Węgrzy zwalczają ptasią grypę

Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Ptasia grypa kontynuuje swój pochód na zachód. Jednym ze środków podjętych w celu powstrzymania jej przed dotarciem do krajów UE jest przełomowa węgierska szczepionka.

Strach przed ptasią grypą rozprzestrzenia się od południowo-wschodniej Azji po Węgry z prędkością światła, a teraz wygląda na to, że wirus wtargnie do Europy poprzez odizolowane przypadki występujące od Rosji po Wielką Brytanię. Węgry robią co mogą żeby powstrzymać ptasią grypę przed przekroczeniem ich granic i przedostaniem się do innych krajów UE, ale opinia publiczna uwięziona pomiędzy sprzecznymi przewidywaniami jest coraz bardziej zaniepokojona.

Przełomowa węgierska szczepionka anty-grypowa

Przygotowania do walki z rozprzestrzenianiem się ptasiej grypy zostały rozpoczęte na Węgrzech w momencie, gdy wirus wdarł się do sąsiadującej Rumunii. Władze celne zaostrzyły kontrole na granicach (z Rumunią i Ukrainą) – żaden drób, surowe mięso, pióra czy jajka pochodzenia rumuńskiego nie mogą przedostać się do kraju, a wszystkie pojazdy transportujące tego rodzaju towary muszą zostać poddane dezynfekcji. Jako, że UE ma na oku swoich członków kontrola statków na Dunaju także została zaostrzona: władze konfiskują żywe ptaki i produkty drobiowe o wątpliwym pochodzeniu. Dodatkowo zostały podjęte ścisłe środki ochronne w celu zapobieżenia kontaktom pomiędzy dzikimi ptakami a drobiem w całej Europie. Dla przykładu w Parku Narodowym Hortobágy na terenach odwiedzanych przez migrujące ptaki eksperci analizują ptasie ekskrementy (jest to jedna z głównych dróg rozprzestrzeniania się choroby) i szukają podejrzanych przypadków śmierci wśród ptaków.

Węgrzy dali także reszcie Europy nadzieję na szczepionkę przeciw ptasiej grypie. W dniu 26 września węgierski Minister Zdrowia Jenő Rácz i dwóch innych urzędników wysokiego szczebla znalazło się pośród pierwszych ochotników poddanych szczepieniu testową szczepionką wynalezioną na Węgrzech przeciw śmiertelnej odmianie wirusa H5N1. Komisarz Zdrowia Mihaly Kokeny ogłosił 21 października, że rezultaty dowiodły efektywności szczepionki. Chociaż nie chroni ona przed zmutowaną formą H5N1 przenoszącą się z człowieka na człowieka jej sukces utoruje drogę bardziej zaawansowanym szczepionkom.

UE rozpościera swoje skrzydła

Kilka dni wcześniej - 18 października Minister Spraw Zagranicznych UE prowadził nadzwyczajne rozmowy na spotkaniu w Luxemburgu, spowodowane wybuchem ptasiej grypy w Rumunii. Chociaż istnieje ryzyko przeniesienia grypy z ptaków na ludzi, obarczone ryzykiem tysięcy śmiertelnych przypadków, Ministrowie byli zdecydowani przeciwdziałać panice i zaznaczyli, że są gromadzone środki przeciwwirusowe. Sekretarz stanu w węgierskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych – András Bársony oświadczył, że w przypadku wybuchu epidemii znajdzie się wystarczająca ilość leków i szczepionek na darmowe leczenie obywateli węgierskich.

Jednak opinia publiczna nie zawsze wierzy w to co jej się mówi. Jest tak na przykład w przypadku informacji podanej przez Światową Organizację Zdrowia, że gotowanie zabija wirusa w mięsie i jajkach. István Erdélyi, szef węgierskiej Izby Producentów Drobiu podaje, że konsumpcja drobiu na Węgrzech spadła o 10-15% przez ostatnie 2 tygodnie. Węgierscy producenci martwią się o wpływ jaki to będzie miało na ich przemysł, który dostarcza 93% kurczaków konsumowanych w kraju i prawie 130 tysięcy ton rocznie na eksport.

Martwić się czy nie?

W tej sytuacji nie jest zaskakującym fakt, że opinia publiczna nie wie co myśleć, skoro prognozy oscylują od budzących strach po uspokajające. Z jednej strony Klaus Stoehr, dyrektor ds. programu przeciwdziałania grypie w WHO głosi, że „jeśli wybuchnie pandemia możemy się spodziewać setek, tysięcy, czy nawet milionów przypadków śmiertelnych na całym świecie”. W tym samym czasie Zsuzsanna Jakab, szef Europejskiego Centrum Profilaktyki i Kontroli mieszczącego się w Sztokholmie mówi, że „ryzyko dla obywateli, którzy złapali wirusa jest minimalne. Na dzień dzisiejszy nie ma powodu do paniki w Europie”.

Czas płynie, a nadal trudno jest ocenić czy ptasia grypa jest prawdziwym niebezpieczeństwem dla ludzi, czy pozostanie głównie problemem weterynaryjnym, powodującym ból głowy jedynie u hodowców ptaków. Media są pełne sprzecznych informacji a przeciętny obywatel nie jest w stanie zdecydować komu wierzyć. Jedyne co może zrobić to mieć nadzieję, że najgorszy scenariusz nigdy się nie spełni.