Wokół krzyża i katastrofy smoleńskiej cz. 3

Artykuł opublikowany 4 maja 2013
Artykuł opublikowany 4 maja 2013
Poniższy artykuł stanowi podsumowanie naszych badań składających się z obserwacji miesięcznic smoleńskich oraz wywiadów z Obrońcami Krzyża. W trakcie obserwacji braliśmy udział w obchodach miesięcznic katastrofy smoleńskiej oraz staraliśmy się wniknąć do grupy Obrońców Krzyża. Działanie to poskutkowało uzyskaniem kontaktów do osób, z którymi przeprowadziliśmy wywiady pogłębione.
Podczas rozmów z badanymi staraliśmy się uzyskać odpowiedzi na pytania jakie są motywacje do zaangażowania się w protest oraz jak badana grupa postrzega samą siebie. W ten sposób uzyskaliśmy wiele ciekawych materiałów, które streszczamy w poniższym artykule.

Przebieg wydarzeń pod krzyżem

Miesięcznice smoleńskie odbywają się każdego dziesiątego dnia miesiąca i mają zwykle podobny przebieg. Naszą obserwację przeprowadziliśmy 10 sierpnia 2012 roku. Około godziny 19, pod Pałacem Prezydenckim zaczęli zbierać się ludzie. Kilkadziesiąt osób stało na Krakowskim Przedmieściu, rozmawiało, przygotowywało transparenty. Niektórzy zaczynali się modlić, rozkładana była także prowizoryczna scena, wieńce, znicze i flagi. Około godziny 21 pod Pałac dotarła kilkusetosobowa procesja, która przemieściła się z Katedry Jana Chrzciciela, gdzie odbywała się msza święta w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. Wśród osób przybyłych pod Pałac widać było delegację Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, której przewodniczył Jarosław Kaczyński. Obecny był także redaktor naczelny Gazety Polskiej Tomasz Sakiewicz, oraz Anita Czerwińska, przewodnicząca warszawskiego Klubu Gazety Polskiej. Uroczystości rozpoczęły się odśpiewaniem hymnu państwowego. Następnie głos zabrał Jarosław Kaczyński. Po kolejnych przemówieniach odśpiewano pieśń „Boże coś Polskę”.

W przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego przeplatały się różne elementy. Fragmenty odnoszące się bezpośrednio do katastrofy smoleńskiej („walka by prawda o Smoleńsku wyszła na jaw”, „walka by ci, którzy pod Smoleńskiem zginęli, zostali odpowiednio uczczeni”) łączyły się z fragmentami dotyczącymi polskości, wolności, prawdy i kłamstwa. Równocześnie, Kaczyński stawiał diagnozy polityczne. Wskazywał, że jego zmarły brat był pierwszym prezydentem nie związanym „z poprzednim systemem”. Mówił o tym, że Polska nie jest wolna, ponieważ nie wyjaśniono przyczyn katastrofy. Mówił, że „Polska nie może trwać w kłamstwie, obłudzie i hipokryzji”.

Interpretacja zachowań pod krzyżem

Medialne opisy miesięcznic smoleńskich często nie oddają różnorodności zachowań tam podejmowanych. Podczas obserwacji próbowaliśmy opisać różnorodne zachowania obrońców krzyża. Dla większości przybywających pod Pałac ludzi, obchody mają przede wszystkim charakter patriotyczny. Duża część uczestników przyniosła ze sobą rekwizyty w postaci biało-czerwonych flag, balonów, opasek na ramię, proporczyków. Kilka osób rozdawało ulotki wspominające śmierć Polaków na Wołyniu w 1943 roku, czy obchody rocznicy Powstania Warszawskiego. Podczas marszu odśpiewano także hymn państwowy i pieśni patriotyczne. Redaktor Gazety Polskiej Tomasz Sakiewicz intonował przez megafon pieśń „Boże coś Polskę”.

