Wspólna polityka rolna, wyłączność francuska?

Artykuł opublikowany 6 lutego 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 6 lutego 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Po problemach z budżetem, Europę dzielą kwestie rolnicze. Francja, odrzucając reformę Wspólnej Polityki Rolnej (CAP), podczas negocjacji handlowych Światowej Organizacji Handlu (WTO), rozbija spójność europejską.

Podczas ostatnich lat, Wspólna Polityka Rolna (CAP) stała się czarną owcą Europy i Światowej Organizacji Handlu (WTO). Idea powstała w 1957 i została wdrożona w życie w 1962. Chodziło o to, aby zwiększyć produkcyjność, zapewnić stabilność rynku i poprawne przychody dla rolników z sześciu krajów założycielskich: Francji, Niemiec, Włoch i Beneluksu. Dzisiaj, Wspólna Polityka Rolna wydaje się przestarzała, droga i zagrażająca zasadom sprawiedliwego handlu (fair trade). Tymczasem, Francja, i tak dobrze ustawiona, jeżeli chodzi o otrzymywanie wsparcia finansowego, nie zmienia swojej pozycji i domaga się utrzymania budżetu i przyznawanej dziś pomocy francuskim rolnikom aż do 2013.

Wspólna Polityka Rolna - polityka europejska czy polityka francuska?

Francja jest głównym beneficjantem Wspólnej Polityki Rolnej. W 2004 roku, otrzymała 9,418 miliardów euro, czyli prawie jedną czwartą całych wydatków europejskich na rolnictwo, które wynoszą 40% - 42% budżetu.

Różnice zdań między Francją, krajem o silnej tradycji rolniczej, a Komisją Europejską pojawiły się już na początku lat sześćdziesiątych, kiedy Prezydent de Gaulle dwukrotnie odmówił wstąpienia Wielkiej Brytanii do Wspólnoty Europejskiej obawiając się właśnie osłabienia interesów rolniczych Francji.

Od tego czasu Paryż nigdy nie przestał protestować przeciwko wszelkim próbom reform Wspólnej Polityki Rolnej ze względu na ochronę własnych rolników. Jeżeli na początku II Wojny Światowej, 45% Francuzów mieszkało w gminach mniejszych niż 2000 mieszkańców, w 2001 roku rolnictwo stanowi tylko 4,1% francuskiego rynku pracy. Także według raportu Insee (francuski Ośrodek Badania Opinii Publicznej), liczba terenów rolniczych zmniejsza się od 1988 o około 3,6% rocznie. W tych warunkach, powód uporu Francji utrzymania Wspólnej Polityki Rolnej na dawnym poziomie z lat 1945-1975 (okres wyjątkowego rozwoju) pozostaje niejasny, zwłaszcza, gdy według badania organizacji pozarządowej Oxfam, 60% przyznanych funduszy europejskich idzie do najbogatszych rolników.

Eksport produktów żywnościowych Francji plasuje się na drugim miejscu na świecie. Instytucje nacisku, takie jak, na przykład FNSEA (Narodowa Federacja Związku Gospodarstw Rolnych) czy Międzynarodowe Zrzeszenia Rolników wiedzą jak użyć tego argumentu, aby wywrzeć presję na rząd francuski. Przedstawiciele rolników są aktywni i zaangażowani w sprawy państwowe. Siła łącząca państwo i rolnika odzwierciedla się w dużej liczbie istniejących komisji i instancji państwowych i regionalnych. Ten system współzarządzania jest właśnie zagrożony przez Unię Europejską i Światową Organizacje Handlu.

Paryż i Bruksela połączone żelaznym ramieniem

Francja wypomina dziś Brukseli "nadzwyczajne" koncesje uzgodnione podczas reformy Wspólnej Polityki Rolnej. Komisarz do spraw Handlu Zagranicznego, Peter Mandelson proponował podczas negocjacji handlowych WTO poprzedzających wznowienie cyklu Doha, istotne zmniejszenie pomocy finansowej dla rolników. W październiku ubiegłego roku, Komisja Europejska zapowiadała zmniejszenie subwencji o około 70% i opłat celnych o 46%. Mandelson został natychmiast oskarżony przez oburzony Paryż o przekroczenie uprawnień swojego mandatu. Nawet, jeśli 25. członków Unii uzgodniło utrzymanie na starych zasadach Wspólnej Polityki Rolnej w ramach porozumień WTO, to właśnie Peter Mandelson pojedzie do Hong Kongu na grudniowe spotkanie ministrów, aby dyskutować z partnerami handlowymi Unii Europejskiej o subwencjach i opłatach rolniczych.

Czy Francja użyje prawa veta? Ostatnie deklaracje Philippe Douste-Blazy, Ministra Spraw Zagranicznych pozwalają w to wierzyć. Potwierdził on rzeczywiście "determinację Francji", aby odrzucić wszelkie porozumienie ze Światową Organizacją Handlu, "które podważyłoby zasady Wspólnej Polityki Rolnej" i dodał, że oczekuje "koncesji od partnerów międzynarodowych".

Utrata zaufania

Peter Mandelson jest oskarżony przez Paryż o grę w liberalizm. Tony Blair negocjuje z WTO, stosując bez zażenowania założenia Partii Pracy: inwestycje w przyszłość (na przykład w usługi) i porzucenie polityki przeszłości (subwencje rolne). Francja, po raz kolejny, wypowiada się w tylko swoim imieniu, nie troszcząc się o reperkusje na poziomie europejskim. Czyżby przygotowywała się do skoncentrowania się na polityce narodowej? To nowy cios dla Europy po kryzysie dyrektywy Bolkesteina, porażce Konstytucji Europejskiej i niezgodzie wokół budżetu 2007-2013.

Jedno jest pewne: Paryż daje dowody swojej zawziętości, jeśli chodzi o politykę protekcjonizmu. Postawa dość nieprzyjemna wobec trudności krajów Południa, aby wyprzedać surowce do krajów bogatych. Rolnictwo, chociaż stanowi około 10% handlu międzynarodowego, jest podstawą przychodu krajów Południa, które grupują 80% rolników całego świata. Francuski upór przyczynia się do tego, że temat rolnictwa staje się tematem kontrowersyjnym w relacjach miedzy Północą, a Południem. Mamy nadzieje, że nie będzie przyczyną porażki spotkania WTO w Hong Kongu, już przewidywanej przez samego Petera Mandelsona.