Wszyscy członkowie Unii, łączcie się!

Artykuł opublikowany 31 lipca 2008
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 31 lipca 2008
Alain Lamassoure Jak się tu nie dziwić, że istnieje rozdźwięk między Unią Europejską i opinią publiczną? Znieśliśmy wszystkie, dzielące nas granice i zburzyliśmy wszystkie mury… oprócz tych w debat politycznych. Europejska przestrzeń polityczna jest wciąż podzielona na 27 forów funkcjonujących na zasadzie „wyciszonych pokoi”.
Badanie opublikowane kilka tygodni temu, pokazuje, że w 2007 roku na kanałach francuskich telewizji, dzienniki informacyjne poświęciły zaledwie 2% czasu antenowego na politykę europejską i działalność instytucji wspólnoty! A do tego jeszcze, samo sedno reportaży i komentarzy dyktowane jest kolorem partii krajowej. W ten sposób, w ciągu ostatnich dni, prezydent Sarkozy wygłosił dwa przemówienia związane z przejęciem przewodnictwa w Unii przez Francję. A po przemówieniu z 5 lipca przed zgromadzeniem UMP (partii Sarkozy’ego) prasa opublikowała tylko jedno zdanie, które dotyczyło polityki wewnętrznej - akt ironii wobec problemu niewidzialnego strajku we Francji. Po fascynującym i podbijającym serca słuchaczy przemówieniu z 10 lipca w Parlamencie Europejskim, telewizje francuskie, z wyjątkiem kanału „France 3” i pierwsze strony gazet, koncentrowały się na relacjach francusko-chińskich, o których w całej debacie było bardzo niewiele… Kiedy kamery interesują się „Brukselą”, nie pokazują ani przestrzeni ani miejsca władzy, ale podium i blaty stołów. Po raz kolejny okazuje się, że widocznie najlepiej zajmować się jedynym interesującym tematem we Francji - własnym pępkiem. Dlaczego, w tej sytuacji, nasi politycy mieliby mówić o Unii, poza podstawowymi kwestiami, skoro mikrofony i kamery są na nie uwrażliwione a oni sami czują się zobowiązani do zdawania raportu wyborcom jedynie jeśli chodzi o kwestie interesów narodowych w Unii, albo anty-unijnych?

Alain LamassoureEuropa a może kontr-Europa?

Jak wyjść z tego zataczającego się koła? Moim zdaniem są na to dwa sposoby.Przede wszystkim, skoro Europa stała się sferą władzy, a szczególnie władzy ustawodawczej, należy dokończyć nadawanie jej instytucjom charakteru całkowicie demokratycznego. To właśnie jest przedmiotem Traktatu Lizbońskiego. Praktykując władzę ustawodawczą, zgodnie z reprezentantami rządów i wybierając Przewodniczącego Komisji, który zostanie szefem wykonawczym polityki europejskiej Parlament Europejski zasłuży w końcu na swoją nazwę. Europejska partia PPE organizuje się już od teraz by móc przedstawić wyborcom prawdziwy program wyborczy, identyczny dla 27 krajów, jak również swojego kandydata na Przewodniczącego Komisji. To on (lub ona) poprowadzi kampanię wyborczą, nie tylko w kraju swojego pochodzenia ale też we wszystkich krajach członkowskich. Gdy inne europejskie partie polityczne zrobią to samo, telewizje będą zmuszone do organizowania debat między nimi. Za jednym zamachem, mury między dyskursami politycznymi zaczną stawać się mniej widoczne. Następnym razem będą niewidoczne a później całkiem znikną. To zajmie trochę czasu, potrwa może dwa lub trzy mandaty. Stąd też moje zainteresowanie innym wyjściem z sytuacji. Magazyn cafebabel.com jest jednym z pionierów proponowanego rozwiązania - inicjatywy od podstaw, czyli „bottom up“. To idea wszystkich, którzy wierzą w zjednoczoną Europę, którzy wybrali życie w przestrzeni unijnej i którzy chcą podtrzymywać debatę polityczną, niszcząc szklane granice. Pracownicy przygraniczni, studenci z programu Erasmus, pracownicy firm międzynarodowych, mieszkańcy tymczasowi i emeryci z Europy północnej zachęceni ciepłem Południa, urzędnicy i organizache współpracujące z Unią, sportowcy, artyści, naukowcy zaangażowani w projekty europejskie, radni miast partnerskich, rodziny dwunarodowe, oni mają wszystko by zbudować pierwsze ogniwo otwartych debat europejskich. Należałoby również przedsięwziąć kilka wspólnych demonstracji. Dlaczego nie pomyśleć już teraz o napisaniu petycji miliona mieszkańców z różnych krajów europejskich, skoro takie prawo daje nam traktat lizboński? Znajdźmy temat, który zmobilizowałby wystarczającą liczbę osób, inicjatywę ciekawszą niż dotychczasowe, taką która spowodowałaby prawdziwe powstanie obywatelstwa europejskiego!

Journalistes au parlement EuropéenAlain Lamassoure jest eurodeputowanym Partii PPE Tłumaczenie: Lidia Wycichowska Zdjęcie Alain Lamassoure (webtissimo/FLickr) Młodzi dziennikarze w Parlamencie Europejskim