Kolejnym widocznym elementem tych spotkań jest przeżywanie żałoby oraz kultywowanie pamięci o zmarłych. W tłumie dało się zauważyć osoby ze zdjęciami ofiar katastrofy i napisami „Pamiętamy”. Żałoba ma także, a może przede wszystkim wymiar religijny. W miejscu, gdzie pierwotnie stał krzyż harcerzy, układany był krzyż ze zniczy. Dało się wyróżnić kilka zorganizowanych grup religijnych, takich jak Rodzina Radia Maryja, grupa sympatyków telewizji Trwam, Sodalicja Anioła Króla Polski. Stanowili oni jednak niewielką część osób manifestujących poglądy religijne. Przeważająca większość modlących się osób stała samodzielnie, trzymając w ręku różnego rodzaju dewocjonalia (krzyżyki, różańce, portrety świętych, medaliki, zdjęcia Jana Pawła II, portrety ks. Popiełuszki). Kilka osób przynosiło ze sobą transparenty i ulotki o treści religijnej. (np. postulujące intronizację Chrystusa na Króla Polski; „Brońcie Krzyża od Giewontu do Bałtyku – Jan Paweł II”; „Krzyż najgodniejszym upamiętnieniem ofiar katastrofy smoleńskiej”) Podczas uroczystości intonowane są pieśni religijne i modlitwy.

Dla dużej części osób obecnych pod Pałacem, comiesięczne spotkania mają również wymiar polityczny. W tłumie stoją osoby z transparentami o treści politycznej, rozdawane są także ulotki. Część postulatów dotyczy wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej (i osądzenia odpowiedzialnych za nią polityków). Inne dotyczą spraw niepowiązanych z katastrofą, między innymi redukcji administracji, lustracji, sprzeciwu wobec Platformy Obywatelskiej, przyznania telewizji Trwam miejsca na tzw. multipleksie. Takiego charakteru nadaje obchodom także obecność polityków. Na uroczystościach było kilkunastu parlamentarzystów (przede wszystkim członków PiS oraz Solidarnej Polski). Elementem centralnym miesięcznicy było wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego. Podczas przemówienia lidera PiS dało się słyszeć spontaniczne wyrazy poparcia. (Skandowano: „Ja-ro-sław!”)

Wbrew medialnym doniesieniom, wśród manifestujących jedynie sporadycznie pojawiają się osoby prezentujące agresywne postawy wobec określonych grup – politycznych, narodowych i wyznaniowych. W pojedynczych rozmowach dało się słyszeć agresywne wypowiedzi na temat Żydów, Rosjan, Niemców, członków rządu, polityków wywodzących się z PZPR. Starszy mężczyzna sprzedawał pod Pałacem swoją książkę pt. „Co Żydzi są winni Polakom”, inny mężczyzna po mszy sprzedawał książkę „Masoneria w Polsce”. Tego rodzaju hasła są najbardziej wyraziste, wyróżniają się z tłumu, co nie znaczy, że są powszechnie podzielane.

Różne wymiary manifestacji przeplatają się ze sobą co utrudnia zakwalifikowanie danego zjawiska do jednej kategorii. Pieśń „Boże coś Polskę” śpiewana w tych okolicznościach ma wymiar zarówno religijny, patriotyczny jak i polityczny. Gest wiktorii (palce ułożone w literę V) może symbolizować zarówno wiarę w realizację postulatów, jak i sprzeciw wobec władzy (przychodzą na myśl skojarzenia z protestami „Solidarności”). Flaga jest symbolem patriotycznym, jednak gdy przywiązana jest do niej czarna wstęga, lub namalowany jest znak Polski walczącej, nabiera ona również znaczenia religijnego, albo politycznego.

Co skłania Pana do przychodzenia pod krzyż?

W trakcie wywiadów badani mówili, że zdecydowali się zaangażować w sytuację z kilku powodów. Najczęściej wymieniany był motyw patriotyzmu, który można określić jako styl życia osób, z którymi rozmawialiśmy. Jasno deklarują swoje przywiązanie do narodowych wartości i tradycji, które kształtują ich sposób postrzegania świata oraz wpływają na zasady, którymi kierują się w życiu. W chwili, gdy giną najważniejsze osoby w państwie osoby te uznały, że obecność pod Pałacem Prezydenckim to ich narodowy obowiązek. Podobnie, gdy wokół katastrofy zaczęły pojawiać się kontrowersje badani uznali, że powinni walczyć o prawdę, gdyż leży to w interesie państwa.

