Związki Francuzów z cudzoziemcami: póki administracja nas nie rozłączy

Artykuł opublikowany 14 marca 2011
Artykuł opublikowany 14 marca 2011
Les Amoureux au Ban Public, stowarzyszenie, które walczy o prawa par francusko-cudzoziemskich, zorganizowało w miarowym rytmie bal Świętego Walentego. Rytm ten został jednak zburzony przez decyzję senatorów, którzy postanowili zmienić dyrektywę europejską o nazwie „retour”, której zawartość jest niekorzystna dla praw par mieszanych. Życie z cudzoziemcem jest nadal źle widziane we Francji.
Czyżby mieszane pary były zmuszone żyć gdzie indziej? Dwóch studentów dziennikarstwa zadało im to pytanie. Oto reportaż.

„Kupidyn nie wymaga dokumentów!” Tego wieczoru na scenie sali imienia Jacques'a Brela w Pantin, trzydziestosześcioletnia Yvane broni swojego uczucia do Tony'ego, trzydziestoletniego Libańczyka. Oboje są szczęśliwi, że mogą zainaugurować bal Świętego Walentego stowarzyszenia Amoureux au Ban Public które walczy o prawa mieszanych par. Szczęśliwi są również z innego powodu, w czerwcu 2010 wreszcie się pobrali.

Biurokracja

Czy ujmą Brice'a Hortefeux?Droga do celu wcale nie była usłana różami. Ten ślub jest zwycięstwem, po latach walki z biurokracją. Ich pierwsza próba miała miejsce w roku 2007 i została powstrzymana przez sekretarkę merostwa. Żądała ona pozwolenia na pobyt Tony'ego, który przybył do Francji ze zwykłą wizą turystyczną - dokumentem, który nie reprezentuje żadnej wartości prawnej. „Byliśmy trochę zniechęceni”, wspomina Yvane. Obecnie para jest po ślubie po części dzięki synowi Samuelowi, który urodził się w lipcu 2008 r. Bycie rodzicem francuskiego dziecka daje prawo do posiadania karty stałego pobytu, którą Tony w końcu otrzymał w marcu ubiegłego roku. „Długo czekaliśmy na ten moment, by w końcu wziąć ślub, ale także chcieliśmy pokazać ludziom, że nie bierzemy ślubu po to by Tony dostał kartę stałego pobytu. Chciałam, żeby mój ślub był prawdziwym ślubem”, wyjaśnia Yvane. Oni się już obronili przed biurokracją, jednak nadal są pary, które muszą walczyć z napiętą urzędową atmosferą.

Zaostrzenie prawa

W czwartek senat przegłosował już po pierwszej lekturze prawo związane z imigracją i integracją cudzoziemców. Tekst dotyczy kontrowersyjnej dyrektywy europejskiej o nazwie „powrót”, która zabrania powrotu do kraju do 5 lat po wydaleniu. Francja mogła jednak zachować swoje łagodniejsze prawo w tej kwestii: teraz cudzoziemcy nie mający wymaganych dokumentów i wydaleni z Francji, nie mają prawa wrócić przez okres od dwóch do trzech lat. W razie złamania prawa, okres ten może się przedłużyć o dwa lata. Parlament francuski zdecydował się jednak zaostrzyć przepisy. „To straszne”, mówi Yvane. „Zastanawiam się, co by było, gdyby się to nam przytrafiło, gdyby Tony musiał opuścić Francję i wrócić do Libanu, i nie miałby prawa powrotu przez pięć lat. Nasz związek mógłby tego nie przetrwać”.

