Wygrywa Sarkozy, Francja budzi się z letargu

Artykuł opublikowany 8 maja 2007
Artykuł opublikowany 8 maja 2007

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

"Francja powraca do Europy", powiedział 6 maja szósty prezydent V Republiki Francuskiej wiwatującym tłumom Paryżan.

W Europie 27 państw członkowskich wybory narodowe nie powinny zbyt wiele zmieniać. Jednak zwycięstwo Nicolasa Sarkozy’ego, z 53% głosów, przedstawia zmianę kierunku, w którym zmierza europejski twór. Rzeczywiście, wybory prezydenckie z 6 maja przywracają Staremu Kontynentowi Francję, która od 29 maja 2005 znajdowała się w letargu.

Dziś wieczorem Francja wraca do Europy

"Nie" dla Konstytucji, której właśnie Francuzi tak gorąco pragnęli - i którą ostatecznie zredagowali z Valérym Giscardem d'Estaingiem - postawiło Francję Chiraca w jakże niezwykłej dla niej roli zaniku na europejskiej scenie. Było to prawdziwe przewartościowanie dla Francji, która razem z Niemcami stanowiła najważniejszych członków założycieli Unii Europejskiej. Po dwóch latach należy jednak przyznać, iż nikt nie był w stanie wykorzystać nieobecności Francji, by nadać Europie nowy bieg.

Na przykład, projektami o bardziej liberalnej wymowie. Zdecydowanie nie Komisja Europejska prowadzona przez José Manuela Barroso, który przez cały okres swej kadencji, nie chciał nigdy być nikim więcej, tylko uczciwym mediatorem między państwami. Nie Wielka Brytania Blaira, który miał już ogromną przewagę, gdyż udało mu się utrzymać w ryzach eurosceptycyzm swoich rodaków. Ani tym bardziej Niemcy, którzy dopiero co wychylają się po przebyciu drogi do ponownego połączenia się ze Wschodem.

"Dziś wieczorem Francja wraca do Europy", oświadczył w pierwszym przemówieniu Sarkozy, w wieczór swojego tryumfu. I jest w co wierzyć. Bojąc się źle zacząć z wewnętrznymi reformami ekonomicznymi (jesień strajków i protestów nie byłaby dobrą prognozą dla nowego mieszkańca Pałacu Elizejskiego), jest bardzo możliwe, że Sarkozy skoncentruje się na kalendarzu europejskim.

Fillon for prime minister? (Photo: Fernando Navarro Sordo)Nieoficjalny jeszcze premier, François Fillon, znany z niepopularnej reformy płac, potwierdza faktycznie, iż pierwsza podróż prezydenta odbędzie się do Brukseli, a następna do Berlina. Nie tylko. Sarkozy preferuje bezwarunkowe podejmowanie decyzji, dla wielu prawicowych partii w Europie jest przykładem, a jego charyzma może potrząsnąć zastałą Europą, jako że to właśnie Francja ją blokowała. Ale jaka będzie europejska polityka Sarkozy’ego? Przyjrzyjmy się jej punkt po punkcie.

Europa chroniąca przed globalizacją

"Proszę naszych europejskich partnerów o nie pozostawanie głuchymi na złość narodów, które postrzegają Unię Europejską nie jako ochronę, lecz jako konia trojańskiego wszystkich zagrożeń jakie niosą ze sobą zmiany na świecie", oświadczył nowo wybrany prezydent w wieczór wyborczy. Zwycięstwo Sarkozy'ego jest więc zwycięstwem Francji, która w tych wyborach przyznała się do całkowitego odrzucenia globalizacji, zarówno pod postacią skrajnej lewicy czy też skrajnej prawicy, aby wybrać ochronę przed globalizacją. Iluzja?

Turcja poza Europą

"Turcja nie leży w Europie, tylko w Azji Mniejszej", w debacie telewizyjnej 2 maja - w której zadał "śmiertelny cios" Ségolène Royal - Sarkozy nie mógł być bardziej wymowny. Angela Merkel, pani kanclerz Niemiec - która musiała hamować swoje wystąpienia antytureckie - poczuje się pewniej. I chociaż ostateczna decyzja w sprawie kandydatury Ankary nie zostanie z pewnością podjęta za pięcioletniej kadencji Sarkozy'ego, Francja zdecydowanie odchodzi od polityki ugodowej z czasów Chiraca, aby rozbić wspólny front filo-turecki złożony z Anglii i krajów południowej Europy (Włoch, Hiszpanii i Grecji). A w kwestii nowych przyjęć, jak wiadomo, wymagana jest jednogłośność.

Konstytucja umarła, niech żyje mini-traktat

Dla Nicolasa Sarkozy'ego Traktat Konstytucyjny zablokowany przez Francuzów w 2005 roku umarł. A właściwie to, co dla nowego mieszkańca Pałacu Elizejskiego jest już nieaktualne, to metoda, która doprowadziła do powstania tego Traktatu, czyli opieranie się na opinii publicznej. Dlatego właśnie nie przeprowadzi nowego referendum, tylko zaproponuje akceptację w drodze parlamentarnej "mini-traktatu", który ograniczy się do uproszczenia zasad instytucjonalnych.

Polska bliźniaków Kaczyńskich, od zawsze przeciwna Konstytucji, dziękuje. Jest jednak jasne, że niwecząc pracę mającą doprowadzić do kompromisu wykonaną przez Giscarda d'Estaing, ciężko będzie dojść do pełniejszego konsensusu, który mógłby wprowadzić UE na drogę federalizmu. Jeśli Sarkozy przedstawi alternatywę, 6 maja będzie mógł być także zwycięstwem Europy.

Zdjęcie w tekście: Fillon na premiera? (Fernando Navarro Sordo)