Wwoofer – a kto to taki?

Artykuł opublikowany 3 sierpnia 2009
Artykuł opublikowany 3 sierpnia 2009
Może naprawić traktor w Polsce, robić ser z koziego mleka w Chile, zbierać brukselki w Belgii albo oliwki w Hiszpanii, zbudować drewnianą chatę albo toaletę kompostującą w Finlandii albo konno pilnować stada krów w Boliwii. I nie tylko!

Dla każdego znajdzie się coś miłego, mimo że ogólnie wolontariusze mają nastawienie „wwoofowskie”. Charakteryzuje się ono na przykład zainteresowaniem rolnictwem ekologicznym oraz alternatywnym trybem życia – z poszanowaniem dla środowiska naturalnego. W wyniku tej postawy wszystkie gospodarstwa należące do sieci spełniają normy rolnictwa ekologicznego. Poza tym umiejętność życia we wspólnocie oraz współpracy z osobami różnych narodowości również może pomóc, chociaż równie dobrze może się skończyć tak, że wylądujesz sam jak palec w chacie na samym końcu ogrodu. Co jeszcze? Nie należy bać się mrówek i należy umieć przeżyć tydzień bez wychodzenia do klubu – słowem, minimalny pociąg do życia na wsi jest raczej konieczny…

A co najważniejsze – należy nie bać się wolontariatu, ponieważ „wyzyskiwacze” (!) oferują zazwyczaj jedynie łóżko i jedzenie w zamian za kilka godzin codziennej pracy. Jeśli chodzi o jej rodzaj, to różnie bywa: nad jeziorem w Chile mogłam lenić się, tylko od czasu do czasu pracując przez dziesięć minut, podczas gdy na północy Argentyny przez osiem godzin dziennie odchwaszczałam pole w pełnym słońcu.

Gospodarstwo dla każdego

Sytuacje, z jakimi może spotkać potencjalny wolontariusz są bardzo różnorodne i aby sprawdzić, na co należy się przygotować po uiszczeniu opłaty w wysokości 30 dolarów wystarczy wejść na stronę internetową. Niektóre państwa stworzyły listę gospodarstw biorących udział w projekcie, inne zostały spisane na liście stworzonej przez niezależne organy. Żeby dowiedzieć się więcej ,wystarczy wejść na angielską stronę projektu – Wwoof jest skrótem od „willing worker on organic farms”, czyli „wolontariusz pracujący w gospodarstwie ekologicznym”. Termin „praca” mogłaby w niektórych krajach sprawiać problemy związane z prawem, dlatego też czasem jest zastąpiony przez „world wide opportunities on organic farms” (wolontariat na ekologicznych farmach na całym świecie). W każdym razie dlaczego by nie wyruszyć na spotkanie z przygodą i dzięki niej opalić się, nauczyć się języków, nabrać tężyzny fizycznej? Fakt, że z jednej strony życie na wsi może Wam totalnie obrzydnąć i zechcecie wynająć mieszkanie w stolicy, jednak z drugiej strony może zapragniecie założyć własne gospodarstwo ekologiczne i przyjąć pod swój dach nowe pokolenie wwooferów?