Węgry: zapadł wyrok w sprawie Klub Radio

Artykuł opublikowany 27 marca 2012
Artykuł opublikowany 27 marca 2012
Wraz z decyzją sądu II instancji w Budapeszcie, który ogłosił wyrok dotyczący przyznania radiu Klub częstotliwości 95.3 mhz, można by się spodziewać, że sytuacja mediów niezależnych na Węgrzech nieco się zmieniła. Węgierska Rada ds. Mediów musi raz jeszcze rozpatrzyć kwestię przyznania częstotliwości nadawania.
Decyzję tłumaczy się pozorną koniecznością odpowiedniego przydzielenia częstotliwości, ale rzeczywiste powody są oczywiste: chodzi o cenzurę, która stanowi główny wyznacznik polityki węgierskiego rządu z Viktorem Orbanem na czele. Rząd ostro potępia działanie Klub Radio, która jest ostatnią wolną stacją w kraju. Poniżej zamieszczamy wywiad z dyrektorem rozgłośni - Andrásem Arató.

András Arató, dyrektor stacji Klub Radio, o której jeszcze miesiąc temu nikt poza granicami Węgier nie słyszał, przyjął nas w eleganckim studiu. Arató sprawia wrażenie spokojnego, jednak wyraz twarzy wyostrza cygaro, które tli się w kąciku ust. Arató to nie tylko założyciel Klub Radio, ale także świetny fotograf. Jego prace można podziwiać w całej rozgłośni. Zdjęcia Arató wiszą bowiem nie tylko na ścianach biura dyrektora. 

Klub Radio nie jest stacją lewicową - pozwólcie że posłużę się tym terminem, nie jest także radiem zrodzonym z idei opozycji, ale reprezentuje wartości liberalno-demokratyczne, z interaktywną ofertą, bogatą w wywiady i opinie. Klub Radio jest przestrzenią, którą Arató porównuje do starożytnej Agory, otwartą na obywateli i ekspertów, platformą do dyskusji i wymiany poglądów. Na przestrzeni lat, węgierska stacja zjednała sobie 700 tys. słuchaczy (na 10 milionów obywateli) i dziś, z tak licznym poparciem, stała się symbolem rewolucji przeciwko autorytarnym rządom Orbana.

Węgry Viktora Orbana: zagraniczne media biją na alarm

Arató opowiada, jak po wyborach w 2010 roku, instytucje rządowe oraz prywatni przedsiębiorcy gwałtownie naruszyli pozycję radia, podnosząc opłatę za częstotliwości nadawania powyżej 100% pierwotnej kwoty.

Przeczytaj również: Węgry, „Orbanistan” i przejaskrawienia zagranicznych mediów

cafebabel.com: Dlaczego Klub Radio utracił koncesję na nadawanie?

András Arató: Organ rządowy, odpowiedzialny za przyznawanie częstotliwości radiowych (organ, który zgodnie z memorandum Human Rights Watch, posiada zbyt szerokie uprawnienia) ustalił, że nową pulę koncesji, czyli największą liczbę punktów (10), otrzyma radio, którego oferta programowa w 60% składałaby się z muzyki. Klub Radio, jako stacja informacyjna, zdecydowała się przeznaczyć na muzykę 41%, tracąc tym samym 3 punkty. Poza tym wyznacznikiem, wyraźnie określonym w celu uciszenia niewygodnych komentarzy, Klub Radio przegrał w wyścigu o koncesję o jeden punkt z niewielką, nieznaną rozgłośnią.

cafebabel.com: Co takiego miałaby w ofercie ta stacja w porównaniu do Klub Radio?

András Arató: Rada ds. Mediów nie zezwoliła na publikację ofert programowych, do tej pory nie wiemy jakie propozycję przedstawiła konkurencja. Ale przyznam, że widziałem projekt z jakim przystępowali do konkursu i powiem szczerze, że były to jakieś brednie. Ramówka zwyczajnie nie istnieje, nie było szans, by wygrali ten konkurs. Mówimy o anonimowej spółce założonej w 2011 roku, bez żadnego doświadczenia w mediach, z kapitałem w wysokości 3 milionów, podczas gdy Klub Radio ma kapitał w wysokości 1 miliona.

W obliczu tych wydarzeń Klub Radio wniósł o proces w sądzie przeciwko Nmhh (National Media and Infocommunications Authority Hungary). Arató, mimo tragicznej sytuacji w którą zamieszane jest jego państwo oraz wolność mediów, nie traci nadziei: „Tylko w ten sposób ludzie oraz państwa sąsiednie zdadzą sobie sprawę z naszej sytuacji. Ponadto, sprawa dotyka cały naród: obywatele będą mogli ocenić rzeczywistą obiektywność Trybunału Sprawiedliwości, który w całej sprawie miał niemały udział”. 

cafebabel.com: Kary przewidziane za „zakłócanie interesu publicznego” mogą narazić media na wydatki rzędu 700 tysięcy euro. Ale czym jest, w takim razie, interes publiczny?

András Arató: Interes publiczny zależy do publiki - od tego, kto czyta, pisze, słucha i o którym się informuje. Bez interesu publicznego nie mielibyśmy racji bytu. Wsparcie państw demokratycznych jest niezbędne, uwagą jaka do tej pory została nam poświęcona wypełnia nas dumą i daje nam siłę. Nasza grupa na Facebooku - „Mentsük meg a Klubrádiót” (Ratujmy Klub Radio) - liczy ponad 10 tysięcy członków.

Wiadomości z ostatniej chwili: w sprawie Klub Radio interweniowała nawet Unia Europejska, wyrażając przy tym zaniepokojenie antydemokratycznymi reformami, które stanowią zagrożenie dla wolności prasy. Rada ds. Mediów zdecydowała, że Klub Radio może kontynuować działalność nadawczą najpóźniej do początku kwietnia, chyba że Sąd zadecyduje inaczej. Zgodnie z ostatnim wyrokiem, z dnia 14 marca, decyzja o przyznaniu częstotliwości nadawania pozostaje w rękach węgierskiej Rady ds. Mediów. Dla Klub Radio jest to równoznaczne z zakończeniem działalności.

W ostatnich tygodniach Magyar Nemzet i Hir TV, którzy mają bliskie kontakty z rządem, podejrzewając, że wyrok Sądu może nie spełnić ich oczekiwań, postanowili działać wspólnie z Nmhh i postawić fałszywe zarzuty dziennikarzom rozgłośni. W efekcie, m.in. oskarżono Bolgara György'ego - znanego dziennikarza Klub Radio - o nieprzerwanie wypowiedzi jednego ze słuchaczy, który jakoby groził śmiercią Pálowi Schmittowi, aktualnemu prezydentowi Węgier. Klub Radio natychmiast zażądało podania do wiadomości uzasadnienia podjętych działań.

Fot.: zellaby/flickr; tekst: © Greta Gandini; wideo: andreariscassi/youtube.