Wenezuela opłakuje swojego prezydenta

Artykuł opublikowany 6 marca 2013
Artykuł opublikowany 6 marca 2013
Prezydent Wenezueli Hugo Chávez zmarł we wtorek 5 marca na skutek powikłań choroby nowotworowej. Miał 58 lat. Przez ostanie 14 lat stał na czele rządu Wenezueli, kraju o bogatych złożach ropy naftowej, prowadząc politykę redystrybucji dochodu narodowego i nacjonalizacji. Według niektórych obserwatorów jego zaangażowanie w walkę z biedą uczyni go nieśmiertelnym.
Inni uważają, że stagnacja ekonomiczna pogrąży jego socjalistyczną rewolucję.

Polityka Online: Spuścizna po Chávezie: Przesunięcie polityki ”w lewą stronę”i zmiana świadomości ubogich, Polska

Emancypacja Wenezueli i całego regionu z pewnością nie zakończy się wraz ze śmiercią Cháveza. Redaktor ”Polityki” Artur Domosławski pisze: ”Biedni i wykluczeni wiedzą już, że bez ich głosu trudno zdobyć władzę w demokratycznych wyborach, mają aspiracje i potrafią je artykułować. Przesunięcie polityki ”w lewą stronę”, zmiana świadomości ubogich, wcześniej lekceważonych, to prawdopodobnie najważniejsze dziedzictwo Cháveza. Dotyczy przede wszystkim Wenezueli, ale nie tylko: zmarły Chávez był postacią o randze regionalnej, inspirował ludowych liderów i ich sympatyków również w innych krajach Ameryki Łacińskiej i szerzej – globalnego Południa (...) Wenezuelę czeka gorący czas walki o sukcesję, staro-nowych sporów i wyborów prezydenckich. Będzie to też plebiscyt nad spuścizną Hugo Cháveza". (06/03/2013)

NRC next: Megaloman i populista, który troszczył się o ubogich, Holandia

W oczach elit Chávez był megalomanem i populistą

Po śmierci Hugo Cháveza przyszłość Wenezueli stoi pod znakiem zapytania – pisze holenderski dziennik ”NRC Handelsblad”. A następnie dodaje: ”w oczach elit Chávez był megalomanem i populistą. To człowiek, który poświęcił demokrację i gospodarkę, a swoją popularność zbudował na petrodolarach. Ale nawet najwięksi krytycy prezydenta zauważają, jak dużą uwagę poświęcał on biednym. Oligarchiczne rządy dawnej elity zostały zastąpione siłą mas. Chávez nie żyje, ale ma już swojego następcę: wiceprezydenta Nicolasa Maduro. Wczoraj ogłosił on, że dziedzictwo prezydenta nie zostanie zaprzepaszczone. Ale już widać pierwsze niedoskonałości rewolucji socjalistycznej: gospodarka zwalnia tempo, na ulicach szerzy się przemoc. Jeżeli system upadnie, co często zdarza się w Wenezueli, to właśnie biedni będą najbardziej poszkodowani. Ale z pewnością to nie Cháveza uznają za winnego swoich kłopotów, ten być może zajmie miejsce w Panteonie obok Simona Bolivara i innych nieśmiertelnych przywódców Ameryki Łacińskiej". (06/03/2013)

L'Humanité: Znienawidzony przez elity, uwielbiany przez masy, Francja

Chávez był wyjątkowo dynamicznym politykiem i to właśnie sprawia, że zostanie zapamiętany na wieki. Francuski komunistyczny dziennik "L'Humanité" pisze: Ludzie go kochali, bo dzięki swojej odwadze i charyzmie odmienił on los milionów pariasów. W latach 1999-2008 trzykrotnie zwiększył wydatki państwa per capita, obniżył próg ubóstwa o 50%, wprowadził nieodpłatny system edukacji i darmową służbę zdrowia, jako przeciwwagę dla Strefy Wolnego Handlu Obu Ameryk, zaproponowanej przez USA, nawiązał porozumienie gospodarcze z Kubą i Boliwią (Alianza Bolivariana para los Pueblos de Nuestra América), przyczynił się też do utworzenia Wspólnoty Państw Ameryki Łacińskiej i Karaibów, CELAC (która wyklucza USA). To właśnie dlatego ten postawny człowiek o sercu wrażliwym na los innych wzbudzał nienawiść i był tak bardzo krytykowany przez międzynarodowe media, zamożne warstwy społeczeństwa i fałszywych lewicowców. Są zmarli, którzy nie odchodzą nigdy". (06.03.2013)

Huffington Post: We Włoszech także należy poszukać przyczyn obecnej sytuacji, Hiszpania

W trakcie spotkania z dziennikarzami w Madrycie, w odpowiedzi na pytania dotyczące powodów jego olbrzymiej popularności, ”comandante”, stwierdził: ”Nie jestem przyczyną, ja jestem skutkiem”.

Populizm Hugo Cháveza to konsekwencja utraty wiarygodności tradycjnych partii politycznych, przypomina centrolewicowy dziennik internetowy ”Huffington Post”. W trakcie spotkania z dziennikarzami w Madrycie, w odpowiedzi na pytania dotyczące powodów jego olbrzymiej popularności, ”comandante” stwierdził: ”Nie jestem przyczyną, ja jestem skutkiem”. To nie były słowa kompletnie pozbawione sensu, wręcz przeciwnie - być może to jest klucz do zrozumienia fenomenu Cháveza. Jego imponujący sukces ma wiele źródeł. Pierwszy, który się nasuwa to fakt, że dwie duże tradycyjne partie polityczne, socjaldemokratyczna partia Acción Democrática i demokratyczno-chrześcijańska partia Copei, straciły poparcie społeczne po tym, jak przez lata czerpały korzyści finansowe kosztem najbiedniejszych warstw społeczeństwa. Wielu politologów jest zaskoczonych sukcesem wyborczym skorumpowanego Berlusconiego i komika Beppe Grillo. Być może warto, aby rozważyli oni dokładnie przyczyny wydarzeń, które rozgrywają się na europejskiej scenie". (06.03.2013)

28 krajów – 300 mediów – 1 przegląd prasy. Przegląd prasy euro/topics pokazuje, które tematy poruszają Europę, odzwierciedla różnorodność opinii, pomysłów i nastrojów społecznych.

Fot.: (cc)quecomunismo/flickr