Yann Tiersen nie tylko o "Amelii"

Artykuł opublikowany 12 kwietnia 2007
Artykuł opublikowany 12 kwietnia 2007

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

36-letni francuski kompozytor ścieżek dźwiękowych do "Amelii" i "Goodbye Lenin" odsłania swoją bardziej eksperymentalną i waleczną stronę na ostatniej płycie "On Tour".

Już na wiele dni przed koncertem Yanna Tiersena w Sali Razzmatazz w Barcelonie, wejściówki były wyprzedane. Publika katalońska zapragnęła delektować się muzyką kompozytora, którego wielu kojarzy ze ścieżkami dźwiękowymi dwóch europejskich filmów, które odniosły największy sukces w ostatnich latach: "Amelia" (Jean Pierre Jeunet, 2001) i "Goodbye Lenin" (Wolfgang Becker, 2003). Ku ich zaskoczeniu francuski muzyk prezentuje "On Tour": płytę dynamiczną i energetyczną, nagraną na żywo podczas tournee jego poprzedniej płyty "Les Retrouvailles". Co sprawiło, że Yann Tiersen zerwał z wizerunkiem autora miłych melodii?

Po koncercie, kiedy ludzie zaczynają się ustawiać do wyjścia, dla nas właśnie zaczyna się praca. Wchodzimy po schodach, które prowadzą za kulisy sali barcelońskiej Razzmatazz, miejsca, gdzie koncertowały najbardziej znane grupy rockowe i gdzie powstały niezliczone legendy z seksem, narkotykami i rock'n'rollem w rolach głównych. To, z czym się spotykamy, jest dużo bardziej prozaiczne: grupa ludzi je kolację i rozmawia popijając wino i piwo.

Umieszczają nas w małej sali obok jadalni i oferują piwo. W pewnym momencie pojawia się Yann Tiersen z dżinem z tonikiem w ręku. Po krótkiej oficjalnej prezentacji przychodzi czas na wywiad. Skąd ta zmiana stylu? - Zdecydowałem się na użycie gitary elektrycznej, aby dodać nieco świeżości i energii mojej pracy, odpowiada 36-letni piosenkarz z przeszło 10-letnim doświadczeniem.

Tiersen uzasadnia zmianę: Tym, co zapoczątkowało moją pasję do muzyki był rock, wyjaśnia. Na początku lat 80., Joy Division i Nick Cave stali się punktami odniesienia dla młodego Tiersena, który współpracował z licznymi grupami rockowymi i porzucił studia w konserwatorium.

W laboratorium doktora Tiersena

Backstage at Barcelona's Razzmatazz (Photo: Gonzalo Ovejero/ almostdesign.comPod koniec okresu dorastania, odkryłem, że instrumenty akustyczne pozwalały mi eksperymentować z nowymi rzeczami, dodaje, nawiązując do klasycznych instrumentów, na których nauczył się grać w dzieciństwie: fortepianu i skrzypiec. Wracając do konserwatorium, rozszerza swoje zainteresowania do narzędzi i mechanizmów muzycznych, np. fal Martenota, mandoliny i zabawkowego fortepianu dziecięcego, których użycie stanie się potem znakiem firmowym artysty.

No un home de bandes sonores(Gonzalo Ovejero/ almostdesign.comDla mnie najważniejsze w procesie twórczym są próby i błędy, kiedy nie wiem dokąd zmierzam, mówi podekscytowany. Jak więc komponuje? Szybko daje nam przykład procesu nagrywania kreatywnego. Na "Les Retrouvailles" wziąłem małą bazę perkusji, piętnastominutowe solo, i pracowałem nad nią tak wytrwale, że trzeciego dnia pracy piosenka była gotowa. Na początku nie wyobrażałem sobie, że mogłaby brzmieć w taki sposób.

Ciężar Amelii

W zgodzie z duchem innowacji, artysta składa zaskakujące wyznanie. Myślę, że moim zadaniem nie jest robienie muzyki dla kina. Lubię pracować bez konkretnego kierunku, co jest sprzeczne z ideą ścieżki dźwiękowej, ponieważ obraz sam z siebie zaznacza punkt końcowy. Biorąc to pod uwagę, nie dziwi nas, że jego praca jako kompozytora ścieżek dźwiękowych jest "epizodyczna".

Jaką zatem rolę w jego życiu odegrała Amelia, film, który sprawił, że stał się sławny w całej Europie? Choć przyznaje, że "była wielka szansą" i przyjął propozycję "z ochotą", podkreśla, że nie zaangażował się zbytnio. Napisał "tylko trzy nowe piosenki", a piosenek wybrał z poprzednich albumów. Jakoby przecząc temu, co właśnie powiedział, przyznaje w dalszej kolejności, że kino jako forma ekspresji artystycznej go zachwyca.

To, co wyróżnia Yanna Tiersena jest współpraca z licznymi kompozytorami, jak Dominique A, Neil Hannon, Shannon Wright, Jane Birkin. Daleki od chęci pracy z artystami, których jest fanem, Yann Tiersen zapewnia, że woli pracę z "ludźmi podążającymi własnymi drogami" ze względu na "przyjemność dotarcia do wspólnego celu". Przyznaje również że ma pewne upodobanie kobiecych głosów.

Będę głosować, nie mam wyboru

Live at Razzmatazz, Barcelona (Gonzalo Ovejero/ almostdesign.comZ związku ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi we Francji, nie możemy zakończyć rozmowy, nie pytając jaki będzie jego wkład w kampanię. Będziemy w trasie w Ameryce Południowej, mówi, uśmiechając się. Po chwili, pokazuje swoje bardziej wojownicze oblicze. Będę głosować, nie mam wyboru. Nawet jeśli lewica ma bardziej centrowy program, alternatywa jest jeszcze gorsza.

W trakcie swojej kariery artystycznej Tiersen wyrażał w jasny sposób swoje poglądy polityczne. Podczas drugiej tury wyborów we Francji w 2002 roku, stojąc przed możliwością, że Le Pen zostanie prezydentem, Tiersen zaangażował się współpracując z francuską raperką, Diam's. Praca z Diam's jest jasną deklaracją polityczną, chociaż rap niekoniecznie jest tym, co lubię najbardziej, wyjaśnia. Ze współpracy powstał hit "Ma France a Moi" (Moja Francja i ja), piosenka inspirowana francuskimi "banlieues" - przedmieściami.

Jaka jest więc Francja Yanna Tiersena? Myślę, że Francja jest krajem zamkniętym w sobie, w XXI wieku, w kontekście całej Europy, mówi stanowczo. Biorąc za przykład różnice między publicznością francuską i zagraniczną, stwierdza: My, Francuzi, za dużo myślimy. Powinniśmy być bardziej bezpośredni, umieć reagować.