Wyniosłem to z domu. Kocham Polskę, tak zostałem wychowany. Dużą rolę miał w tym dziadek, który walczył w powstaniu warszawskim. On był wychowany według starych wzorców patriotyzmu. To on zaszczepił we mnie taką miłość do Polski, on pokazał, że o Polskę trzeba dbać, a nie tylko ciągnąć od niej co się da i potem narzekać jak ten kraj wygląda.

Mężczyzna w młodym wieku, Obrońca Krzyża

W trakcie obserwacji uczestniczących na każdym kroku w oczy rzucały się symbole narodowe. Większość z przychodzących pod Pałac Prezydencki miała mniejsze bądź większe biało czerwone flagi, na piersiach wielu uczestników widać było naklejki z flagą lub symbolem Polski walczącej oraz przypinki z orłem.

Często wymienianą motywacją był także sprzeciw wobec aktualnie rządzącej Platformy Obywatelskiej. Badani deklarowali, że rząd Donalda Tuska prowadzi Polskę w złą stronę. Nierzadko pojawiało się stwierdzenie, że rządzący to zdrajcy narodu, których celem jest zniszczenie pamięci o ofiarach katastrofy smoleńskiej i zbudowanie państwa, w którym nie byłoby miejsca dla ludzi takich jak Obrońcy Krzyża. Wiele osób podchodzi z dużą nieufnością do oficjalnych informacji w sprawie śledztwa. Duża część nie formułuje oficjalnych zarzutów, wielu stwierdza, że sytuacja jest niejasna, niewyjaśniona. Może to wynikać z chłodnej oceny rzeczywistości, nie rzucania pochopnych oskarżeń lub w niektórych przypadkach obawy przed odkrywaniem swoich poglądów przed osobami, które nie opowiadają się jawnie po ich stronie – taka jest większość. Pojawiają się też głosy bardziej zdecydowane. Sposób w jaki badani odbierają otaczającą ich rzeczywistość jest wtedy bardzo radykalny. Nie boją się artykułować swoich poglądów, gdyż głęboko w nie wierzą. Nie ufają władzy, twierdzą, że Rosjanie są wrogo nastawieni do Polaków oraz że katastrofa smoleńska była tak naprawdę zamachem, który miał na celu usunięcie niewygodnego prezydenta oraz „morderstwo elity”.

Dostrzegłem jak beznadziejne jest aktualny sposób rządzenia, jak bardzo cały system jest skorumpowany. Wcześniej wyobrażałem sobie dialog z Platformą Obywatelską, teraz nie widzę takiej możliwości.

Mężczyzna w młodym wieku, Obrońca Krzyża

Wyjście pod krzyż i ustawienie go w miejscu doskonale widocznym dla reszty społeczeństwa, a także problematycznym dla obozu rządowego, a w szczególności prezydenta Komorowskiego badani traktują jako wyraz buntu, swoistego powrotu do czasów PRL-u. Władza, która w ich odczuciu mataczy, jątrzy i stara się ich zmarginalizować porównywana jest często do reżimu komunistycznego. Pojawiają się też argumenty jakoby Komorowski i Tusk byli częścią układu, który zrodził się przy Okrągłym Stole w porozumieniu z przedstawicielami władzy poprzedniego ustroju. Obrońcy Krzyża porównują swoją postawę zachowania ludzi z obozu Solidarności. Jest to jawne wyjście przed szereg społeczeństwa, które w ich odczuciu jest zmanipulowane przez media będące skądinąd częścią owego układu i zamanifestowanie swojego sprzeciwu wobec nieczysto grającej władzy. Rodzi się przy tym swoisty „etos opozycji”, który sam napędza całą grupę.

Kolejną motywacją ściśle związaną z patriotyzmem jest obrona religii przed zagrożeniem ze strony jej przeciwników, którzy w odczuciu badanych mają na celu wyzwolenie Polski od symboli religijnych oraz wykluczenie zadeklarowanych katolików z debaty publicznej.

Ja jestem Katoliczką, może nie jakąś strasznie ortodoksyjną, ale jestem i zawsze się nią czułam. I myślę, że taka obrona krzyża w przestrzeni publicznej jest dla katolika czymś oczywistym. Do czegoś religia nas zobowiązuje, to nie jest tak, że możemy być obojętni i ograniczać do sfery prywatnej.

