Wybory w Austrii się nie kleją

Artykuł opublikowany 19 września 2016
Artykuł opublikowany 19 września 2016

Europejczycy mogą zazwyczaj polegać na swoich prawach wyborczych – przynajmniej wtedy, gdy wszystkie elementy układanki dobrze się ze sobą skleją. Nie udało się to jednak w Austrii. Okazało się, że już po raz drugi trzeba będzie przesunąć wybory prezydenckie, ponieważ kopert do głosowania korespondencyjnego nie można dobrze zakleić.

Drugiego października w Austrii miały się odbyć powtórzone wybory prezydenckie. Do głosowania jednak nie dojdzie, a winę za całą sytuację ponosi klej. Wada produkcyjna spowodowała, że koperty do głosowania korespondencyjnego nie dają się zakleić bądź samoistnie się otwierają. Rzetelna ocena ważności głosu jest zatem niemożliwa. Wybory trzeba przesunąć, a sprawą wadliwego kleju, nazwaną „UHU-gate” zajmuje się już nie tylko ministerstwo spraw wewnętrznych Austrii, ale i inne kraje, które kpią z zaistniałej sytuacji.

Obaj kandydaci na prezydenta wypowiedzieli się na temat przesunięcia terminu wyborów z 2 października na późniejszą datę. Kandydat Zielonych Alexander Van der Bellen odwołał w ubiegły piątek rozpoczęcie swojej kampanii wyborczej. Natomiast Norbert Hofer startujący z ramienia prawicowo-nacjonalistycznej partii FPÖ (Wolnościowa Partia Austrii) zaproponował, aby przy ustalaniu wyniku pominąć głosy oddane korespondencyjnie. To właśnie one były mu szczególnie nie na rękę podczas drugiej tury głosowania w maju – zapewniły wtedy zwycięstwo jego kontrkandydatowi.

Na taką propozycję nie mógł jednak zgodzić się minister spraw wewnętrznych Wolfgang Sobotka (ÖVP, Austriacka Partia Ludowa). Podczas konferencji prasowej oświadczył, że zniesienie głosowania korespondencyjnego „jest w tej chwili niemożliwe ze względów prawnych”. Gwarantuje je bowiem austriacka ordynacja wyborcza obowiązująca podczas wyborów prezydenckich.

Wpadka przy pierwszych wyborach

Oznacza to, że głosowanie zostanie ponownie przesunięte. W kwietniowych wyborach prezydenckich dwie główne partie – SPÖ (Socjaldemokratyczna Partia Austrii) i ÖVP – poniosły historyczną klęskę. Odbyła się druga tura, w której Alexander Van Bellen zaledwie kilkoma głosami wyprzedził Norberta Hofera. 

Jego urzędowanie było jednak krótkie – FPÖ zaskarżyło wynik wyborów. Dlaczego? W wielu gminach mogło dojść do rażących nieprawidłowości – koperty do głosowania miały być otwierane zbyt wcześnie przez nieupoważnione osoby lub przechowywane bez przestrzegania odpowiednich procedur bezpieczeństwa. Trybunał Konstytucyjny zadecydował o powtórzeniu wyborów w dniu 2 października. Miało to zakończyć wszechobecny chaos, jednak pechowy klej wprowadził tylko większe zamieszanie.

Jeszcze więcej wyzwań

Zmartwień dostarcza nie tylko wadliwy klej. Jako że wybory należy powtórzyć, muszą zostać przeprowadzone dokładnie w taki sam sposób, jak poprzednio. Obowiązuje to samo prawo, głosują ci sami wyborcy. Ale w międzyczasie zmarły przecież tysiące Austriaków, którzy byli uprawnieni do głosowania. Z drugiej strony są osoby, które od czasu poprzednich wyborów ukończyły 16 lat i powinny otrzymać prawo wyborcze, ale nie mogą pójść do urn. Konieczne było ponowne ustalenie spisów wyborców. Najważniejszą sprawą pozostaje jednak prawne unormowanie kwestii kopert do głosowania. „Stoimy teraz przed ogromną odpowiedzialnością, aby nie wystąpiły kolejne komplikacje techniczne” – powiedział Sobotka. 

Datę kolejnej próby ustalono na 4 grudnia. Może tym razem się uda.