Włoskie Termini Underground: integracja poprzez taniec

Artykuł opublikowany 1 lipca 2016
Artykuł opublikowany 1 lipca 2016

Gwar tłumu pasażerów pod peronami największej stacji kolejowej w Rzymie, ustępuje miejsca innym dźwiękom. Studio taneczne Termini Underground" chce poprzez hip-hop i breakdance sprawić, by imigranci zintegrowali się z włoskim społeczeństwem. Chociaż przejeżdżające pociągi wprawiają ściany w drżenie, to tancerze powodują prawdziwe trzęsienie ziemi.

Trzej młodzi imigranci z trzech różnych krajów – Sinan z Kosowa, Jorge Luis z Kolumbii i Juru z Rwandy – tańczą razem w zespole w samym sercu Rzymu.

Opowieść o trzech obcokrajowcach, których jednoczy taniec może brzmieć jak bajka, ale każdy z nich może udowodnić, że ich życie jest od niej dalekie. To nieszczęśliwy zbieg okoliczności zmusił ich do opuszczenia ojczyzny i poszukiwania lepszego życia. Potem stworzyli wspólnie Termini Underground, nietypową grupę taneczną, która łączy młodych imigrantów we Włoszech i pomaga im zintegrować się z włoskim społeczeństwem.

Sinan mieszkał w małej miejscowości Prizren na terenie dawnej Jugosławii. Gdy miał zaledwie sześć lat, ojciec sprzedał go rodzinie z Sycylii. „Zmuszali mnie do kradzieży. W końcu nie wytrzymałem i zdecydowałem się na ucieczkę” – mówi Sinan.

Dorastał w centrach dla młodzieży i klasztorach w południowych Włoszech. Muzyka pomogła znaleźć mu ukojenie i pozwalała na ucieczkę od rzeczywistości. „Taniec to moje lekarstwo” – opowiada, wspominając swoje pierwsze młodzieńcze występy. „Dzięki niemu mogę zapomnieć o tym, co złe”. Jako młody mężczyzna wyprowadził się do Rzymu, gdzie odkrył projekt „Termini Underground”. Wkrótce po dołączeniu do grupy stał się jednym z najlepszych tancerzy breakdance i teraz nosi pseudonim „Angelo B-Boy”.

Spotykamy się w studio „Termini Underground”, które mieści się tuż pod peronami największego dworca kolejowego w całych Włoszech i drugiego pod względem wielkości w Europie – Termini Stazione. Podczas rozmowy słychać szum pociągów przejeżdżających nad naszymi głowami, a ściany trzęsą się za każdym razem, gdy pojazdy odjeżdżają ze stacji.

Kiedyś to miejsce zajmował związek zawodowy pracowników kolei. Obecnie to ulubione miejsce spotkań dla ponad 500 osób z różnych części świata, które dotychczas brały udział w występach grupy.

Projekt powstał dziesięć lat temu, kiedy to tancerka i choreografka Angela Cocozza zdecydowała się pomóc młodym ludziom, których widziała włóczących się po stacji Termini. Większość z nich uciekła do Włoch z krajów trawionych problemami gospodarczymi i konfliktami. Część uciekinierów była już uzależniona od narkotyków i alkoholu, reszcie groziło to samo. Studio „Termini Underground” dało im przestrzeń do tańca i grupowego działania - podstawowego kroku na drodze do integracji.

28-letni Jorge Luis z Kolumbii przybył do Włoch jako mały chłopiec, kiedy adoptowała go włoska rodzina. Zanim został członkiem „Termini Underground”, spędzał czas przed McDonaldem, który mieści się na stacji. W tym miejscu można spotkać wielu młodych ludzi, którzy starają się wtopić w tłum i zabijają czas, obserwując przechodniów.

„Uwielbiam atmosferę w «Termini Underground», ponieważ przypomina życie na ulicy” – opowiada Jorge Luis, którzy sześć lat temu przeniósł się sprzed wejścia do McDonalda do studia tańca mieszczącego się pod dworcem. Jest utalentowanym i pracowitym tancerzem. Teraz sam uczy młodsze pokolenie, jak się tańczy hip-hop. Chociaż Jorge Luis nie miał nigdy okazji wrócić do ojczyzny, wplata w swoją hip-hopową choreografię elementy tańców południowoamerykańskich.

Tancerze „Termini Underground” występują na rozmaitych pokazach ulicznych, festiwalach, w telewizji i na scenach najbardziej prestiżowych rzymskich teatrów. Włoskie media określiły występ na deskach rzymskiego teatru Branaccio jako „zapierający dech w piersiach pokaz pomysłowości międzynarodowej młodzieży”. Obecnie grupa przygotowuje się do występu w Teatro Sala Umberto – to kolejny znany teatr w Rzymie, który ugości grupę.

„Cieszę się, że dostaliśmy taką szansę” – mówi Juru z Rwandy, który ma za sobą wiele występów i jest doświadczonym tancerzem, mimo że ma dopiero 24 lata. „Dzięki «Termini Underground» występowałem na wielu scenach. W tych występach wyrażamy siebie”.

Juru udało się uniknąć masakry, jaka miała miejsce w latach 90. w jego ojczyźnie. Przybył do Włoch, gdzie uzyskał status uchodźcy politycznego. „Dowiedziałem się o «Termini Underground» w szkole. Ktoś opowiadał o miejscu, gdzie można tańczyć za darmo i uznałem, że spróbuję” – opowiada. Sześć lat później Juru nie tylko fenomenalnie rozwinął umiejętności taneczne, ale także poznał wielu przyjaciół. „Grupa jest częścią mnie, to moja rodzina” – dodaje.

Juru, Jorge Luis, Sinan i inni członkowie „Termini Underground” tańczą nadal, żeby wspomóc integrację młodych osób przybywających do Włoch. Dołączyć do grupy może każdy. Wystarczy włączyć muzykę i wejść na parkiet.