Wokół krzyża i katastrofy smoleńskiej cz. 2

Artykuł opublikowany 21 kwietnia 2013
Artykuł opublikowany 21 kwietnia 2013
15 kwietnia 2010 roku harcerze ustawili przed Pałacem Prezydenckim drewniany krzyż, który był wyrazem hołdu dla ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu. Nikt nie spodziewał się wtedy, że Krakowskie Przedmieście stanie się miejscem, w którym rozegra się konflikt, który mówił o stanie polskiego społeczeństwa więcej niż niejedno badanie socjologiczne.
Pod krzyżem szybko zaczęła się zbierać grupa ludzi, która wyrażała swoją nieufność wobec postępowania rządu oraz strony rosyjskiej po katastrofie. Część z nich otwarcie mówiła o możliwości zamachu oraz zdrady stanu przez polityków rządzących Polską. Twierdzili również, że ich celem jest walka o pamięć po ofiarach katastrofy, która miałaby być wyrażona w postaci pomnika postawionego przez Pałacem Prezydenckim. Jako jeden ze swoich postulatów podawali także potrzebę ukarania winnych za śmierć 96 osób. Grupa ta po pewnym czasie została nazwana Obrońcami Krzyża.

Największą popularność medialną obrońcy zyskali w sierpniu 2010 kiedy rozpoczęła się tzw. wojna o krzyż, która trwała od momentu nieudanej próby usunięcia krzyża 3 sierpnia aż do przeniesienia go 16 września. Gazety chętnie opisywały incydenty mające miejsce pod krzyżem. Podczas analizy artykułów z tego okresu, a także opublikowanych w tygodniu poprzedzającym rocznicę dostrzegliśmy różne sposoby opisu.

Pierwszym rodzajem opisu były artykuły w gazetach, które miały charakter reportaży, przypominających relacje wojenne. Krótkie zdania, dużo czasowników, budowanie napięcia i podział na dwie strony konfliktu miały zachęcać czytelników i jednocześnie kreować wizerunek obrońców jako niezorganizowanej grupy po której można się spodziewać nagłych i chaotycznych zachowań.

Nagle wrzask. Kilku mężczyzn przewraca barierki. Biegną w stronę Pałacu. Brawa. Starsza pani o kulach wspina się na barierkę. Potem krzyż pałacowy otaczają BOR-owcy. Pani Joanna chwyta biało-czerwoną wstęgę, wiesza się, chce się wiązać - ręce wykrzywione w chrystusowej pozie. BOR ją szarpie, odciąga. Ona krzyczy. A ludzie za barierkami: - ZOMO! ZOMO! Pchają barierki. Rzucają w strażników garściami monet: "judaszowe srebrniki”. (Gazeta Wyborcza: Pałac prezydencki w ogniu krzyżowym)

Temat jednak nie mógł zostać pogłębiony, ponieważ opierał się na powierzchownym opisie sensacyjnych wydarzeń. Dlatego duże znaczenie miało pojawienie się kontrmanifestantów w ramach tzw. Akcji Krzyż. Jest to drugi rodzaj opisu, przez kontrast wobec barwnej młodzieżowej manifestacji. Niejaki Dominik Taras zorganizował wydarzenie na Facebooku, w którym namawiał do pokazania swojego sprzeciwu wobec zgromadzenia na Krakowskim Przedmieściu. Spontaniczna inicjatywa zgromadziła kilka tysięcy osób, które przyniosły własne transparenty, instalacje, jak krzyż z puszek po piwie, grały w piłkę, puszczały bańki mydlane, tańczyły i puszczały muzykę. To wydarzenie, nie posiadające żadnych głębszych ideologicznych przesłanek okazało się tematem niezwykle chętnie podejmowanym przez media. Organizator udzielał wywiadów w radiu i telewizji oraz został opisany w obszernym artykule we Wprost pt. Jak Rambo chciał porwać krzyż. Kontrmanifestanci mimo skarg samych obrońców w kwestii zakłócania żałoby i powagi modlitwy pod krzyżem byli opisywani w pozytywnym świetle:

