Zdaniem Schengen – rocznicowy wywiad

Artykuł opublikowany 23 lutego 2016
Artykuł opublikowany 23 lutego 2016

W zeszłym roku minęło 30 lat od podpisania układu z Schengen. Rok 2015 był najbardziej burzliwym okresem od czasu powstania tej strefy. Pomyśleliśmy, że po przejściu tych wszystkich prób, warto dać Schengen prawo do głosu. Spotkaliśmy się na kawę i wywiad twarzą w twarz na neutralnym gruncie, aby porozmawiać o przeszłości i przyszłości. 

Schengen, w zeszłym roku skończyłaś 30 lat. Piękny wiek! Sądząc po filiżance podwójnego espresso, którą przed tobą stoi, jeszcze dochodzisz do siebie po zeszłorocznym świętowaniu?

 Schengen: [Uśmiecha się] Gdyby rzeczywiście tak było... Szczerze mówiąc, praktycznie nie świętowałam, bo nieustannie byłam zajęta sprzeczkami z rodziną i sąsiadami. Niestety często znajduję się w centrum tych konfliktów. Jak pewnie wiesz, praca, którą wykonuję dla naszej rodziny, jest niezwykle ważna, jednak spotykam się ze znacząco różniącymi się zdaniami na temat tego, jak ta praca powinna wyglądać. Konflikt znacznie zaostrzył się w zeszłym roku. Wiele osób mnie krytykowało. Bywały chwile, że bałam się o własne życie. Tak naprawdę nie było co świętować.

 Przykro mi to słyszeć. Kiedy przyszłaś na świat w 1985 roku, twoja rodzina była znacznie mniejsza i tak naprawdę nikt nie wiedział, jaka czeka cię przyszłość.

 Schengen: Może ci się tak zdawać. Jednak w tamtych czasach wszystko było przejrzyste. 14 czerwca 1985 r. urodziłam się w małym mieście w Luksemburgu, od którego pochodzi moje imię „Schengen”. Moja ówczesna rodzina – Niemcy, Francja, Belgia, Luksemburg i Holandia – zdecydowała, że powinnam zaprzestać kontroli paszportowej na ich granicach. Celem było stopniowe zniesienie granic wewnątrz Europy.

 Jakie konsekwencje miało to dla twojej rodziny? 

 Schengen: Oznaczało to, że członkowie mojej powiększonej rodziny mogli się łatwiej odwiedzać. Kiedy na przykład podróżowali z Niemiec do Francji, nie musieli przechodzić kontroli na granicy.

 To wszystko?

Schengen: Brzmi znacznie łatwiej, niż wyglądało w praktyce. Zniesienie kontroli na granicach wymagało zapewnienia standardów bezpieczeństwa oraz wdrożenia przepisów wizowych między stronami porozumienia. Zaledwie chwilę po moich piątych urodzinach (19 czerwca 1990 r.) podpisano układ z Schengen, w którym sprecyzowano moje zadania: ujednolicenie zasad wjazdu do kraju oraz wprowadzenie jednolitej wizy Schengen, ustanowienie współpracy policyjnej oraz wymiarów sprawiedliwości, przeciwdziałanie transgranicznemu przemytowi narkotyków oraz wprowadzenie przejrzystych zasad dotyczących migracji. Tym samym powstała wspólna przestrzeń bezpieczeństwa i sprawiedliwości.

Miałaś dużo do zrobienia. To niełatwe zadanie dla tak młodej osoby!

Schengen: W pewnym sensie się zgadzam. Przede wszystkim brakowało mi niezbędnej wiedzy technicznej i prawnej. Porozumienie weszło w życie 1 września 1993 roku, jednak wspólnie podjęte decyzje znalazły praktyczne zastosowanie dopiero 26 kwietnia 1995 r. Mój zespół potrzebował trochę czasu na stworzenie baz danych oraz powołanie organów ochrony tychże danych, takich, jakie widzimy dzisiaj. Początkowo priorytetem były zewnętrzne granice Unii Europejskiej, jednak z czasem stało się jasne, że muszę również pracować nad naszymi wewnętrznymi granicami. Na mocy protokołu będącego częścią Traktatu amsterdamskiego z 2 października 1997 r., stałam się częścią ustawodawstwa UE. [Schengen uśmiecha się z satysfakcją.]

Więc wtedy powiększyła się twoja rodzina… 

 Schengen: Zdecydowanie, jednak nie do końca pamiętam w jaki sposób! [Unosi brwi, przechyla na moment głowę i puka palcem wskazującym w czoło] Chyba pamiętam: Włochy dołączyły w 1990 roku, Hiszpania i Portugalia w 1991, Grecja w 1992 i Austria w 1995. Dania, Finlandia i Szwecja – wyobraź to sobie! Od 1996 r. nawet kraje spoza UE chciały do nas dołączyć. W 2007 roku do rodziny należały już także Czechy, Litwa, Łotwa, Estonia, Polska, Malta, Węgry, Słowenia i Słowacja. Koniec końców dołączył także Liechtenstein, nie należący do Unii Europejskiej. Bułgaria, Rumunia, Cypr i Chorwacja nie są jeszcze pełnoprawnymi członkami, jednak niebawem z pewnością będą.

Imponujące!

 Schengen: Znacznie powiększyliśmy się przez ostatnich kilka lat, jednak na przykład Anglia i Irlandia nie należą do strefy Schengen. Pozostajemy jednak z tymi państwami w relacji współpracy. Pracujemy nad zapewnieniem współpracy policyjnej oraz sądowej poprzez System Informacyjny Schengen (w skrócie SIS). Jednakże wspomniane kraje nie wydają wiz Schengen i nadal przeprowadzają kontrole graniczne.

To by wyjaśniało dlaczego docierając na lotnisko w Londynie nadal trzeba stać w kolejce do kontroli paszportowej. Z drugiej strony, kontrole graniczne w niektórych miejscach przywrócono. Co więcej, w związku ze wzrastającą liczbą uchodźców, były głosy, że nie jesteś już w stanie właściwie wykonywać swoich obowiązków.

 Schengen: Moment. Musisz spojrzeć na to inaczej. Mój obowiązek – ułatwienie mobilności wewnątrz UE – wiąże się we wzmocnieniem zewnętrznych granic UE. Jak wspomniałeś, kiedy przyszłam na świat, nikt nie przewidział kierunku, w którym podąży Europa, poziomu migracji, źródeł konfliktów oraz tego, które z wymienionych zagadnień będzie miało największy wpływ na moją pracę. Odmienne poglądy co do tego, jak poradzić sobie z tymi wyzwaniami, doprowadziły do rodzinnych kłótni, o których mówiłam. Uważam, że w takiej sytuacji powinniśmy trzymać się razem oraz poszukiwać trwałych rozwiązań.

Jakie jest twoje zdanie? 

 Schengen: Po 30 latach życia i zdobywania doświadczenia zawodowego doszłam do wniosku, że nie możemy podejmować decyzji w pojedynkę. Rozwiązywanie wszelkich spraw powinno opierać się na interdyscyplinarnym i innowacyjnym podejściu. Oznacza to posługiwanie się wiedzą naukową, praktyczną i polityczną, jak również branie pod uwagę zdania młodszych pokoleń.

Schengen, dziękuję za Twój czas!

---

W nadchodzących tygodniach Cafebabel opublikuje serię artykułów autorstwa Polis180 e.V. na temat różnych aspektów strefy Schengen oraz związanej z nią wizji Europy bez granic. Autorem tego artykułu jest Natalie Welfens.