Wybory prezydenckie : Rumunia rozczarowana

Artykuł opublikowany 4 grudnia 2009
Artykuł opublikowany 4 grudnia 2009
6 grudnia 2009 roku, po raz pierwszy od przystąpienia do Unii Europejskiej, Rumunia wybiera swojego nowego prezydenta. Dla Rumunów jest to najtrudniejsza decyzja odkąd upadł komunizm.

Rumunia się waha między obecnym prezydentem Traianem Basescu (centroprawicowa Partia Demokratyczna) oraz kandydatem z ramienia sojuszu lewicy Mirceą Geoana (Partia Socjaldemokratyczna), który jest byłym ministrem spraw zagranicznych. W ciągu dwóch ostatnich tygodni dzielących pierwszą i drugą turę wyborów kampanię wyborczą zaostrzyły liczne skandale. Kandydaci prowadzą zażarte dyskusje w telewizji. W polityce, jak na wojnie, walka idzie na noże, co pociąga za sobą pewne konsekwencje.

Nagle Rumuni muszą zadać sobie ważne pytanie: „Kto mówi prawdę?”. Już kiedyś ich „poderwano” a następnie pozostawiono samym sobie. Nic więc dziwnego, że nigdy nie byli aż tak sceptyczni. Muszą wybrać między kandydatem, który ma zapędy komunistyczne, a kandydatem oskarżanym o skłonności do tyranii. Biorąc pod uwagę sytuację w kraju wyborcy będą musieli wybrać „mniejsze zło”. A nowy prezydent? Stoją przed nim wyzwania: wyprowadzić kraj z recesji i wprowadzić stan równowagi politycznej po upadku rządu w połowie października.