Kobieta w średnim wieku, Obrońca Krzyża

Badani to katolicy, z wyjątkiem jednej osoby, która jest wyznawcą judaizmu. Wszyscy mówili jasno, że krzyża należało bronić, ponieważ był on przedmiotem ataków, profanacji, a nawet prób jego kradzieży bądź zniszczenia. Zdaniem badanych sama obecność tego symbolu religii katolickiej prowokowała przeciwników i była niewygodnym elementem w krajobrazie. Krzyż był z jednej strony początkiem całego zgromadzenia będąc jedynie miejscem spotkań, a z drugiej był ważnym elementem zacieśniającym całą wspólnotę przez jednolite pojmowanie go jako symbolu i grupowe doświadczanie rozmaitych upokorzeń i postępujące wykluczenie całej grupy. Pierwszy proces wykreował się samoistnie przy postawieniu krzyża przez harcerzy. Trwał on bardzo krótko, do momentu zakończenia żałoby i nastroju swoistego wyciszenia jaki towarzyszył tamtym dniom. W miarę upływu czasu krzyż stawał się obiektem widocznego sprzeciwu części społeczeństwa, która podobnie jak obrońcy krzyża miała bardzo radykalne poglądy. Stopniowo narastająca agresja, incydenty wywołane przez obydwie strony oraz coraz śmielsze prowokacje ze strony przeciwników krzyża doprowadziły do wytworzenia wokół tego konkretnego krzyża atmosfery zjednoczenia w ramach grupy obrońców.

Obrońcy krzyża będąc celem praktycznie nieustannych zaczepek wytworzyli obraz krzyża jako symbolu zagrożonego, ale jednocześnie symbolu, który jednoczy podobnych do nich. Doskonale oddaje to hasło „Brońcie krzyża!”, które jasno wskazuje ten symbol jako obiekt ataków, które trzeba odpierać całymi swoimi siłami.

A jak obrońcy widzą siebie?

Z powyższego opisu motywacji można dowiedzieć się wiele o tym, co obrońcy sądzą o sobie samych. Wymiary patriotyczny, religijny i polityczny łączą się w jedną postawę, charakteryzującą osobę zaangażowaną w życie społeczne. Obrońcy z którymi rozmawialiśmy dosyć często byli przekonani, że stanowią pewną szczególna grupę społeczną, nie klasę złączoną na podstawie statusu ekonomicznego, lecz wspólnotę, która tworzy się ponad podziałami majątkowymi, będącymi domeną polityki kreowanej przez obecnie rządzących. Spajają ich wartości, które nie są podporządkowane dzisiejszej sytuacji rynkowej, doraźnym zyskom lub egoistycznym orientacjom tzw. lemingów.

Ja widzę, że to jest jedno środowisko. W swoim domu mieszkają, działają w jakiejś organizacji albo nie działają w żadnej organizacji, przychodzą tam z potrzeby serca, tak jak ludzie przychodzili oddać cześć prezydentowi, przyjeżdżali rano, stali cały dzień, a potem w nocy, a potem było spotkanie w kościele. Tamtej nocny myśmy z synem byli. Staliśmy parę godzin… nie byli zorganizowani… organizacją była Polska. (Mężczyzna, starszy, obrońca krzyża)

