Zniesienie obowiązku wizowego - czy Bośniacy zaleją Europę?

Artykuł opublikowany 4 stycznia 2011
Artykuł opublikowany 4 stycznia 2011
Dla Bośniaków i Albańczyków rok 2011 może stać się rokiem swobodnych podróży. W połowie grudnia 2010 weszła w życie decyzja z 8 listopada 2010 r. o zielonym świetle dla zniesienia obowiązku wizowego dla Bośniaków i Albańczyków w 25 krajach strefy Schengen. Decyzja wejdzie w życie od połowy grudnia. To radosna nowina dla obywateli Bośni i Hercegowiny zmęczonych kolejkami w ambasadach..
Ale warunki postawione przez Unię Europejską dla otwarcia granic jeszcze zagrają na nerwach wielu z nich. Reportaż.

W przeddzień piętnastej rocznicy podpisania porozumienia z Dayton (14 grudnia 1995 r.) kończącego wojnę, która w latach 1992-1995 spustoszyła i podzieliła kraj, obywatele Bośni i Hercegowiny jednogłośnie wyrażają swoją radość. „Jestem zachwycona faktem zniesienia wiz”, przyznaje Armira Turković, lat 30, prawniczka z Sarajewa. „Zbyt długo byliśmy traktowani jak 'obywatele drugiej kategorii'. Procedury wizowe były tak skomplikowane i upokarzające...”

„Powiew wolności”

Dotychczas, aby otrzymać wizę turystyczną, trzeba było przejść drogę przez mękę. „Proces wizowy był za każdym razem długi i kosztowny”, potwierdza Bojana Ilić, 31 lat. „Potrzebowaliśmy niezliczonych dokumentów, a niektórzy z nas nie wiedzieli, jak je zdobyć i do kogo się zwrócić. Nie mówiąc już o niekończących się kolejkach przed ambasadami bez względu na deszcz, śnieg czy upał. A wszystko po to, żeby na samym końcu wizy nie dostać. Podsumowując, dla Bośniaków jest to 'powiew wolności'”.

„Z wizą czy bez, nic się nie zmieni.”

Wielu młodych ludzi zniechęconych procedurami wizowymi do tej pory nigdy nie przekroczyło granic swojej ojczyzny. Rzecz niewyobrażalna dla ich rówieśników urodzonych w krajach Unii Europejskiej. Stąd nowe pomysły. Davor Miljević, 27-letni grafik, poważnie rozmyśla o spędzeniu kilku dni wakacji w Europie. Gdzie? Jeszcze nie zdecydował, ale wkrótce wyrobi sobie paszport biometryczny i już przegląda oferty lokalnych biur podróży. Nie wszyscy podzielają jego entuzjazm. Mimo że biura podróży liczą na większe zainteresowanie wycieczkami do krajów europejskich, wielu Bośniaków woli odwiedzić swoje rodziny i przyjaciół - mimo zniesienia obowiązku wizowego ich oferty pozostają zbyt kosztowne.

„Z wizą czy bez, nic się nie zmieni", ubolewa Nataša Lazić, studentka, 29 lat. „Ludzie, których do tej pory było stać na podróżowanie, nadal będą to robić, a reszcie pozostaje ta satysfakcja, że nie żyjemy już w getcie.”

W kolejce po paszport biometryczny.

i stanąć w kolejce do odprawy

Od 8 listopada obywatele oblegają lokalne urzędy, aby uzyskać paszport biometryczny, przepustkę do podróżowania w strefie Schengen. Podwójna liczba podań i coraz dłuższe kolejki doprowadziły do tego, że policja zaapelowała do społeczeństwa o zaniechanie poszukiwań „Świętego Graala”, poza przypadkami siły wyższej.

Wolność warunkowa

„Ten szantaż Europy to hipokryzja.”

Podobnie jak w przypadku reklam, Bośniakom pozostaje dokładnie przeanalizować warunki zniesienia obowiązku wizowego. A te mogą zszokować. Francja, Niemcy, Holandia chciały za wszelką cenę uniknąć masowego napływu próśb o azyl, który nastąpił po zniesieniu obowiązku wizowego dla Serbów i Macedończyków w grudniu 2009 r. Władze rozpoczęły więc kampanię informacyjną na szeroką skalę. Liberalizacja wizowa otwiera wszystkie drzwi Unii Europejskiej na pobyt turystyczny od trzech do sześciu miesięcy, ale nie pozwala ani na stały pobyt, ani na pracę w krajach strefy Schengen. Wstępny warunek posiadania odpowiedniej sumy pieniędzy pozostaje, granice UE będą zamknięte dla Bośniaków z pustymi kieszeniami.

"Europa może poczekać" odpowiada Radmila Kelecevic„Ten szantaż Europy to hipokryzja”, uważa Aleksandar Trifunović, redaktor naczelny magazynu internetowego Buka. „Ponieważ Bośnia i Hercegowina jest bardzo małym krajem, o niewielkiej populacji, nielogicznym jest oczekiwać wielkiej fali imigrantów. Tak czy owak, prawa i regulacje dotyczące imigracji do krajów UE stały się jeszcze bardziej surowe.”

Europa może poczekać

„Europa może poczekać chwilę, mam tutaj mnóstwo rzeczy do zrobienia.”

„Szczerze mówiąc, nie wiem, dlaczego UE tak się nas boi. Jest nas w sumie 4 miliony. Ci, którzy chcieli wyjechać, już to zrobili, znaleźli środki, żeby uzyskać wizę. Inni mają tu swoje życie i rodziny”, podsumowuje Radmila Kelečević, 29-letnia urzędniczka. „Osobiście nawet jako turystka nie chcę od razu wyjeżdżać do Europy. Pracuję i nie mam zbyt wielu dni wolnych, a poza tym wróciłam na studia na uniwersytet. Nie mam nawet paszportu biometrycznego. Europa może poczekać chwilę, mam tutaj mnóstwo rzeczy do zrobienia.”

Fot. Główne (cc)jaumedurgelll/flickr ; Lewitacja: (cc)extractor2000/flickr ; walizki: (cc) Samuel Röonqvist/flickr ; puste Sarajewo: (cc)Worldbank/flickr