Wybory w Mali: próba młodej demokracji

Artykuł opublikowany 2 maja 2007
Artykuł opublikowany 2 maja 2007

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Mali, w większości muzułmański 13-milionowy kraj o powierzchni trzy razy większej niż Niemcy jest, jak Senegal, modelem demokratyzacji, który powinny naśladować inne kraje Afryki zachodniej.

27 kwietnia w Mali odbędzie się pierwsza runda wyborów prezydenckich. Irene Horejs, szefowa Delegacji Komisji Europejskiej w Mali, dzieli się z nami swoimi spostrzeżeniami i odpowiada na pytania cafebabel.com na temat wyborów w tym kraju.

Biorąc jako punkt odniesienia wybory w krajach europejskich, jakie są silne i słabe strony organizacji wyborów w Mali?

Mali jest rozległym krajem, który ma poważne braki jeśli chodzi o rozwój infrastruktury, co powoduje, że trudno jest zorganizować jakiekolwiek wydarzenie, na przykład wybory, na skalę krajową. Co więcej, wielka różnorodność językowa kraju (w którym powszechnie używanych jest aż 15 języków) i koczowniczy tryb życia części mieszkanców komplikuje jeszcze bardziej cały proces. Problemy z rejestracją osób uprawnionych do głosowania, dostarczenie kart wyborczych na czas, szkolenie personelu i dystrybucja setek urn wyborczych to powszechne problemy. Trzeba również pamiętać o ogromnych ograniczeniach jeśli chodzi o przewidywania wyborcze w kraju takim jak Mali. Dodatkowym czynnikiem, który jest nam w Europie mniej znany, jest bardzo silne poczucie przynależności do grupy etnicznej-element mający decydującą rolę w momencie oddawania głosu.

Z punktu widzenia samej organizacji wyborów, to że Mali było kolonią francuską do 1960 r. ma nie tylko wielki wpływ na sam system wyborczy, ale również na strukturę krajowych partii politycznych. Na poziomie lokalnym natomiast organizacja wyborów ma cechy specyficzne dla Mali.

W jaki sposób Unia Europejska pomagała w przeprowadzaniu wyborów?

Nasza rola była stosunkowo niewielka i ograniczała się do finansowania lokalnych projektów edukacji wyborczej. Celem tych projektów jest sprawienie, by każdy Malijczyk skorzystał ze swego prawa do oddania głosu podczas wolnych wyborów; naszym zadaniem było również zagwarantowanie ciszy wyborczej w dzień wyborów. Można powiedzieć, że po piętnastu latach dobrze działającej demokracji, Mali liczy na własne mechanizmy zapewniające sprawiedliwość wyborów.

Mali należy do najbiedniejszych krajów świata (jest na 175 miejscu z 177 miejsc jeśli chodzi o wskaźnik rozwoju ONZ). Czy Malijczycy mają jakąś nadzieję, że dzięki tym wyborom poprawią się warunki życia?

Frekwencja na poprzednich wyborach w 2002 r. wyniosła mniej niż 40 procent (już od pewnego czasu Mali ma jedną z najniższych frekwencji wyborczych na świecie). Z tego powodu jednym z największych wyzwań jest jej zwiększenie. Stolica - Bamako i rząd wydają się wyborcom zbyt oddalone od ich codziennych problemów. Poza tym bardzo wysoki stopień decentralizacji kraju powoduje, że ludzie są bardzo oddzieleni od pracy rządu.

Jakie są szanse że Amadou Toumani Touré, prezydent od 2002 r., odejdzie ze stanowiska?

Szczerze mówiąc, szanse na to są bardzo małe. Nie chodzi tu jednak o problem z funkcjonowaniem demokracji w Mali. Toure, który jest bezpartyjny, ma po prostu bardzo duże poparcie głosujących. W Mali istnieje ponad sto partii, z których cztery liczą się w wyborach. Ta sytuacja sprawia, że zapowiada się na kolejny rząd koalicyjny.

Tę różnorodność moźna również zaobserwować w mediach. Oczywiście rząd zapewnił dostęp do państwowej telewizji wszystkim kandydatom, ale i tak radio pozostaje najbardziej efektywnym sposobem nagłośnienia kampanii wyborczej. Z powodu niższego kosztu samego urządzenia jak i większego zasięgu stacji radiowych, kandydaci mogą dotrzeć do każdej rodziny w Mali.