„Bycie małżonkiem Francuza nie gwarantuje już uprzywilejowanej pozycji”

„Od 2003 roku obserwujemy prawdziwe zaostrzenie prawa”, mówi Pauline Râï zajmująca się regulacją prawną związków. „Bycie małżonkiem Francuza nie gwarantuje już uprzywilejowanej pozycji. Obecnie podejrzenia o kłamstwo są wszechobecne”. Francuski Parlament wprowadził też nowy rodzaj przestępstwa, tzw. „szare małżeństwo”, czyli o kłamstwo polegające na oszukaniu francuskiego partnera i zawarcie ślubu wyłącznie w celu uzyskania papierów [w przeciwieństwie do „białego małżeństwa”, francuski współmałżonek nie jest świadomy podwójnych intencji cudzoziemskiego partnera/partnerki]. Jednocześnie senat obniżył karę proponowaną przez Zgromadzenie Narodowe w październiku 2010: pięć lat więzienia zamiast siedmiu, oraz 15.000 euro grzywny zamiast 30.000 euro.

„Ale w jaki sposób administracja jest w stanie ocenić uczucia obcokrajowca?”, zastanawia się Pauline. Odpowiedzi poszukuje również Amandine (34 l.) i Ali (42 l.), jej algierski mąż. Para uśmiecha się, przytula i z radością tańczy w rytm muzyki. „Nie ma co się zastanawiać nad szczerością naszych uczuć. Ktoś kto wytrwał w takiej sytuacji tyle lat, musi się mocno kochać”, ocenia Amandine, po czterech latach małżeństwa i dziesięciu latach pobytu Aliego we Francji. Pomimo sukcesu para była zmuszona zerwać kontakt z wieloma znajomymi, którzy nie byli przychylni temu związkowi. Nawet rodzice Amandine byli przeciwni. Nie zostali poinformowani o ślubie. Ostrzegli ją: „Jeśli ułożysz sobie życie z nim, to w takim razie bez nas.” Ułożyła życie z nim, ale w sekrecie.

Prawo europejskie bardziej przychylne parom mieszanym

Ukrywanie się przed surowym francuskim prawem jest rozwiązaniem dla wielu par. Tymczasem prawo europejskie jest bardziej przychylne parom mieszanym. Jeśli na przykład Berlinianka zamieszkuje we Francji ze swoim partnerem Irakijczykiem, wtedy obowiązuje ich prawo wspólnotowe. Niemka ma prawo do przemieszczania się w strefie Schengen, a jej partner korzysta z karty stałego pobytu, którą może odnowić po pięciu latach. W przypadku pary francusko-cudzoziemskiej, partner może posiadać jedynie kartę pobytu, którą należy odnawiać co roku. Podobna kwestia to status uchodźcy. Yones, Irańczyk (29 l.) otrzymał ten status we Włoszech, na terenie tego kraju posiada również kartę pobytu. Trzeba pokonać jednak rozmaite procedury, by Francja uznała jego status.

Według francuskiego Narodowego Instytutu Badań Demograficznych

Po półtora roku konkubinatu Yones chce wziąć z Violaine ślub. „Kiedy jest się w związku z obcokrajowcem, jest się zmuszonym podejmować ważne decyzje, które nie zostałyby podjęte tak szybko w innej sytuacji”, mówi młoda 25-letnia Francuzka, „zalegalizować związek, wziąć ślub, mieć dziecko... znaleźć rozwiązanie abyśmy mogli żyć normalnie”. W tym związku Yones jest tym „nielegalnym”. Ale dla pary zamieszkanie we Włoszech nie wchodzi w grę. „Nie widzę powodu, abyśmy się mieli tam przeprowadzać. Jestem Francuzką i nasze miejsce jest tutaj”.

Marzeniem wszystkich par obecnych na balu jest móc przeżywać w spokoju swoją miłość. W sali imienia Jacques'a Brela, rozmawiają ze sobą między tańcami. Jest to okazja do wzajemnego podnoszenia na duchu. Dzięki balowi zorganizowanemu w paryskim ratuszu, który miał miejsce w ubiegłym roku, Yvane i Tony znaleźli siłę i wsparcie, by móc walczyć z biurokracją. Z mikrofonem w ręku Yvane motywuje innych zakochanych „Jedynym miejscem, gdzie można wchodzić sobie w drogę, jest dzisiejszy Bal Świętego Walentego”.

Imiona zostały zmienione na prośbę rozmówców

Fot. główne  (cc)philippe leroyer/flickr ; texte : ©Adèle Ponticelli i Mathieu Dehlinger