„Zjednoczone Stany Miłości”: szara Polska, szara miłość

Artykuł opublikowany 17 marca 2016
Artykuł opublikowany 17 marca 2016

Zjednoczone Stany Miłości Tomasza Wasilewskiego to film o czterech kobietach poszukujących szczęścia w świecie bloków z wielkiej płyty i rosnącego w siłę kapitalizmu. Na tegorocznym festiwalu Berlinale zdobył Srebrnego Niedźwiedzia za najlepszy scenariusz.

W latach 90. Polska zmieniała się w szaleńczym tempie. W kraju uległy, szary socjalizm ścierał się z niedojrzałym kapitalizmem. Jednak ten ostatni czuł na plecach oddech zbliżającej się wolności i nie bardzo wiedział, co z tym zrobić. Po każdym kroku wprzód wykonywał dwa w tył, wycofywał się i skrywał za betonowymi blokami, aby zrobić tam jakieś głupstwo.

Akcja filmu Zjednoczone Stany Miłości Tomasza Wasilewskiego rozgrywa się w małej, bliżej nieokreślonej miejscowości. Powstałe znikąd miejsce na przedmieściach to rekonstrukcja tamtych realiów, odtworzonych w małej skali i z prefabrykatów. Lustrzane odbicie wielu innych osiedli to utopia przeznaczona dla obywateli socjalizmu. Miejscowość położona jest w pobliżu fabryki rzeczy wszelakich. Mieszkańcy mają dostęp do wszystkiego, czego potrzebują: jest tu szkoła, kościół pękający w szwach w niedzielę, szpital, basen i cmentarz.

Miasteczko nie jest jednak ukończone ani wtedy, gdy w 1980 r. Lech Wałęsa przeskakuje przez ogrodzenie stoczni w Gdańsku, ani gdy upada mur berliński. Wiele rzeczy się zmienia, inne pozostają takie same. Otwierają się klub fitness oraz wideoteka, którą prowadzi jedna z głównych bohaterek – Agata (Julia Kijowska). W szkole lekcje rosyjskiego zastępuje angielski, zmienia się również nauczycielka (Renata). Wszystko zdaje się być wyjątkowo niestabilne. Wartości zmieniają się z dnia na dzień, błyskawicznie.

Powoduje to powstawanie wielu absurdalnych sytuacji, które w filmie ukazano z nutą groteskowego humoru, ale też z wyczuciem i świeżością – takie jest zresztą całe polskie kino. Jednak przede wszystkim chodzi tu o wielkie marzenia, wódkę i miłość – trio co prawda zaineresowane polityką, lecz bardzo na nią odporne, podobne do pobliskiej Wisły, w której utonęło wielu, a która, czając się pod grubą warstwą lodu, pozostaje szczególnie niebezpieczna zimą.

Wszystkie składniki miłości można znaleźć nawet tu, w świecie, który ma niewiele do zaoferowania i w którym przez cienkie jak papier ściany słychać każde słowo sąsiada. Miłość w filmie Wasilewskiego jest nie tylko bezwzględna, jest również nieunikniona, absolutna i niebezpieczna. W pewnym sensie przypomina polski kapitalizm lat 90., czy też dziecinnego dyktatora upokarzającego bohaterki opowieści. Poniża je, gani, ale i daje niezwykłą siłę: chęć zemsty. Miłość ma tu wpływ na wszystko i wymaga wszystkiego. Nie sposób opowiedzieć o niej, czy choćby uchwycić ją w sposób linearny, co odzwierciedla narracja filmu.

Zjednoczone Stany Miłości to poruszająca opowieść o czterech kobietach poszukujących szczęścia w tym świecie - bez względu na wszystko. W tej bezwzględności można odnaleźć uniwersalny charakter opowieści, jej złożoność i koloryt. Jeśli ktoś pyta, dlaczego wszystko tu jest znowu takie szare, to znaczy, że nie zrozumiał, o co tu tak naprawdę chodzi.

__

Artykuł autorstwa ekipy lokalnej cafébabel Berlin.