„ZNIEWOLONY": opowieść dziwnie aktualna?

Artykuł opublikowany 12 marca 2014
Artykuł opublikowany 12 marca 2014

12 Years a Slave (pl. „Znie­wo­lo­ny") jest fil­mo­wą ad­ap­ta­cją pa­mięt­ni­ków So­lo­mo­na Nor­thu­pa, wol­ne­go czło­wie­ka, któ­re­go w 1841 roku po­rwa­no i ze­sła­no stat­kiem na plan­ta­cję w In­dia­nie, gdzie miał pra­co­wać jako nie­wol­nik. Czego ten dra­mat hi­sto­rycz­ny uczy nas o na­szych cza­sach i o na­szej epoce?

Gdy podczas niedawnego spotkania z reżyserem filmu „Zniewolony” Stevem McQueenem padło pytanie, czy obecnie w Wielkiej Brytanii doświadczenia osób o ciemnym kolorze skóry są złe, odpowiedział: „Co ma być złe? Ja znam tylko swoją historię”. Moja odpowiedź na to pytanie jest zaś taka, że o sytuacji ciemnoskórej części społeczeństwa można wnioskować na podstawie liczby ciemnoskórych pacjentów umieszczanych dziś w szpitalach psychiatrycznych na mocy ustawy o zdrowiu psychicznym. Film „Zniewolony” to historia życia Solomona Northupa, wykształconego czarnoskórego człowieka, który próbuje dostosować się do naznaczonego rasizmem świata białych. Czarnoskóra część społeczeństwa Wielkiej Brytanii nadal próbuje odnaleźć swoją tożsamość i musi zmagać się z instytucjami państwowymi, które nie mają oporów przed przypinaniem im etykietki „złych”, czy „obłąkanych”, zupełnie ignorując kulturowe i psychologiczne wyzwania, którym ludzie ci muszą stawić czoła ze względu na swe pochodzenie.

Polski zwiastun filmu

CHAOS PSYCHICZNY

Już w pierwszej części filmu zaczynamy rozumieć stres, którego doświadcza czarnoskóra osoba próbująca zmierzyć się z drastycznymi formami nierównego traktowania po traumatycznym przeżyciu. W jednej ze scen widzimy odrętwiałego głównego bohatera Solomona Northupa (Chiwetel Ejifor) masturbującego ciemnoskórą kobietę o jasnej karnacji, która wcześniej go o to poprosiła. Solomon myślami jest jednak daleko – dzięki retrospekcji, w której pojawia się jego żona, możemy z łatwością zrozumieć, że mężczyzna nie doszedł jeszcze do siebie po tym, jak odseparowano go od rodziny. 

Scena kończy się niedopowiedzeniem. Po pewnym czasie w pierwszej części filmu nadchodzi jednak ten dojmujący moment, w którym my, widzowie, zaczynamy rozumieć w jaki sposób Northup przeżywa wspomnienia związane z sytuacjami rodzinnymi. W pełni widoczny staje się również jego szok po tym, jak okazuje się, że jest w nieznanym, strasznym miejscu, zakuty w kajdany i traktowany na równi z niewykształconym plebsem. Niektórzy czarnoskórzy mieszkańcy Wielkiej Brytanii nadal zmagają się z tego rodzaju traktowaniem i nieustannie muszą od zera zaczynać swoją walkę o szacunek. Nierówne traktowanie ze względu na kolor skóry rozpoczęło się w okresie niewolnictwa i trwa nadal w naszych czasach. Również dziś zmagamy się rasistowskimi praktykami na rynku pracy. Statystyki wskazują na to, że wśród tych, którzy od początku kryzysu stracili pracę nieproporcjonalnie dużo jest osób czarnoskórych ze średniego szczebla zawodowego (poniżej magicznego szklanego sufitu). W 2012 roku ponad połowa młodych ciemnoskórych mężczyzn nie miała pracy. To dwa razy więcej, niż średnia krajowa w dziedzinie bezrobocia. 

