Za murem natura

Artykuł opublikowany 29 maja 2008
Artykuł opublikowany 29 maja 2008

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Żelazna kurtyna pozostanie na zawsze symbolem podziału między ludźmi. Ironicznie, fauna i flora znalazły tam schronienie podczas 40 lat... w pasie zieleni, dzisiaj rezerwacie przyrody.

Jedyny taki rezerwat na świecie. Góry, bagna, lasy... Ten korytarz dzikiej natury rozciąga się na ponad 8 500 kilometrach, od Finlandii aż po Grecję. Od momentu otwarcia granic, ta ziemia niczyja, niedawno jeszcze chroniona przez żelazną kurtynę, jest w niebezpieczeństwie. Począwszy od grudnia 1989, miesiąc po upadku Muru, 400 ekologów z Niemiec Wschodnich i Zachodnich, zebrało się, mając za cel ochronę tej strefy. Jeśli pierwszy niemiecki projekt, kierowany przez doktora Kaia Fröbela, dotyczył tylko starej granicy (odtąd wewnętrznej) państwa, inicjatywa od tego momentu została rozszerzona na całość szlaku dawnej żelaznej kurtyny. Nazywa się go dzisiaj pasem zieleni. Jest domem wielu setek gatunków zwierząt i roślin, z których niektóre, bardzo rzadkie, są wpisane na listę gatunków bliskich wyginięcia. Wbrew wszelkim oczekiwaniom, naukowcy odnaleźli tam niespotykaną bioróżnorodność. Dzięki temu, że aktywność ludzka jest tam tylko w bardzo niewielkim stopniu obecna, pas zieleni pozwala na swobodną migrację zwierząt pomiędzy ich różnymi środowiskami naturalnymi, podczas gdy w innych miejscach jest ona bardzo trudna, lub wręcz niemożliwa. Takie wędrówki są jednak niezbędne do życia, ponieważ to one pozwalają zapewnić różnorodność genetyczną gatunków, takich jak wilk, niedźwiedź, które potrzebują ogromnych przestrzeni do życia.

Zielony brzuch Europy

Oczywiście, ten pas nie ogranicza się tylko do strefy starego obszaru przygranicznego. Ponad 3000 obszarów zachowania gatunków rozciąga się aż do 25 kilometra z jednej i z drugiej strony szlaku żelaznej kurtyny. W ten sposób, umożliwione jest połączenie wielu parków narodowych, chronionych krajobrazów naturalnych zaklasyfikowanych do Natury 2000, i rezerwatów przyrody. To zresztą od narodowego parku węgierskiego Fertö-Hanság, usytuowanego na granicy z Austrią, rozpoczęto w 2004 rozszerzanie środkowoeuropejskiego pasa zieleni.

Na poziomie europejskim, inicjatywa jest kierowana przez Komitet Europejski Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody i Jej Zasobów (UICN) z siedzibą w Brukseli. Partnerzy lokalni (NGO i agencje rządowe) proponują następnie projekty do koordynatorów UICN w każdym kraju. Alois Lang jest Austriakiem i pracuje jako koordynator regionalny projektu w Sarród na Węgrzech od 2005 roku. Obecnie, jego Komitet zajmuje się wieloma realizacjami wzdłuż Pasa zieleni: "Pracujemy nad projektem ekoturystyki blisko granicy z Leningradem, pomiędzy Finlandią, Rosją i Estonią. Chodziłoby o stworzenie ścieżek rowerowych, jak również miejsc obserwacji ptaków, aby podkreślić naturalne atuty tego regionu. Jesteśmy także w kontakcie z organizacją, która usiłuje ochronić jezioro na granicy pomiędzy Czarnogórą i Albanią, przed transformacją w strefę wypoczynku turystycznego przez inwestorów zagranicznych".

Niedoceniane przez opinię publiczną

Projekt jest postrzegany bardzo różnie przez ludność, w zależności od regionów. Raz widzą w nim doskonałą możliwość rozwoju, to znowu ważną akcję dotyczącą ochrony ekologicznej. Doświadczenie łączy się czasami z projektami edukacyjnymi, jak na granicy austriacko -słowackiej. Jednak, według sytuacji ekonomicznej, politycznej i interesu kulturowego w stosunku do środowiska, pas zieleni pozostaje czasami niedoceniany przez ogół.

Na poziomie państw, najbardziej aktywne nie zawsze są te, których ludność jest najbardziej zaangażowana. "Bardzo często łatwo jest włączyć ludzi do współpracy na poziomie lokalnym", zapewnia Alois Lang. "Ludność z dwóch stron granicy łączą często te same korzenie etniczne, wspólna kultura, lub podobne warunki życia. To jest z jednej strony kwestia dyplomatyczna, a z drugiej zaangażowania ludności". Gdy niektórzy wolą oglądać przejeżdżający pociąg, inni stają się niewiarygodnie aktywni. Niemcy, Norwegia, Holandia, Austria, czy jeszcze Szwajcaria, znajdują się pomiędzy największymi współpracownikami projektu. Unia Europejska też się nim interesuje i powinna wkrótce przyznać mu dofinansowanie. Niektóre partnerskie agencje rządowe pomagają w komunikacji, inne dostarczają materiałów.

Pogodzić Wschód z Zachodem

Politycznie, inicjatywa jest tak bardzo symboliczna, że zgromadziła wokół tych samych celów państwa z dwóch starych bloków. Ochrona bioróżnorodności i naturalny charakter terenów przygranicznych przy zachowaniu ludzkiej aktywności na obszarach chronionych: to powinno stać się modelowym działaniem. Ponadgraniczny charakter projektu wymaga stałej współpracy pomiędzy krajami, których dotyczy. Taki sam stopień zaangażowania nie charakteryzuje wszystkich, nie mają także tych samych metod dotyczących chronienia środowiska naturalnego lub akcji permanentnego rozwoju. Niektóre organizacje pozarządowe nie akceptują jeszcze takiego schematu wspólnej pracy. Ten podział doświadczeń dowodzi jednak, pod pewnymi względami, że jest możliwe zapewnienie przyzwoitych dochodów ludności lokalnej bez zbytniego zniszczenia natury, odwołując się do intensywnego rolnictwa, na przykład. To w takim przypadku widać, kiedy aktywność ekonomiczna wydaje się być główną stawką, jak z inwestycjami dotyczącymi nieruchomości niedaleko jeziora czarnogórskiego, czy stacją narciarską, która ma powstać na granicy pomiędzy Bułgarią i Serbią, że współpraca z autorytetami lokalnymi znajduje czasami pewne ograniczenia. "Te projekty są konkretnymi środkami dla lokalnych polityków, żeby pokazać, że mogą coś zmienić. Oni uważają, że miejscowa ludność może tylko zaaprobować coś takiego, jak stworzenie miejsc pracy", ubolewa Alois Lang. Ale jest to czasami słona cena do zapłacenia, ponieważ poświęca się nie tylko swoje środowisko, ale także część lokalnej kultury. A raz wprowadzona zmiana, nie da się odwrócić. My chcemy dowieść, ze istnieje alternatywa".