Zrób karierę na wakacjach! Turystka na planie filmowym w Bollywood

Artykuł opublikowany 5 czerwca 2012
Artykuł opublikowany 5 czerwca 2012
„Jestem biała – oto, co pragnie oglądać w kinie indyjska publiczność". Przeczytaj opowieść młodej Europejki, która w trakcie podróży po Indiach trafia na plan bollywoodzkiej produkcji „Desi Boyz” i poznaje (nie mając o tym pojęcia) Toma Cruise’a Bollywood - Akshay’a Kumara.

Ludzie, chcę więcej akcji!!!” Jeden z wielu eleganckich bombajczyków, jakich pełno na planie, i zapewne reżyser filmu, miota się między tancerkami żywo gestykulując. Po 4 godzinach pracy wszyscy odczuwają pierwsze oznaki zmęczenia. To już 136-ty klaps, a na planie jakby nic się nie zmieniło. Ubrany w skórzaną kurtkę mięśniak niestrudzenie wywija swoją partnerką przed kamerami. Po dobrych ośmiu godzinach umiarkowanie interesujących rozmów z innymi statystami, pogrążona w ponurych myślach, usiłuję nabić na patyczek plastikową oliwkę, która pływa w kieliszku wypełnionym barwioną wodą. „Dobra chłopaki, ostatnia próba!” Po niemal dziesięciu godzinach ten ostatni klaps wydaje się prawdziwym wybawieniem. Jeszcze tylko szybko podpisać jakiś papier, zgarnąć do kieszeni 500 rupii i już jestem w drodze na dworzec, skąd nocny pociąg zabierze mnie do Delhi

Pewnie zapomniałabym szybko o całym tym filmowym zamieszaniu, gdybym w dalszym etapie mojej podróży - w Bombaju - nie trafiła na rzucający się w oczy plakat filmu „Desi Boyz”. Podczas gdy ja wciąż nie mogłam uwierzyć, że zagrałam w kinowym hicie roku, mój indyjski przyjaciel tłumaczył mi, że widoczny na plakacie, ubrany w skórzaną kurtkę mięśniak, to Akshay Kumar, „Tom Cruise Bollywood”. Odtąd wszyscy Hindusi, którym opowiadam o dziesięciu godzinach spędzonych w jednym pomieszczeniu z Akshay Kumar, okazują mi podziw. Taktownie przemilczam fakt, że nie wiem właściwie, kim Akshay Kumar jest. Większości Hindusów nigdy nie przyszłoby bowiem do głowy, że Europejczycy nie mają pojęcia o Bollywood, a jeśli nawet widzieli kiedyś jakiś film, to zwykle uważają go za okropny.

"Tom Cruise Bollywoodu"

Make some noise dla „Desi Boyz”

W Colaba, tętniącym życiem centrum Bombaju, kupuję bilet na popołudniowy seans „Desi Boyz”. Ze względu na przeciętne recenzje, jakie otrzymali Akshay & Co., nastawiam się na pozbawiony treści trzygodzinny maraton tańca i scen miłosnych. Ale film nie jest tak straszny, jak myślałam. Najpierw rozbrzmiewa z głośników indyjski hymn, a widzowie, zaopatrzeni w słodkie jak cukier ciasto, dzielnie go śpiewają. Rozpoczyna się film: mieszkający w Londynie przyjaciele Jerry i Nick tracą pracę i nie są w stanie utrzymać osieroconego bratanka ani swoich kosztownych narzeczonych. Nie zastanawiając się długo, zgłaszają się do agencji towarzyskiej. Odtąd pracują, zabawiając młode kobiety w bikini swymi seksownymi układami tanecznymi. Taka praca nie podoba się oczywiście ani narzeczonym, ani urzędowi do spraw nieletnich, a Jerry i Nick spędzają resztę filmu na odkręcaniu tego, co nabroili. Nie ma dla mnie znaczenia, że film jest w hindi – mimika aktorów jest wystarczająco ekspresywna, by rozumieć akcję bez znajomości języka.

Podczas gdy basy tytułowej piosenki dudnią po sali, a publiczność piszczy w swoich fotelach, ja zastanawiam się, jak indyjskie społeczeństwo może być z jednej strony tak pruderyjne, a z drugiej pozwalać na seksowne układy taneczne, przy których nawet zachodnie klipy R’n’B mogą się schować. Bollywood to wciąż narkotyk numer jeden w tym kraju i według ostatnich badań Times of India (grudzień 2011) 48% mężczyzn wolałoby spać z filmową gwiazdką, niż z własną żoną. Oniemiała po przedawkowaniu filmowego blasku i przepychu, uciekam w zacisze sąsiadującej z kinem restauracji i próbuję ożywić swoje siły witalne wodą sodową z cytryną. Moi sąsiedzi przy stole również byli w kinie, a teraz intonują pean na cześć „Desi Boyz”. Gdy wspominam, że osobiście grałam w barowej scenie salsy, wybuchają okrzyki radości: „Nigdy nie spotkałem gwiazdy Bollywood! Jesteś pierwsza!”. Z uśmiechem staram się wyjaśnić, że nie jestem żadną gwiazdką Bollywood, tylko turystką, która przez przypadek statystowała w filmie. Ale dla nich to jedno i to samo. 

Kto wie, może tych dwoje ma rację? Kariera w Bollywood jako alternatywa na wypadek, gdyby w życiu coś poszło nie tak? Czemu nie!

Śledź naszego bloga 'Currypower'.

Fot.: wszystkie zdjęcia: © oficjalna strona internetowa Desi Boyz; wideo (cc)tseries/YouTube