Nadal jesteśmy w pierwszej części filmu. Tym razem widzimy Northupa jako niewolnika. Jest on transportowany na plantację zniecierpliwionych właścicieli w Nowym Orleanie. Po Clemensa, jego towarzysza z celi (Chris Chalk), przybywa właściciel. Kiedy Northup woła o pomoc, Clemens udaje głuchego i opuszcza statek, odchodząc w stronę wolności i „nie oglądając się już za siebie”. Ten fragment do głębi mnie poruszył i doprowadził do łez. Powróciłam na chwilę z Ameryki XIX wieku do brutalnej rzeczywistości, z którą i dziś borykają się czarnoskórzy – brak w niej zaufania i mnóstwo nienawiści. Wszystko to ma miejsce pomimo jednoczesnego umacniania się klasy robotniczej w niektórych częściach Afryki, Karaibów, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii

Po co więc wróciłam myślami do tego, co dzieje się dziś? Być może dlatego, że film, reżyser i postaci pozwalają nam ustanowić relację pomiędzy przeszłością i teraźniejszością i rozpoczynają nieświadomą misję pojednania i poszukiwania prawdy. 

MROCZNE I WYKRZYWIONE RELACJE 

Film „Zniewolony” unaocznia charakterystyczne dla tamtych czasów fizyczne i psychologiczne cierpienie, które odczuwali jedni, by inni mogli się zabawić. To zjawisko było o tyle złożone, że niektórzy, tak jak bohater filmu, rodzili się wolni i otrzymywali wykształcenie, podczas gdy niektórym w zupełności los oszczędził koszmaru niewolnictwa. Film ukazuje mroczne i głęboko wykrzywione relacje między handlarzami niewolników i samymi niewolnikami.

Na początku w mojej świadomości zarysowało się podobieństwo pomiędzy handlarzami niewolników i  współczesnymi bankierami, którzy na giełdzie papierów wartościowych manipulują cenami na rynku handlu ludźmi. „Zniewolony” nie porusza jednak kwestii stricte ekonomicznych. Życie Northupa osadzone jest w kontekście nieludzkiej „rewaluacji” ówczesnych Afrykańczyków trasportowanych Atlantykiem w kontenerach, traktowanych na równi za zwierzętami, za których płacono wysoką cenę i którzy nadawali się do tylko do zbierania bawełny. 

„FOXTROT, KTÓRY INSTYNKTOWNIE PRZYWOŁUJE NA MYŚL PORÓWNANIE"

Historia Solomona Northupa to również analiza zależność między kolorem skóry, a pozycją, którą obecnie zajmują w społeczeństwie osoby czarnoskóre. Uświadamia ona widzów w jaki sposób frustracja spowodowana przekonaniem o byciu „nikim” wpływa na sposób myślenia całego pokolenia, które ledwie sobie radzi wśród innych i jest skazane na głęboko zakorzeniony ból emocjonalny i psychologiczny. Przykładem tego jest sytuacja, w której ciemnoskóra Eliza (Adepero Oduye) zostaje rozdzielona ze swoim dzieckiem rasy mieszanej i sprzedana handlarzowi z innej plantacji. Przez cały czas trwania filmu Eliza nie przestaje płakać. Myśli też, że ulegając nadzorcom zasłuży na to, aby zatrzymać swoje dziecko, co przecież dyktowałaby zwykła przyzwoitość. 

McQueen tańczy szalonego fokstrota między muzyką i obrazem, co instynktownie przywołuje na myśl porównanie między równowagą psychiczną, a brakiem harmonii. Przez cały czas trwania filmu to my, widzowie, mamy obowiązek odgadnąć, czy Northup jest w stanie przetrwać psychicznie i wyzwolić się z narzuconych mu więzów.

Ciężko jest powracać do przeszłości. Za dużo w niej bólu. W scenie kończącej film ze statku za Northumpem krzyczy Patsey i tym razem to Northup nie ogląda się za siebie, bo po 12 latach nareszcie odzyskuje wolność. Dlaczego się nie odwraca i jej nie ratuje nie trzeba w tym momencie nikomu tłumaczyć. Być może dlatego, że każdy z nas spotkał się z niesprawiedliwym traktowaniem i zna kogoś, kto został wysłany do szpitala z powodu problemów psychicznych. Spodziewany się najgorszego, czego symbolem jest cienka granica pomiędzy empatią i destabilizacją, nadzieją i życiową próbą, które zostały ukazane w filmie.