie stołówki uniwersyteckie, itp., przyp. tłum.). To tutaj organizuje się bazary. Kilkadziesiąt minut przed 17, tj. przed godziną otwarcia, około dziesięciu wolontariuszy uwija się przy układaniu jogurtów, kartonów mleka oraz skrzynek z owocami. Czterdziestu studentów cierpliwie czeka na zewnątrz. Odwiedzają oni ten nietypowy targ z wielu powodów. Jednym stypendia nie wystarczają, dla innych w ogóle nie istnieją. Niektórzy stawiają się tu co czwartek, inni wpadają od czasu do czasu. Na czele kolejki 22-letnia francuska studentka Amandine rozmawia ze studentką algierską, Nawel. Dla obu dziewczyn bazary ASEF-u stanowią prawdziwą pomoc. Amandine musi wystarczyć zaledwie 460 euro stypendium miesięcznie. Na początku roku, dzięki poradom asystentki socjalnej z uniwersytetu, odkryła ona solidarne targowiska i od tamtego momentu odwiedza je regularnie. Wizyty te pozwalają jej zaoszczędzić na jedzeniu 80 euro miesięcznie. Ponadto Amandine jest beneficjentką programu pomocowego organizowanego wspólnie przez stowarzyszenie i asystentki socjalne. Targi ASEF-u są otwarte dla wszystkich studentów, bez względu na dochód. Jednakże najbardziej potrzebujący studenci, po przedstawieniu zaświadczenia wystawionego przez asystentkę socjalną, mogą otrzymać kilka dodatkowych produktów.

W poszukiwaniu lepszego życia

Zagraniczni studenci są częstymi bywalcami lokalu ASEF-u. Pochodzą z Peru, jak Yaen i Elisabeth, z Chin, jak Yuchen, albo też z Wybrzeża Kości Słoniowej, jak Richard i Varlene. Ciężko się wykarmić, gdy pomoc finansowa rodziny, bądź kraju rodzinnego jest niewystarczająca lub gdy jej po prostu brak. Cotygodniowe spotkania nie tylko stanowią pomoc żywnościową, ale również są okazją do spotkania innych studentów i wymiany informacji, które mogą ułatwić adaptację we Francji. 34-letni Richard przyjechał do Nantes, aby skończyć studia stomatologiczne, a następnie móc nauczać w Abidżanie. Bez prawa do stypendium, żyje on za 400 euro miesięcznie, tzn. za pensję otrzymywaną za pracę stróża na kampusie uniwersyteckim. Otrzymuje także dopłatę do mieszkania w wysokości 130 euro udzielaną przez CAF (Caisse d’Allocations Familiales – fundusz zapomóg rodzinnych, przyp. tłum.), co jednak nie pozwala mu na prawidłowe odżywianie. Dzięki stowarzyszeniu ASEF Richard, uważany przez przyjaciół za żarłoka, będzie mógł się najeść przez dwa, trzy dni. Natomiast 24-letni Varlene przyjechał z Wybrzeża Kości Słoniowej cztery miesiące temu, by kontynuować studia księgowe w mieście książąt bretońskich. Ten młody człowiek przechodzi teraz przez trudny okres, ciągle nie ma na koncie przyznanych przez jego państwo stypendiów, a oszczędności, z którymi przyjechał do Francji, powoli się kończą. Przez miłość własną wolałby nie musieć prosić o wsparcie, ale dziś, jak sam przyznaje, jego celem nie jest jeść zdrowo, ale jeść w ogóle. Tego wieczoru Varlene pojawia się na targu ASEF-u po raz trzeci, a pomoc żywnościowa zaproponowana przez stowarzyszenie jest dla niego bezcenna.

Rośnie liczba potrzebujących... i wolontariuszy !

Studenci coraz liczniej uczestniczą w akcji. Według Cécile, skarbniczki stowarzyszenia, targowiska gromadzą średnio dwustu studentów, przy czym w okresie wakacji, czy egzaminów ich liczba jest mniejsza. Ta studentka socjologii od około pięciu lat udziela się w stowarzyszeniu. Wyjaśnia, że liczba studentów uczestniczących w targach nie przestała rosnąć w ciągu ostatnich lat. Według niej ten wzrost uczestnictwa wynika ze wzrostu popularności stowarzyszenia w środowisku uniwersyteckim Nantes, a także z pogorszenia się warunków studenckiej egzystencji. Młodzi absolwenci mają problemy ze znalezieniem pierwszej pracy, nawet tej najprostszej, a rodzice dotknięci przez skutki kryzysu ekonomicznego nie zawsze są w stanie wspomagać swoje dzieci. Jednocześnie wysokość stypendiów nie zmienia się, a ceny stołówek uniwersyteckich, akademików i mieszkań w ogóle wzrastają.

Obrót bezgotówkowy - rzecz za rzacz; "Nie wartościujemy rzeczy, ponieważ mają to być rzeczy nam niepotrzebne a komuś przydatneKlienci bazarów jednogłośnie są wdzięczni stowarzyszeniu. ASEF ma naśladowców, którzy tworzą targi także w innych miastach. Niestety wolontariusze ASEF-u nie mogą być pewni kontynuacji działalności w przyszłym roku, gdyż ich lokal jest przeznaczony do remontu, a uniwersytet nie zaproponował im jeszcze nic w zamian. Jak na razie bazary ciągle się odbywają. Kluczem do sukcesu stowarzyszenia, jak podkreśla Cécile, jest wolontariat będący działalnością kształtującą i wzbogacającą każdego, kto zechce poświęcić jej trochę swojego czasu.

Fot. dzięki uprzejmości stowarzyszenia ASEF