Z Maroka do Hiszpanii z żołądkiem pełnym haszyszu

Artykuł opublikowany 10 czerwca 2009
Artykuł opublikowany 10 czerwca 2009
„Rif – raj Kifu”. Rymowanka, która stała się jednocześnie hasłem promującym wśród turystów Szafszawan, górskie miasteczko na północy Maroka znane ze swoich niebieskich uliczek i pól haszyszu. To właśnie stąd tony konopi wyruszają do Europy.

„Pierwszy raz w Szafszawanie? Witam Cię, mój przyjacielu. Chcesz coś zapalić?”. Ledwie co przyjezdny, a już go nagabują. Rif, górski region na północy Maroka, żyjący w rytmie bębnów, jest bardziej znany z produkcji konopi oraz żywicy niż ze swojej muzykalności. Według raportu Biura Narodów Zjednoczonych ds. narkotyków i przestępczości z 2006 roku Maroko jest pierwszym producentem i eksporterem haszyszu. Szafszawan stał się „hiszpańskim Amsterdamem”. Europejczyk jest tam z definicji dobrym konsumentem. Kultura haszyszu jest tu tradycją. Fenicjanie, zanim odkryli właściwości odurzające konopi, używali ich jako ubrania. Jeszcze dziś Rifianie palą je w formie kifu tłoczonego do fajki z dwiema porcjami marihuany i jedną porcją czarnej tabaki. Według Obserwatorium geopolityki narkotykowej to popyt Europy w latach 70. radykalnie odmienił tutejszą produkcję, pomnażając zbiory 30-40-krotnie w przeciągu 20 lat.

Niepewni wieśniacy

Odizolowany od Maroka przez łańcuch gór, a także przez wysoki przyrost demograficzny, Rif jest regionem bardzo biednym, któremu brakuje podstawowych narzędzi i pomocy w rozwoju. W czasie protektoratu francusko-hiszpańskiego jedynie w części kontrolowanej przez Francję uprawa tego narkotyku były zabroniona. Pod koniec lat 50. rząd nie był w stanie sprzeciwić się głównym walczącym umożliwiając niepodległość Maroka.

Jeśli wioski postanowią założyć plantację w formie tarasów, urwista rzeźba terenu nie pomaga w rolnictwie. Pola konopi można dostrzec pośrodku półpustynnego krajobrazu lub w lasach, których powierzchnia maleje w zawrotnym tempie. W tym tempie w przeciągu 20. lat w okolicy Ketama blisko 20 000 hektarów lasu zostanie zastąpione polami konopi. Poza tym monokulturowość niszczy strukturę społeczną Rifu.

Beni Mala, wioska w okolicy Szafszawanu, położona między górami a morzem. Położenie w niedużej odległości od wybrzeża europejsko-afrykańskiego sprzyja sprzedaży haszyszu. Konopie są uprawiane na jednym zboczu góry, a z drugiego jej zbocza odpływają do Europy. Można wyróżnić dwa rodzaje upraw. Te o długości jednego metra są najwyższej jakości. Te o długości trzech metrów są wysyłane np. do Amsterdamu. Jedynie mężczyźni zajmują się produkcją. Kobiety mają się zajmować obowiązkami domowymi. Noszą na plecach olbrzymie wiązki drewna, gotują i zajmują się gospodarstwem. Ich życie jest niepewne. Rodziny prawie nic nie otrzymują, to znaczy od 1 do 5% ceny ostatecznej haszyszu na rynku, równowartość od 10 000 do 70 000 dirhamów (900-63 000 euro) rocznie. Wielu z nich decyduje się wyruszać w podróż taką samą drogą jak narkotyki. Przekroczyć cieśninę i oddać swoje ręce do pracy w Europie.

Konfiskaty w Hiszpanii

Mafia zajmująca się transportem zarabia krocie w milionach, a nawet miliardach. Rifańskie złoto podróżuje na barkach lub w żołądkach. Przewoźnicy połykają „karmelki” owinięte w celofan. Porcje są sprzedawane również turystom przekraczającym granicę. W 2004 roku 80% konfiskat dotyczyło haszyszu pochodzącego z Maroka, z czego połowę przejęto w Hiszpanii… A potem opisy przejęć zapełniają kolumny gazet hiszpańskich. Poza tym narkotyki to nie jedyne zajęcie mafijnego świata. Rif jest także miejscem sekretnych przejść. Na ścieżkach są zainstalowane kable, które nocą służą w grotach, które obfitują w równoległy świat.

Od 2005 roku akcje koszenia zmniejszają ilość pól konopi. Za przykład służy region Larache na południe od Tangeru. Według Międzynarodowego Organu Kontroli Środków Odurzających (INCB) Maroko zmniejszyło o 40% powierzchnię upraw między 2004 a 2005 rokiem. Stolica kraju – Rabat - chciałaby skończyć z uprawami haszyszu do 2018 roku. Parki narodowe, infrastruktura turystyczna... Alternatywny rozwój jest teraz na fali. Próby te są wspierane przez europejskie instrumenty finansowe, których celem jest zastąpić uprawę haszyszu innymi uprawami lub rozwinąć ekologiczną turystykę dla fanów trekkingu. Tylko jak przekonać rolników, aby zmienili uprawę haszyszu na uprawę jęczmienia, która jest od dwunastu do szesnastu razy mniej opłacalna? W okolicy Szafszawanu chłopi pozostają optymistami. Nazwa „kif” pochodzi od arabskiego słowa „kef”, które oznacza „przyjemność”. – Jesteśmy pierwszymi dostawcami przyjemności dla Europy – tłumaczy Amine, przewodnik górski. – Jak długo będzie zapotrzebowanie, tak długo powinniśmy kontynuować produkcję.