Wieloetniczne Euro 2012, „a na końcu i tak wygrywają Niemcy”

Artykuł opublikowany 7 czerwca 2012
Artykuł opublikowany 7 czerwca 2012
Są tacy, którzy próbują pozyskać zawodników wśród emigrantów drugiego pokolenia. Inni, posiadając podwójne obywatelstwo, decydują się na grę dla silniejszej reprezentacji lub po prostu cenią sobie środowisko młodych talentów różnorodnego pochodzenia. Tegoroczne Mistrzostwa Europy można wygrać dzięki multikulturalizmowi oraz grze bardziej globalnej, różnorodnej i nieprzewidywalnej.
Czasy się zmieniają, ale Niemcy nadal są najsilniejsi.

Podczas Mundialu w 2010 roku drużyna Joachima Loewa raczej nie zasługiwała na miano Maanschaft”. Kiedyś niemiecka reprezentacja składała się z postawnych graczy nie do pokonania w grze głową, nieomylnych w zagraniach po ziemi, czasem wspomaganych przebłyskami fantazji graczy takich, jak Tommasino Hassler. Dzisiaj niemiecka kadra ma w swoich szeregach zawodników o korzeniach brazylijskich, tureckich czy ghańskich, którzy preferują szybki i błyskotliwy futbol. W RPA na ich punkcie oszaleli wszyscy, oprócz Mistrzów Świata – bardzo (i jedynie) iberyjskichHiszpanów.

W Polsce, gdzie zamieszkają na czas mistrzostw (mimo, iż ich faza grupowa odbędzie się na Ukrainie) niemieccy atakujący będą czuć się jak w domu. Bo, jak słusznie podkreśla się na wschód od Berlina, Miroslav Klose i Lukas PodolskiPolakami. Jako dzieci przyjechali do Niemiec wraz z rodzicami- imigrantami, tu nauczyli sie grać w piłkę i, będąc głodni trofeów, słusznie wybrali niemiecką kadrę.

Polacy także nie tracili czasu na bierne przyglądanie się: w 2009 roku pozyskali środkowego pomocnika Ludovica Obraniaka, Francuza z Bordeaux , który wcześniej nigdy nawet nie postawił stopy na ziemi swojego polskiego dziadka. Próbowali także zaangażować atakującego Roberta Acquafrescę, Włocha, którego mama jest Polką, na co dzień grającego w barwach Bolonii. Ale ich plan spalił na panewce, bo piłkarz nie zdecydował się na grę dla polskiej reprezentacji.

Niemieckiej superpotędze nie można jednak odmówić, nawet za cenę rozłamu w rodzinie. Weźmy na przykład braci Jeroma i Kevina Prince’aBoatengów. Pierwszy, obrońca Bayernu Monachium, wybrał barwy narodowe kraju, w którym się urodził i wychował. Drugi, fenomenalny środkowy obrońca Milanu, zdecydował się reprezentować Ghanę, kraj pochodzenia swojego ojca. W środkowej części boiska niemiecką drużynę zasilą dwie gwiazdy Realu Madryt, Mesut Özil i Sami Khedira: synowie tureckich i tunezyjskich imigrantów, perfekcyjnie zintegrowani z niemiecką szkołą piłkarską, będą najsilniejszymi elementami drużyny uznawanej za faworyta nadchodzących mistrzostw.

W innych drużynach narodowych sytuacja wygląda inaczej. Francja, Holandia i Anglia, byłe kraje kolonialne z większym doświadczeniem w integracji imigrantów, to przypadek oddzielny. Ale już wśród hiszpańskich zawodników egzotyczne imiona nie figurują, podobnie zresztą jak w Grecji. Natomiast Włochy wreszcie się obudziły. Po latach ostracyzmu ze strony trenera Marcello Lippiego oraz obrzydliwych prowokacji na tle rasistowskim , Mario Barwuah Balotelli przejął w końcu rolę lidera drużyny Azzurrich. „Jestem geniuszem i chcę zostać najlepszym zawodnikiem świata” - powiedział w wywiadzie dla francuskiego tygodnika „France Football”. Nikt już tego faktu nie podważa, nawet mimo licznych ubiegłorocznych wybryków piłkarza w Manchesterze, łącznie z mnóstwem czerwonych kartek i podpalonym domem. Balotelli jest najlepszy i kibice, którzy w przeszłości obrali go sobie za cel rasistowskich ataków będą musieli sie z tym faktem pogodzić.

Urodzony 22 lata temu w Palermo z rodziców pochodzących z Ghany, porzucony i później adoptowany przez rodzinę z północnych Włoch, z powodu absurdalnego włoskiego prawa w zakresie ius sanguinis musiał poczekać aż do 18 urodzin, żeby otrzymać obywatelstwo swojego kraju. Ghana również zapukała do jego drzwi, ale on, dumny z bycia Włochem, odmówił. Ponadto jest jeszcze inny zawodnik, równie dobry, a którego spokojniejszy charakter wzbudza mniej kontrowersji, Angelo Ogbonna, którego rodzice pochodzą z Nigerii. Kapitan Torino z całą pewnością zasługuje na pozycję obrońcy w podstawowej „11” Cesare Prandellego. „Jeśli dzięki tym graczom Azzurri odniosą sukces podczas Mistrzostw Europy, dla Włochów będzie to wspaniała lekcja” - komentuje z Paryża włoski intelektualista nawiązując do wszechobecnego rasizmu panującego na trybunach podczas rozgrywek Serie A.

Także wiele innych drużyn narodowych będzie musiało liczyć na bramki piłkarzy zagranicznego pochodzenia. Zlatan Ibrahimovic,szwedzki napastnik, to serbsko-chorwacki talent, urodzony i wychowany w Rosengård, multietnicznych przedmieściach Malmoe. W Skandynawii tak dobry i nieprzewidywalny napastnik rzadko rodzi sie z blond włosami. Chorwacja, osierocona przez mistrzów z przeszłości rzędu Davora Sukera, stawia natomiast na gole Eduarda, Brazylijczyka z Shaktar Donetsk który przybył do Zagrzebia w wieku 15 lat. Warto zwrócić również uwagę na Joresa Okore, obiecującego środkowego obrońcę Danii urodzonego w Wybrzeżu Kości Słoniowej oraz na Theodora Gebre Selassie, rozgrywającego o etiopskich korzeniach. Euro-futbol nabiera nowych barw, gra drużyn narodowych przechodzi metamorfozę, a multietniczne talenty, niestety, ożywiły niemiecki styl gry. I kto ich teraz zatrzyma?

Fot,: (cc) Morgan Ossola/Flickr; w tekście: (cc) zeropuntosedici/flickr. wideo: 92lenin/youtube i topfootballclips/youtube.