Zarys przedmieścia

Artykuł opublikowany 17 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 17 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Od hip hopu po swoisty slang – verlan (polegający na zmianie szyku sylab w słowach), „kultura przedmieść” kipi własną twórczością. W reakcji na zjawisko bezrobocia i przemocy, w miejskich gettach - od Paryża po Bukareszt - powstają niezliczone projekty artystyczne.

Hip hop. Te dwie onomatopeje oddają to czym jest kultura miejskich gett, charakterystyczna dla przedmieść wielu metropolii. Na początku lat 80-tych, w miastach Europy zachodniej pojawia się nurt rodem ze Stanów Zjednoczonych, który pozwala wypowiedzieć się młodzieży żądającej uznania własnej tożsamości.

Wieloetniczność i rap

Młodzi ludzie skupieni w swego rodzaju „grupach plemiennych” nieustannie tworzą własne kody rozpoznawcze, między innymi poprzez taniec (breakdance), muzykę (rap, R&B), sztuki graficzne (graffiti), sposób ubierania się „streetwear”: czapka basebalówka, szerokie spodnie typu baggy nawiązujące do amerykańskiego świata więziennego, gdzie skazanym nie pozwalano nosić pasków, do tego duża ilość rzucającej się w oczy biżuterii.

Świat ten odzwierciedlają także kultowe filmy jak „Nienawiść” (Kassovitz, 1995), idole typu Eminem czy Fifty Cent i moda. Znani raperzy tworzą własne markowe ubrania: „FUBU” autorstwa LL Cool J czy „Com 8” Joey’go Starra z NTM.

Ta żyjąca trochę obok społeczność oferuje młodym mieszkańcom przedmieść możliwość domagania się uznania własnej odrębności, wyrażania nurtujących ich obaw i rozczarowania dotychczasowym modelem integracji. We Francji, „mowa na wspak” powstała wśród chłopaków z przedmiejskich blokowisk by wejść następnie masowo do potocznego słownictwa. Do żargonu tego trafiają ponadto skróty fonetyczne znane z SMSów, różnego rodzaju anglicyzmy bądź wyrażenia arabskie typu „wesh, wesh” zamiast „cześć”.

Nowa obyczajowość odkrywa ponownie język, literaturę, a przede wszystkim historię i kulturę dawno zapomniane przez oficjalne podręczniki. Rap ma swoje korzenie w sztuce słownej afrykańskich czarowników, w bluesie, muzyce czarnych niewolników siłą osadzonych w Ameryce. Ta muzyka w swej istocie jest protestem przeciwko ustalonemu porządkowi. Od daty ukazania się pierwszego przeboju „Rapper’s delight” zespołu Sugar Hill Gang, rap zdobył rynki stając się towarem poszukiwanym, popularyzowanym przez wielu komercyjnych artystów jak MC Solaar lub IAM we Francji, Samy Deluxe w Niemczech czy 7 notas 7 colores w Hiszpanii, odtąd słuchanym przez ogół młodzieży. Legenda, słowa, symbole... kulturę betonowych dzielnic odnajdujemy dzisiaj na wszystkich europejskich przedmieściach. Budzi ona często niezrozumienie u tych, którzy nigdy nie mieszkali w takich miejscach.

Sztuka made in przedmieście

Wobec przepaści kulturowej jaka dzieli tę społeczność od elit, a także wzajemnego niezrozumienia, sztuka w szerokim tego słowa znaczeniu może okazać się furtką dla wielu młodych ludzi z miejskich gett, którzy na co dzień spotykają się problemem masowego bezrobocia a przyszłość rysuje się przed nimi bardzo niepewnie. Przedmieścia europejskich miast były już obiektem wielu projektów artystycznych mających na celu integrację zamieszkujących je społeczności. Już dawno temu rozmaite stowarzyszenia doszły do wniosku, że sztuka może być niezłym czynnikiem integracji wśród ludności napływowej, zepchniętej do gorszych dzielnic. Organizacja „Banlieue d’Europe” („Europejskie przedmieście”) skupiająca pracowników nauki, przedstawicieli samorządów i ludzi sztuki od 1992 roku pracuje nad różnymi formami aktywności artystycznej w tych środowiskach.

Dobrym przykładem jest centrum kształcenia przy International Munich Art Lab stworzone w 2001 roku po sukcesie odniesionym przez „WestEndOpera”, hiphopową operę graną przez młodych ludzi, którzy zerwali ze szkołą. Centrum stawia sobie za cel umożliwienie zdobycia przez młodzież nie mającą zawodu pewnych umiejętności artystycznych (taniec, teatr, muzyka), dzięki którym będzie ona mogła odnaleźć się na rynku pracy.

W Villeurbanne, na przedmieściach Lyonu, Ekumeniczny Ośrodek Kultury (CCO) promuje różnorodność kulturową i wspiera projekty artystyczne rzeźbiarzy, aktorów, graficiarzy... ułatwiając im kontakty z oficjalnymi instytucjami kulturalna. Dla Fernanda Leite z Ekumenicznego Ośrodka Kultury, „sztuka stwarza możliwości”, zwłaszcza dla środowisk imigranckich słabo zintegrowanych, które często „idealizują własną przeszłość i tradycyjną kulturę”.

W Rumunii, Sylvia Cazacu, należąca do stowarzyszenia „Banlieues d’Europ’Est” („Przedmieścia Wschodnioeuropejskie”), podkreśla, że „młode pokolenie pozostaje bardzo nieufne wobec polityki i wszelkich oficjalnych strategii. Działalność stowarzyszeniowa staje się w tej sytuacji instrumentem najwłaściwszym i najbardziej skutecznym by zmienić istniejący stan rzeczy”. Stowarzyszenie młodych promuje w Bukareszcie lokalną kulturę dzielnicy, sztukę graffiti, hip hop i przygotowuje program „rewolucja kulturalna 2020”. Nawet jeśli nie jest to cudowna recepta na „chorobę przedmieść”, wszystkie te doświadczenia tworzą zbiór pomysłów, z którego politycy winni czerpać całymi garściami. Oby tylko umieli słuchać.