Wniosek po 26 czerwca? Hiszpania ma do czynienia z pokoleniową przepaścią

Artykuł opublikowany 3 października 2016
Artykuł opublikowany 3 października 2016

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Wybory parlamentarne z 26 czerwca postawiły jasno dwie sprawy: po pierwsze, Hiszpanie wciąż domagają się Rządu; po drugie, podczas głosowania istnieje wyraźna luka pokoleniowa pomiędzy głosem młodych y głosem starszych. 

Wyniki wyborów z ubiegłego 26 czerwca spadły jak kubeł zimnej wody na wielu Hiszpanów, którzy czują się bezsilni wobec pozostania u władzy Partii Ludowej (Partido Popular - PP). Od momentu, gdy w 2011 roku, u szczytu kryzysu ekonomicznego, Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (Partido Socialista Obrero Español - PSOE) straciła władzę na korzyść Mariano Rajoya, lidera opozycji, PP utrzymuje swoją pozycję w większości regionów autonomicznych, a co za tym idzie - również w rządach centralnych. A jednak to młodzi ludzie okazują większą potrzebę zmian i przestają wierzyć, że mają wpływ na losy kraju. Wielu młodych ludzi, dla których wskaźnik bezrobocia wynosi aż 45,3%, czuje się bezsilnych i niewidocznych w obliczu politycznego zastoju.

To uczucie wzmogło się w noc wyborów, kiedy prawica, reprezentowana przez PP, została ponownie ogłoszona pierwszą siłą polityczną. Tak jak podczas grudniowych wyborów, to osoby po 65 r. ż. wsparły głównie PP, zaś młodzi ludzie opowiedzieli się przede wszystkim za nowymi partiami, takimi jak ugrupowanie lewicowe Unidos Podemos, oraz, choć w mniejszym stopniu, Ciudadanos. 

Jeśli weźmiemy pod uwagę starzenie się hiszpańskiego społeczeństwa, idące w parze ze wstrzymaniem się od głosu ludzi młodych, z których duża część pracuje za granicą i miała problemy z głosowaniem, nie dziwi fakt, że to osoby po 50 r. ż. wybrały kierunek, w jakim przez najbliższe 4 lata podążać ma Hiszpania. Ta sytuacja przypomina nam sytuację w Wielkiej Brytanii, gdzie referendum o Brexicie również unaoczniło pokoleniową przepaść. Szacuje się, że 75% ludzi od 18 do 24 roku życia zagłosowało za pozostaniem Wielkiej Brytanii w UE, podczas gdy 61% ludzi po 65 roku życia oraz 56% z przedziału wiekowego 50 - 64, opowiedziało się za opuszczeniem Unii. 

Guillermo López, doktor komunikacji politycznej na Uniwersytecie w Walencji, objaśnia niektóre kwestie, abyśmy mogli zrozumieć dlaczego w obu przypadkach pojawia się ten sam schemat oraz jakie czynniki mają na niego wpływ.

cafébabel: Oczekiwano pojawienia się tego nowego podziału?

Guillermo López: Nie tylko go oczekiwano; to jeden z najważniejszych czynników dzielących stare partie polityczne od nowych. Według danych hiszpańskiego Centrum Badań Socjologicznych (CIS) udostępnionych przed wyborami z 26 czerwca, PP, było czwartą partią (po Podemos, Ciudadanos i PSOE) z największą ilością głosów wśród osób poniżej 55 r.ż. Z kolei prawie połowa osób emerytowanych (po 65 r. ż.) głosowała na PP. Przypadek PSOE nie jest tak wyrazisty, ale również wpisuje się w ten podstawowy podział. Tak samo zresztą, jak to, że większość wyborców Ciudadanos, a zwłaszcza Podemos, koncentruje się w młodszych grupach społeczeństwa. 

cafébabel: To normalny trend w historii hiszpańskiej demokracji, czy raczej nowy czynnik? 

G.L.: Zazwyczaj partia rządząca skupia głos emerytów, bardziej konserwatywny. Tak stało się z PSOE z czasów Felipe Gonzaleza, tak też stało się z PP po, mniej więcej, 2000 roku. To, co dzieje się teraz, jest zaostrzeniem tego wzorca; najważniejsze partie polityczne straciły większość młodszych wyborców, którzy "przeszli" do Podemos i Ciudadanos, a utrzymały większość starszych głosujących. 

cafébabel: Widzieliśmy jak zaostrzał się ten podział, zarówno w Wielkiej Brytanii jak i w Hiszpanii; czego jest on wynikiem? Jak moglibyśmy go wyjaśnić? 

G. L.: Uważam, że czynnikiem, który wyjaśnia nie tylko takie rozłożenie głosów, ale również samo pojawienie się raczkujących partii jest kryzys ekonomiczny. Ciężar kryzysu rozłożył się nierównomiernie z wielu punktów widzenia, a jednym z nich jest czynnik pokoleniowy. Kolejne rządy robiły co w ich mocy, aby utrzymać siłę nabywczą emerytur, podczas gdy pensje malały, a bezrobocie rosło. To zrodziło ogromną masę młodych ludzi rozczarowanych tradycyjnymi partiami, oraz umocniło konserwatyzm osób starszych, które nie chcą stracić praw i dobrobytu, jakimi teraz się cieszą. Starsi Brytyjczycy zobaczyli w imigrantach zagrożenie dla swojego dotychaczasowego statusu quo. W przypadku Hiszpanii, utożsamiano je z niepewnością wynikającą z pojawienia się nowych partii, w tym Podemos. 

cafébabel: Można powiedzieć, że starsze warstwy społeczeństwa na ogół łatwiej poddają się dyskursowi strachu, czy to w kontekście zmniejszenia emerytur, czy to zagrożeń ze strony imigrantów? 

G. L.: Myślę, że tak, ale dodałbym, że jest to strach przed tym, żeby stan rzeczy w ogóle się zmienił w porównaniu z tym, co już osiągnięto. Młodzi ludzie boją się mniej - pewnie są bardziej naiwni - mogłoby się komuś wymsknąć jako kontrargument, i dlatego mają mniej do stracenia.