Zwycięstwo Borrella, porażka demokracji

Artykuł opublikowany 29 stycznia 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 29 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Zabawnym wydarzeniem w nowym Parlamencie Europejskim jest fakt, że nowym przewodniczącym zostanie socjalista Josep Borrell. A co z klęską wyborczą z 13 czerwca? Po nas choćby potop…

Najniższa frekwencja w historii Unii Europejskiej i wybory, które przyniosły całą rzeszę nowych eurosceptyków. Mogłoby się wydawać, że w takich okolicznościach najwyższym priorytetem polityki europejskiej będzie zapewnienie, iż w systemie nękanym przez partykularne i stronnicze myślenie poszczególnych rządów, Parlament Europejski będzie areną dyskusji i demokracji.

Podział władzy za zamkniętymi drzwiami

Zamiast tego postanowiono nie zmieniać obranego kursu, tak jakby dzień 13 czerwca nigdy nie miał miejsca. I tak po wielu latach trudności na swojej politycznej drodze – drugoplanowej roli w Konwencji, skandalach finansowych i rezygnacji ze stanowiska lidera hiszpańskiej Partii Socjalistycznej wraz z końcem ery Gonzalesa w Hiszpanii - Josep Borrell „przybywa” do Europy. Metody, jakimi posłużono się podczas wyboru Josepa Borrella na przewodniczącego największego na świecie międzynarodowego zgromadzenia, pomijając ich znaczenie i skutki, są ciosem dla europejskiej demokracji. Podczas kampanii wyborczej, która nikogo nic nie obchodziła, konserwatyści i socjaliści wydawali się należeć do dwóch odrębnych światów. Oni, którzy wydawali się mieć różne zdanie w każdej kwestii, podczas pierwszej sesji parlamentarnej głosowali… identycznie. Wydarzenie, które europejskie media, jeśliby tylko istniały, miałyby kłopot wyjaśnić wyborcom. Tak samo zresztą jak i setkom delegatów z nowych krajów Unii, których pierwszym doświadczeniem w polityce europejskiej była ratyfikacja decyzji podjętej przez pewną grupę ludzi za zamkniętymi drzwiami i bez świadków. 388 głosów pozostawiło nas z tymczasowym socjalistycznym prezydentem, który za dwa i pół roku odda swoje stanowisko przewodniczącemu frakcji konserwatywnej Hansowi-Gert Pötteringowi.

Geremek alternatywą

Tajne głosowanie to jedyna gwarancja wolności poszczególnych przedstawicieli parlamentu wobec kontroli narzuconej przez partie. Dlatego też ponad 80 socjalistów i konserwatystów zdecydowało się, pod osłoną urn wyborczych, odzyskać wolność głosując na kandydata frakcji liberalnej Bronisława Geremka – symbolu demokratycznych przemian w nowych państwach Unii. Jest on także jedną z pierwszych osób, które wyraziły chęć dołączenia do grona ‘przyjaciół café babel’ w przyszłości . 208 głosów oddanych na Geremka pokonało tradycyjne polityczne podziały. Stanowią one wyraźny symbol przyjęcia doświadczeń, historii i wyzwań postkomunistycznej Europy.

Wtorkowy poranek był straconą szansą na koniec Europy, gdzie porozumienia zawierane są w politycznej próżni, partie polityczne mają przewagę nad wolnością osobistą delegatów, a władza nie jest kontrolowana przez media i instytucje Unii. Stracona szansa na zerwanie z apatią i niezadowoleniem z obecnego kształtu Europy. Mamy pięć lat, aby to wszystko uporządkować. Proszę wziąć się do pracy, panie Przewodniczący Borell.