Wbrew opisom medialnym o osobach o niskim statusie lub zaściankowych wywiadach spotykaliśmy m. in. osoby, które okazywały się oczytane i posiadały silnie skonkretyzowane poglądy. Kształtowały je poprzez docieranie do odpowiednich źródeł – chodziło o kupowanie odpowiednich gazet, czytanie odpowiednich książek. Prawie każdy z rozmówców polecał nam jakiegoś publicystę, artykuł lub książkę. Wielu z nich interesowało się historią – dla niektórych było to związane ze ścieżką zawodową, dla innych było to zwykłe hobby. Pewien pan, rozmawiając na tematy współczesne, płynnie przechodził do opowieści o ustroju I RP lub II RP. Wiele osób posiadało silną samoświadomość, kształtowaną przez własne wybory zainteresowań, nieustannie rozwijanych i pogłębianych oraz przez odrzucanie pewnych mediów, tych nie oddających w ich mniemaniu rzeczywistej sytuacji polityczno-społecznej Polski. Chodzi tu przede wszystkim o telewizję, która nie ma dla nich oferty dotyczącej istotnych spraw społecznych, historycznych, czy patriotycznych. Jak było wspomniane wcześniej, widzą oni znaczną ciągłość procesów dziejowych, a więc obecna sytuacja w Polsce wynika w wielu aspektach z ciągłości wydarzeń XX wieku. Działa to w dwie strony. Po pierwsze nakłada na obrońców potrzebę kultywowania tradycji. Po drugie każe doszukiwać się w obecnej władzy elementów przeniesionych z poprzedniego ustroju (w tym miejscu warto sięgnąć po artykuł prof. Jadwigi Staniszkis pt. Państwo postkomunistyczne – w poszukiwaniu paradygmatu). Choć ciągłość instytucjonalna zwykle nie jest silnie kwestionowana, to obrońcy niekiedy doprowadzają do utożsamiania konkretnych osób jako dogadujących się z władzami poprzedniego systemu lub o zamiary tworzenia państwa totalitarnego przez manipulowanie wyborcami. Do tego może służyć wspomniana wcześniej telewizja, która pokazuje polskie prosperity, nie zwracając uwagi na problemy zwykłych ludzi oraz nie kultywując wartości – tradycji, patriotyzmu, poszanowania dla religii i historii. To właśnie one według obrońców mogą sprawić po pierwsze, że jednostka zaczyna myśleć samodzielnie a po drugie, że z samodzielnych jednostek powstanie wspólnota dobrych obywateli, czyli dobrych Polaków. Widać, że obrońcy widzą siebie w opozycji do władzy, tworzą bardzo silne podziały, gdyż dla nich są tylko „my” i „oni”. Jest to bardzo widoczne w wypowiedziach na temat wydarzeń pod krzyżem.

No tak, wie pan, tam jest tak, że stoją na placu Piłsudskiego suki, znaczy, furgonetki cywilne i tak o drugiej w nocy wysiada 50 mężczyzn pijanych, idzie na to Krakowskie Przedmieście i zaczyna prowokować ludzi, którzy tam stali rok temu. (…) nie byli umundurowani, wie pan, mnie to nie dziwi, bo to są normalne środki zachowania, to co widziałem w stanie wojennym. (Mężczyzna, średni wiek, obrońca krzyża)

Rozważania intelektualne były dla nas ciekawym odkryciem jeśli chodzi o wywiady z obrońcami. W trakcie dłuższej rozmowy, w sytuacji mniej nacechowanej emocjami niż wśród skandujących ludzi pod krzyżem można było dotrzeć do tych głębszych przekonań oraz autopercepcji obrońców. Większość osób oczywiście nie była nastawiona lub na tyle oczytana, żeby prowadzić tego typu rozmowy. Te podstawy ideologiczne były często sprowadzane do dużo prostszych wartości ikonograficznych lub wzniosłych haseł. Taki przekaz pod krzyżem prezentowała przeważająca część zgromadzonych, do wielu tylko hasła silnie poruszające emocjonalnie (a nie intelektualnie) były w stanie przemówić. Wiele z tych osób koncentrowało się na postulatach gospodarczych i politycznych. Były to tzw. „sieroty po transfomacji”, ludzie bardzo często opisywani przez media i socjologów. Ich było najłatwiej usłyszeć i zrozumieć. Oni również stawiali się w opozycji do władzy, lecz oprócz wspólnoty wartości akcentowali swoją „wspólnotę w cierpieniu”. Jednak sprowadzanie całego ruchu społecznego do gospodarki pomija niezwykle ważne aspekty wartości, które przede wszystkim łączą tę grupę. Mimo wielu różnic między ludzie o bardzo różnym wykształceniu, pochodzeniu społecznym i różnej potrzebie ekspresji czuli, że są zwartą grupą, którą łączą wspólne wartości oraz cele, do których należy przede wszystkim zbadanie przyczyn katastrofy, budowa pomnika wyciągnięcie konsekwencji wobec osób, które dopuściły się zaniedbań.

Wokół krzyża i katastrofy smoleńskiej

Wokół krzyża i katastrofy smoleńskiej cz. 2

Autorzy cyklu artykułów - Andrzej Rozen, Krzysztof Romaniuk, Jakub Wróbel - studenci Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmują się badaniem dyskursu postsmoleńskiego poszukując mechanizmów rządzących polskim społeczeństwem.