Natomiast ci młodzi ludzie, którzy przyszli w nocy, to nowa jakość, która — mam nadzieję — nie zniknie po takim jednym wydarzeniu. Czytając niektóre portale internetowe, widzę zmianę. Jest znacznie więcej, nawet w jajcarstwie, myślenia pozytywnego niż znanej nam czystej frustracji albo potrzeby ekshibicjonizmu. Może coś się budzi? (Wprost – wywiad z Agnieszką Holland)

Powyższa wypowiedź prowadzi nas do trzeciego rodzaju opisu sytuacji – wypowiedzi ekspertów i autorytetów. Tego rodzaju treści ukazywały się głównie w tygodnikach. Podczas gdy dzienniki koncentrowały się na opisie wydarzeń oraz szukaniu sensacji, tygodniki cechowała głębsza refleksja nad przyczynami manifestacji. Nie była ona jednak oparta na rozmowach z obrońcami krzyża czy bezstronnej ocenie, lecz zwykle pozostawała pod dużym wpływem światopoglądu osób udzielających wywiadów.

Znana reżyserka, której wypowiedź przywołana została powyżej kreuje negatywny obraz obrońców. Mówi o średniowiecznej procesji z krzyżem, ludziach sfrustrowanych i przegranych, PiS określa natomiast jako sektę posiadającą swoich wyznawców. Z kolei Zbigniew Mikołejko uważa, że są to ludzie sfrustrowani i niezdolni do oceny swojej sytuacji:

To jest krzyż przegranych, którzy usiłują uczynić z niego narzędzie zwycięstwa. Ludzi przegranych politycznie, społecznie, życiowo, zdegradowanych kulturowo i ekonomicznie. Także religijnie, bo oni starają się za wszelką cenę uczepić wiary widzialnej, obrzędowej, która nie wymaga myślenia tylko emocji. Tymczasem współczesny świat cały czas daje im do zrozumienia, że coś z tym ich katolicyzmem jest nie tak, że to tylko pusty rytuał i powinni coś z tym zrobić. A oni nie mają intelektualnych narzędzi do tego. (Polityka: wywiad ze Zbigniewem Mikołejko)

W opisie obrońców krzyża przeważają głosy krytyczne i kreujące tę grupę jako chaotyczną zbieraninę przypadkowych ludzi, którzy działają instynktownie, emocjonalnie i nie wiedzą co się dookoła nich dzieje. Są bezkrytycznie przywiązani do poglądów, które wyznają, prawdopodobnie są zmanipulowani, tworzą sektę wokół Jarosława Kaczyńskiego.

Głosy zrozumienia lub poparcia pojawiają się rzadziej i są bardziej wyważone. Rzeczpospolita była nastawiona na udzielenie im głosu, relacjonowała część ich opowieści, m.in. o agresji, której byli ofiarami. Było tu znacznie więcej wypowiedzi obrońców, którzy ewidentnie rozmawiali z dziennikarzami. Nie były to jedynie zapisy skandowanych pod krzyżem haseł jak w Gazecie Wyborczej. Rzeczpospolita w pewnym stopniu starała się zrozumieć ich sytuację:

Tłum krzyczący „Spieprzaj, dziadu!”, kpiący z krzyża, ludzie profanujący miejsce upamiętniania tragedii, wspólnej, głębokiej żałoby narodowej – to wszystko powoduje, że ludzie ci [obrońcy] mają poczucie, iż krąg zła wokół nich się zacieśnia. (Rzeczpospolita: Groźny gniew ulicy)

Inne pisma sprowadzały opis do relacjonowania wydarzeń lub pojedynczych, nie pogłębionych opinii polityków na ten temat, którzy zwykle twierdzili, że krzyż należy jak najszybciej przenieść. Gazeta Polska zostanie omówiona osobno ze względu na jej szczególne znaczenie w organizacji Marszu Pamięci odbywającego się każdego 10 dnia miesiąca. W kolejnej części przyjrzymy się bliżej samym obrońcom i udzielimy im głosu.

Wokół krzyża i katastrofy smoleńskiej

Wokół krzyża i katastrofy smoleńskiej cz. 3

Autorzy cyklu artykułów - Andrzej Rozen, Krzysztof Romaniuk, Jakub Wróbel - studenci Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmują się badaniem dyskursu postsmoleńskiego poszukując mechanizmów rządzących polskim społeczeństwem.